Solidarność pikietuje siedzibę Totalizatora Sportowego

DTK
opublikowano: 2010-07-02 00:00

Związkowcy krytykują spadek przychodów z gier i plany centralizacji. Władze spółki odpierają zarzuty.

Związkowcy krytykują spadek przychodów z gier i plany centralizacji. Władze spółki odpierają zarzuty.

Wczoraj siedzibę Totalizatora Sportowego (TS) w Warszawie pikietowali związkowcy z sekcji krajowej gier i zakładów wzajemnych Solidarności. Protest dotyczył planów zlikwidowania działów księgowości w oddziałach spółki i przeniesienia ich do centrali. Zdaniem związkowców, może to oznaczać zwolnienie 70 pracowników TS i perturbacje w kontaktach z klientami, kontrahentami oraz osobami kierującymi kolekturami.

— To kolejna zła decyzja zarządu, który najwyraźniej nie wie, jak wyprowadzić spółkę z kryzysu — ocenia Barbara Ryczkowska, przewodnicząca "hazardowej" sekcji krajowej w Solidarności.

O jaki kryzys chodzi? O ujawniony w "PB" spadek sprzedaży państwowego monopolisty, który w I kwartale 2010 r. wyniósł prawie 20 proc. Zdaniem związkowców, winę za to ponosi zarząd. Barbara Ryczkowska jednym tchem wymienia podwyżkę cen zakładów w najważniejszych grach spółki, zmianę ich marek (m. in. Dużego Lotka w Lotto) oraz przesunięcie losowań gier TS na późniejszą porę i przeniesienie ich z Polsatu do mającego mniejszą oglądalność TVP Info. Sławomir Dudziński, prezes TS, konsekwentnie odrzuca zarzuty. Twierdzi, że za spadek sprzedaży odpowiadają głównie: kryzys, długa śnieżna zima i afera hazardowa.

— Zarząd TS w ogóle nie rozmawia ze związkami, nie konsultuje swoich działań. Na nasze pisma nie reaguje też właściciel, czyli minister skarbu. Stąd pikieta — tłumaczy Babara Ryczkowska.

— Wśród uczestników pikiety było tylko trzech pracowników TS, a ona sama była niezgodna z prawem. Spółka nie jest w ogóle w sporze zbiorowym z pracownikami. Przeciwnie: decyzja o centralizacji księgowości jest świeża i dopiero zaczynają się konsultacje z pracownikami — ripostuje Piotr Gawron, rzecznik TS.

Dodaje, że restrukturyzacja powinna przynieść spółce aż 10 mln zł oszczędności rocznie (przy takich samych jednorazowych kosztach).

— Funkcjonowanie w TS aż 140 księgowych jest nieporozumieniem, i to musimy zmienić. Zrobimy to jednak w sposób korzystny i dla firmy, i dla pracowników — przekonuje rzecznik TS.

Zapewnia, że restrukturyzacja nie musi oznaczać zwolnień: pracownicy z oddziałów będą mogli korzystać ze szkoleń przygotowujących ich do objęcia innych stanowisk w TS, a władze spółki przewidują też atrakcyjny program odejść dobrowolnych.