Solidarne państwo za unijne pieniądze

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2006-08-07 00:00

Po wielu miesiącach sporów rząd wybrał sposób podziału wsparcia między województwa. Najwięcej środków

popłynie do najbiedniejszych.

Na ostatnim posiedzeniu Rada Ministrów przyjęła ostateczną wersję projektu Narodowej Strategii Spójności (NSS) na lata 2007-13, która teraz zostanie wysłana do Komisji Europejskiej. NSS to wymagany przez Brukselę dokument, który określa obszary i sposoby wykorzystania przyznanych Polsce środków z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego oraz Funduszu Spójności o łącznej wartości około 60 mld EUR. Zgodnie z założeniami Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR), które odpowiada za przygotowanie i wdrożenie dokumentu, Polska wykorzysta te pieniądze w ramach pięciu programów operacyjnych: Infrastruktura i Środowisko, Innowacyjna Gospodarka, Kapitał Ludzki, Rozwój Polski Wschodniej, Pomoc Techniczna, a także 16 regionalnych programów operacyjnych i programów Europejskiej Współpracy Terytorialnej.

Wygrała ściana wschodnia

Wraz z przyjęciem NSS przez rząd zapadła ostateczna decyzja w sprawie wyboru odpowiedniego algorytmu, według którego rozdzielone zostaną środki przeznaczone dla województw. W ramach konsultacji społecznych zaproponowano łącznie 4 sposoby podziału. Rząd skłonił się jednak ku tzw. algorytmowi pierwszemu, w ramach którego wszystkie regiony będą uczestniczyć w podziale tylko 80 proc. ogółu środków. Kryterium będzie tu liczba ludności. Pozostałe 20 proc. rozdzielonych będzie tylko między te województwa, w których poziom PKB na mieszkańca jest niższy od 80 proc. średniej krajowej i w których stopa bezrobocia jest o połowę wyższa niż w reszcie kraju. Algorytm ten dotyczyć będzie zarówno podziału środków w ramach programów regionalnych, jak i PO Rozwój Polski Wschodniej oraz przeznaczonych dla regionów 70 proc. funduszy z PO Kapitał Ludzki.

— Takie ustalenie sposobu dzielenia pieniędzy funduszy strukturalnych oznacza, że największe wsparcie na jednego mieszkańca popłynie do województw najbiedniejszych. Taka wersja Narodowej Strategii Spójności pokazuje, że prowadzona przez nas polityka solidarności przekłada się na konkretne przedsięwzięcia — powiedział premier Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej.

Decyzja ta budzi jednak obawy, czy hojnie obdarowane biedniejsze województwa będą potrafiły skutecznie wykorzystać otrzymane środki. Problem dotyczyć może zapewnienia współfinansowania projektów — słabsze regiony mogą nie dysponować środkami na wyłożenie wkładu własnego. Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego, uspokaja.

— Województwa mniej zamożne na razie radzą sobie z ubieganiem się o wsparcie całkiem dobrze. Ponadto mam nadzieję, że zmiana ustawy o finansach publicznych ułatwi beneficjentom uzyskiwanie środków. Jestem pewna, że województwom pomoże także doświadczenie zdobyte w obecnym okresie programowania i przekazane Polsce fundusze nie zostaną zmarnowane — informowała na konferencji Grażyna Gęsicka.

Perpetuum mobile

Zdaniem Małgorzaty Krzysztoszek z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, nie da się przewidzieć, w których regionach środki zostaną lepiej wykorzystane. Argumenty obu stron, zarówno województw biedniejszych, jak i bogatszych, mają swoje uzasadnienie.

— Problem nie leży bowiem w algorytmach, ale w tym, na ile skutecznie te środki województwa będą potrafiły wykorzystać. Największy pożytek z funduszy strukturalnych będą miały te regiony, które zamiast skonsumować otrzymane wsparcie, zainwestują je w takie przedsięwzięcia, które zapewnią w przyszłości stały dochód do budżetu województwa. Chodzi o stworzenie swoistego perpetuum mobile — twierdzi Małgorzata Krzysztoszek.

Podkreśla ona jednak, że sama decyzja o przekazaniu dużej ilości środków do dyspozycji organom wojewódzkim była jak najbardziej słuszna. Jej zdaniem, regiony same najlepiej wiedzą, jakie przedsięwzięcia są im najbardziej potrzebne, a ponadto rozdzielając pieniądze zdobędą doświadczenie w podejmowaniu trudnych decyzji.

Inne zdanie ma Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

— Polska nie jest aż tak dużym krajem, aby tworzyć skomplikowane algorytmy przyznawania środków różnym regionom. Należy przyjąć najprostsze kryterium podziału wsparcia na poziomie ogólnopolskim. Jasne kryterium pozwoli uniknąć przynajmniej części konfliktów politycznych. Wsparcie powinny dostawać najlepsze i najbardziej istotne projekty. Propozycja rządu sprawi, że województwa będą realizowały również niepotrzebne inwestycje, żeby tylko wydać przyznane im pieniądze — uważa Andrzej Sadowski.