SOLORZ CHCE SZEL-SAT...
Polsat i UPC kolejny raz muszą rywalizować o tę samą telewizję kablową
KORZENIE: Zygmunt Solorz po kilku potknięciach na rynku finansowym wraca do mediów. fot. GK
Po zdobyciu kontroli nad siecią kablową Dami Zygmunt Solorz, właściciel Polsatu, chce wejść kapitałowo do dysponującej 100 tys. abonentów sieci kablowej Szel-Sat z Gdyni. O udziały tej spółki zabiega też UPC.
Na razie trudno wskazać faworyta w walce o przejęcie gdyńskiego Szel-Satu. Nie ma natomiast wątpliwości, że UPC — lider krajowego rynku telewizji kablowych — musi bardzo poważnie traktować swojego rywala. Zygmunt Solorz konsekwentnie stara się bowiem zbudować drugą siłę na tym rynku.
— Prowadzimy rozmowy z Zygmuntem Solorzem, ale rozmawiamy również z innymi operatorami. Otrzymaliśmy także propozycję ze strony UPC, właściciela sieci PTK. Trudno powiedzieć, jaka będzie końcowa decyzja — mówi Marek Szeliga, prezes firmy Szel-Sat.
Gdyńską siecią interesował się również At Entertainment, poprzedni właściciel PTK.
— Rozmowy z właścicielami PTK prowadzimy co roku i rozchodzimy się bez doprowadzenia do finału — opowiada Marek Szeliga.
— Jesteśmy zobowiązani do tajemnicy. Prawdą jest, że rozmawiamy z kilkoma potencjalnymi partnerami. Obecnie dysponujemy ponad 1 mln abonentów, co zapewnia nam stabilną pozycję i nie jesteśmy zmuszeni do raptownych działań — twierdzi Dorota Zawadzka, rzecznik UPC w Polsce.
Zdaniem prezesa Szeligi, jest jeszcze zbyt wcześnie, aby przesądzać, jaki będzie rezultat rozmów z Zygmuntem Solorzem i UPC, a w grę wchodzą cztery rozwiązania — sprzedaż tylko środków trwałych, udziałów mniejszościowych, większościowych lub całej firmy.
UPC mierzy wysoko
Wydaje się jednak wątpliwe, aby koncern UPC był zainteresowany objęciem tylko częściowego pakietu w spółce Szel-Sat. Dotychczas wszystkie przejęcia sieci kablowych dokonane przez UPC (a wcześniej przez At Entertainment) kończyły się stuprocentowymi wykupami.
Bruce Massey, szef UPC w Polsce, zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że jego spółka zamierza w najbliższym roku dokonać kolejnych akwizycji. Rozmowy z UPC może utrudnić fakt, że 40 tysięcy mieszkań w Trójmieście jest okablowanych jednocześnie przez Szel-Sat i PTK. Według informacji uzyskanych z Szel-Satu, połowę tej liczby stanowią ich abonenci, a zaledwie jedną czwartą PTK.
Łakomy kąsek
Szel-Sat jest szóstym pod względem liczby abonentów operatorem kablowym w Polsce. Analitycy oceniają, że stan technologiczny sieci Szel-Satu jest wyższy niż w przypadku przejętej przed trzema miesiącami przez Zygmunta Solorza telewizji kablowej Dami. Wartość rynkową tej ostatniej wyceniono przed kilkoma miesiącami na 250 USD (ponad 1 tys. zł) za jednego abonenta. Zdaniem analityków, wartość Szel-Satu przekracza 300 USD (ponad 1,2 tys. zł) za gniazdko. Szel-Sat ma 100 tys. abonentów, więc rynkową wartość firmy szacuje się na minimum 30 mln USD, czyli ponad 120 mln zł. W zasięgu sieci znajduje się 150 tys. okablowanych mieszkań.
— Nasze sieci należą do najnowocześniejszych. Dodatkowe usługi takie, jak Internet, pay-per-view, czy wideo na żądanie, chcemy wprowadzić pod koniec roku, ale zależy to od uzyskania zezwolenia — twierdzi Marek Szeliga.
Jego zdaniem, przykład operatorów oferujących Internet, z którego skorzystało 2-3 proc. abonentów, pokazuje, że nie ma powodu do dużego pośpiechu. Do dziś Szel-Sat wydał na modernizację swoich sieci 26 mln zł. Firma ma około 2 mln zł obrotu miesięcznie. Szel-Sat myśli o wprowadzeniu rozwiązania dla osób nie mających sprzętu komputerowego.
— Dzięki specjalnemu dekoderowi abonent mógłby za pomocą pilota na ekranie telewizora zajrzeć na strony WWW i otworzyć swoją skrzynkę — mówi Marek Szeliga.
Koszt takiego urządzenia zamontowanego u abonenta wyniósłby około 100 USD (400 zł).
Kosztowny projekt
Spółka przeprowadziła kosztorys, z którego wynika, że aby uczynić sieci w pełni multimedialnymi i móc zaoferować usługi dodatkowe, włącznie z Internetem i telefonią przewodową, trzeba się liczyć z kosztami rzędu 10 mln USD (ponad 40 mln zł), nie licząc dekoderów zamontowanych u abonentów.
— Są to tak duże pieniądze, że mielibyśmy spory kłopot z dostosowaniem do nowej oferty całej sieci. Rozwiązaniem jest zaoferowanie dodatkowych usług tylko części abonentów i stopniowe włączanie reszty — mówi Marek Szeliga.
Pieniądze na modernizację mogłyby pochodzić z kredytu, ale doświadczenia innych operatorów pokazują, że uzyskanie tak dużej pożyczki jest często niemożliwe.