Solidna i poukładana

Małgorzata Bogucka
opublikowano: 24-09-2007, 00:00

reportaż Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. I posłał. Wojciech Jasiński, minister skarbu państwa, Agatę Rowińską do PZU.

Kiedy 4 września Polska usłyszała: „Agata Rowińska zastąpi Jaromira Netzla na stanowisku prezesa Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń”, oczy wszystkich, również premiera Jarosława Kaczyńskiego, który wcześniej nie znał kandydatki, zwróciły się w jej stronę.

— Nie jestem ani politykiem, ani tym bardziej komentatorem politycznym. Mam do spełnienia swoją misję. Jako prezes będę pracować na rzecz spółki i jej akcjonariuszy — tuż po nominacji zdecydowanym głosem ucięła wszelkie wątpliwości, związane z jej prezesurą w kontekście zbliżających się wyborów.

Nie da się ukryć, że jako prezes jednej z największych instytucji finansowych nie tylko w Polsce, ale też w Europie Środkowo-Wschodniej, wystawia się na ostrzał brutalniejszy niż jako wiceprzewodnicząca rady nadzorczej PZU (była nią przez blisko cztery lata). Chociaż nawet wtedy wzbudzała kontrowersje, kiedy na przykład przerwała w 2006 r. walne zgromadzenie, uzasadniając przerwę analizą poziomu dywidendy. Zdarzyło się to tuż po tym, jak wiceminister Szałamacha przyznał, że nie wyklucza starań o wyższe wpływy z PZU. Ponad 740 mln zł dywidendy mu nie wystarczało.

Za, a nawet przeciw

Nancy Reagan powiedziała kiedyś, że kobieta jest jak herbata w torebce: z jej mocy można sobie zdać sprawę tylko w gorącej wodzie. W takiej wodzie znalazła się nowa prezes.

— Zaletą jest, że powołano ją szybko. Ale PZU to trudna spółka i lepiej by było, gdyby zarządzał nią menedżer z krwi kości — uważa Mateusz Ostrowski, analityk Open-Finance.

Liczni obserwatorzy rynku charakteryzuje ją krótko: urzędnik.

— Wielu top menedżerów, na przykład w branży telekomunikacyjnej czy w bankowości, też wywodzi się z korpusu urzędniczego. Wystarczy prześledzić ich życiorysy — ripostuje Rowińska.

Nie pozostaje w tej opinii osamotniona

— Znam ją od 1999 r. Uważam za bardzo dobrego, skrupulatnego urzędnika. Nie ma cech typowych dla menedżera, ale jest solidna i poukładana. W sytuacji PZU trudno było znaleźć lepszego prezesa. PiS nie mogło wskazać nikogo, kto lepiej realizowałby strategię rządu — mówi Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Netzel w spódnicy

Pojawiają się też głosy, że wzięto ją z łapanki, że zawsze była i pozostanie marionetką ministra skarbu, że nie ma doświadczenia w ubezpieczeniach.

— Wybór oceniam w kategoriach zapchajdziury. Tymczasowa prezesura, tzn. do czasu wyboru nowego rządu, będzie polegała na wiernym wykonywaniu poleceń skarbu państwa. Po prostu Netzel w spódnicy. Będzie kontynuować dotychczasowe rządy, a PZU potrzebny jest ktoś, kto doprowadzi do zgody między akcjonariuszami — mówi Aleksander Grad, poseł PO, szef sejmowej komisji skarbu.

Zgoda ta wcale nie jest wykluczona, bo na wieść, że Rowińska przejęła rządy w PZU, w Eureko (ma 33 proc. PZU), które w listopadzie wycofało swoich przedstawicieli z zarządu spółki na skutek konfliktu z byłym prezesem Jaromirem Netzem, pojawiają się głosy o ich przywróceniu.

— Nie skomentuję osobistych predyspozycji Agaty Rowińskiej do pełnienia funkcji prezesa PZU — ucina wszelkie spekulacje Michał Nastula, prezes Eureko.

Alexis ubezpieczeń

Ludzie dobrze ją znający są przekonani, że zawojuje PZU.

— Należy do odważnych, ambitnych i silnych kobiet. Wierzę, że będzie rządzić sprawnie — ocenia nową prezes Małgorzata Ostrowska, posłanka SLD.

Nawet ona przyznaje, że Rowińska musi wypracować w sobie zdolności menedżerskie i nauczyć się szukać sojuszników dla PZU. Wierzy, że zdoła zażegnać konflikt z Eureko.

— Stać ją na to. Zna doskonale historię tego sporu. Była pełnomocnikiem ministra na posiedzeniach Trybunału Arbitrażowego w sprawie PZU — mówi Małgorzata Ostrowska.

Zgadza się z nią Paweł Kozyra, rzecznik ministerstwa skarbu, który uważa nową prezes za osobę dynamiczną i zdecydowaną.

— Sprawnie i zdroworozsądkowo rozwiązuje kryzysy. Człowiek biznesu w urzędzie, a do tego życzliwa i niezwykle pomocna — wymienia zalety Rowińskiej Paweł Kozyra.

Nowa prezes ostrożnie podchodzi do tego, co mówią o niej inni.

— Jestem zdecydowanie odporna na bezpodstawną krytykę. Wysłuchuję za to zawsze opinii konstruktywnych i staram się je uwzględniać przy podejmowaniu decyzji — ocenia Rowińska.

Z szalikiem na mecz

Współpracownicy Rowińskiej z resortu skarbu, gdzie była m.in. zastępcą dyrektora departamentu instytucji finansowych i naczelnika wydziału NFI, podkreślają jej pracowitość.

— Mogłem do niej zadzwonić w sprawach zawodowych nawet po 23.00 i zawsze była chętna do współpracy — mówi pracownik resortu skarbu.

Chociaż twierdzi, że praca jest bardzo ważną częścią jej życia, bo dostarcza wyzwań, którym stara się sprostać, to najważniejsza jest rodzina. W towarzystwie męża i córki odpoczywa najlepiej. Na drugim miejscu stawia piłkę nożną i siatkówkę.

— Jestem zagorzałym kibicem naszych reprezentacji w piłce nożnej i siatkówce. Bardzo przeżywałam mecze biało-czerwonych na mistrzostwach świata w Niemczech — wspomina Rowińska.

Z pewnością nie jest typem kobiety, która po ośmiu godzinach pracy wraca do domu, wkłada kapcie i nawija papiloty na włosy. Życie wiedzie intensywne. Latem żegluje — ma patent żeglarski, zimą szusuje. Lubi jeździć na rowerze. Pochłania masę książek — od powieści po biografie.

Pierwsze koty za płoty

Ostatnie walne zgromadzenie, na którym zadebiutowała jako prezes PZU, przebiegło spokojnie. Ale prawdziwa próba ognia jeszcze przed nią. Jej zwolennicy oczekują szybkiego skompletowania zarządu, który od odejścia w lipcu Mirosława Panka działa w dwuosobowym składzie. Przeciwnicy przypatrują się jej kolejnym krokom w kierunku ugody z Eureko. Rowińska podkreśla przede wszystkim, że jej celem jest stabilizacja PZU i ścisła współpraca z PKO BP. Zwiastunem tej współpracy ma być podpisana umowa na ubezpieczenie kart kredytowych.

Być może niedługo 43-letnia elegancka szatynka pokaże, że potrafi być kimś więcej niż tylko sumiennym urzędnikiem państwowym. Jedno udowodniła. Nie bała się zaryzykować i objąć stanowisko prezesa tuż przed decyzją o skróceniu kadencji Sejmu.

Od decyzji, które podejmie w kilku najbliższych tygodniach, zależy, czy zapomnimy o niej tak nagle, jak o niej usłyszeliśmy. n

Zawiedzione nadzieje

Miało być pięknie, skończyło się blamażem. Po przegranej 0:2 z Ekwadorem, 0:1 z Niemcami i zwycięstwie 2:1 z Kostaryką polscy piłkarze zakończyli start w niemieckim mundialu w 2006 r., nie wychodząc z grupy. Zawiedli rzesze kibiców, którzy nawet po nieudanych mistrzostwach śpiewali: „Za cztery lata Polska będzie mistrzem świata”.

Polak z Holendrem wojuje

Konflikt PZU z Eureko trwa około siedmiu lat. Holenderski inwestor ma 31 proc. akcji ubezpieczyciela i chciał kupić kolejne 21 proc., co przewidywała umowa podpisana za rządów Jerzego Buzka. To dałoby Eureko kontrolę nad PZU. Rządy Leszka Millera chciały temu przeszkodzić. W odpowiedzi Holendrzy pozwali rząd polski do sądu arbitrażowego, zarzucając nam naruszenie polsko-holenderskiej umowy o popieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji z 1994 r. oraz nieprzeprowadzenie emisji publicznej akcji i brak współpracy między akcjonariuszami. Sytuacja obecnie wygląda tak: Holendrzy wygrali pierwszy etap postępowania i czekają na drugi, który ma określić odszkodowanie dla Eureko. Stawką jest kilka miliardów złotych.

Podliczony Zakład Ubezpieczeń

2,6

mln zł Tyle netto zarobiła Grupa PZU w I półroczu 2007 r.

2,1

mln zł Tyle wyniosły dochody z działalności inwestycyjnej Grupy PZU w I półroczu 2007 r. (w 2006 r. — 1,4 mln zł).

15

Tylu prezesów miał PZU od 1990 r.

Kontrowersyjna prezesura

Jaromir Tadeusz Netzel, adwokat, absolwent prawa Uniwersytetu Gdańskiego. Prowadził w Gdyni kancelarię adwokacką. W latach 1997-2001 pracował w PKO BP. Od 8 czerwca 2006 r. do 31 sierpnia 2007 r. prezes PZU. Jego nominacja wzbudziła wiele kontrowersji. Nie zgadzała się na nią opozycja z powodu niejasnych związków Netzla z firmami: Drob-kartel, której doradzał, i Management Finance Company — podejrzewanymi o oszustwa i pranie brudnych pieniędzy. Mimo oskarżeń został mianowany na prezesa PZU, a zdaniem złośliwych — na „nadwornego pupilka” PiS-u. 31 sierpnia ABW zatrzymało Netzla w związku z przeciekiem w sprawie tzw. afery gruntowej, a PiS oskarżyło go o udział, wraz z Januszem Kaczmarkiem, w tzw. układzie.

Małgorzata Bogucka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Bogucka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu