Sovereign Capital donosi na nadzór

Mariusz Zielke
opublikowano: 29-11-2007, 00:00

Spółka, która próbuje wejść na parkiet, twierdzi, że urzędnicy tkwią w układach. Oskarżeni odpierają zarzuty. Pachnie aferą.

Giełda Pracownicy Komisji Nadzoru Finansowego są oskarżeni o nierówne traktowanie spółek. Odpierają zarzuty

Spółka, która próbuje wejść na parkiet, twierdzi, że urzędnicy tkwią w układach. Oskarżeni odpierają zarzuty. Pachnie aferą.

Sovereign Capital (SC) zapowiedział, że skieruje do organów ścigania doniesienie na działania urzędników Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Zdaniem spółki, przekraczają oni uprawnienia i prawo z osobistych pobudek, zamiast kierować się merytorycznie uzasadnionymi przesłankami. Ci zdecydowanie zaprzeczają.

— To absurdalne oskarżenia — mówi Jarosław Ostrowski, szef departamentu emitentów KNF.

Mówią: to absurd!

SC napisał już wniosek do KNF o wykluczenie tego urzędnika ze sprawy. W piśmie padają mocne oskarżenia i pytania, czy pracownicy nadzoru biorą pieniądze od DM IDM, jednego z najbardziej znanych domów maklerskich. Sovereign sugeruje bowiem, że to właśnie wcześniejszy konflikt tej spółki z IDM jest przyczyną jej obecnych problemów. Spółka twierdzi, że grożono jej znacznie wcześniej odwetem KNF. Podaje też przykład niejasnych działań nadzorcy (wspólnie z IDM) wobec Andrzeja Mikosza, byłego ministra skarbu.

— To absurd. Nie mamy żadnych układów w komisji i nikomu nie chcemy zaszkodzić — ripostuje Rafał Abratański, wiceprezes IDM.

Unikajcie kłopotów

Sovereign jest maleńką spółką, która specjalizuje się w restrukturyzacjach upadających firm. Zarządzają nią menedżerowie wywodzący się z ABN Amro z Andreasem Madejem na czele. To postać dobrze znana na rynku, m.in. ze spektakularnych negocjacji z koncernem Michelin na temat odkupienia akcji Stomilu Olsztyn od inwestorów mniejszościowych czy rozgrywek w Elektrimie. Sam Sovereign angażuje się w bardzo ryzykowne projekty (m.in. Pekabex, Toora) i stara się dobrze zarobić na wierzytelnościach, doradztwie i działaniach restrukturyzacyjnych. 12 listopada spółka miała zadebiutować na GPW, jednak do tego nie doszło ze względu na zastrzeżenia KNF do prospektu emisyjnego. Sovereign twierdzi, że udzielił wszystkich wyjaśnień, ale w pewnej chwili jego zarząd uznał, że KNF nie działa merytorycznie, tylko próbuje zniszczyć reputację firmy.

— Nie rozumiemy tej sytuacji. Naszym zdaniem, urzędnicy KNF przekraczają uprawnienia i prawo, działając całkowicie bezpodstawnie — mówi Andreas Madej.

Spółka złożyła wniosek do KNF o wyłączenie ze sprawy Jarosława Ostrowskiego oraz wszystkich osób z KNF powiązanych lub pobierających korzyści majątkowe od IDM. To jawna sugestia, że dom maklerski ma wpływ na pracowników KNF, przez których jest teoretycznie kontrolowany. Zarówno KNF, jak i IDM zaprzeczają, by tak było.

— W naszych postępowaniach nie ma żadnych osobistych przesłanek, zemsty czy czegoś podobnego. IDM w żaden sposób nie wpływał na sprawę Sovereign. To totalna bzdura — mówi Jarosław Ostrowski.

Minister nie pomoże

Sovereign we wniosku do KNF przypomina ujawnione przez „PB” w 2006 r. fakty, że Ostrowski i kilku innych urzędników zarabiali na szkoleniach organizowanych przez spółkę Support, współpracującą z IDM i zarządzaną przez żonę Rafała Abratańskiego. W 2004 r. Ostrowski otrzymał z tych zleceń 65 tys. zł.

Ciekawy jest też jeden z pobocznych wątków.

Przyczyną obecnych kłopotów spółki miałoby być — jak sugeruje Sovereign — nadepnięcie na odcisk IDM, który w wakacje 2006 r. wprowadzał do obrotu publicznego nowe akcje upadłego wówczas Mostostalu Zabrze. Sovereign doradzał wierzycielom Mostostalu i zwracał uwagę na błędy w prospekcie emisyjnym tej spółki. Mostostal zapomniał w czynnikach ryzyka napisać, że nie dokończył działań układowych, przez co może do układu nie dojść.

Z polecenia wierzycieli o nieścisłościach w prospekcie informował KNF także m.in. Andrzej Mikosz, były minister skarbu. W sierpniu 2006 r. spotkał się z Jarosławem Kozłowskim, ówczesnym przewodniczącym Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG — poprzedniczka KNF) oraz jednym z urzędników komisji — Markiem Szuszkiewiczem, szefem Jarosława Ostrowskiego. Krótko po tym spotkaniu do Andrzeja Mikosza zadzwonił znany giełdowy gracz Maciej Wandzel i umówił go z Rafałem Abratańskim, który przekonywał go do swoich racji. Według informacji „PB”, Mikosz był zszokowany faktem, że tak szybko po spotkaniu w KPWiG IDM dowiaduje się o problemie.

— To prawda, że umawiałem Mikosza z Abratańskim, bo znam ich obu, ale nie wiedziałem nawet, w jakiej sprawie. Nic więcej nie mogę pomóc — mówi Maciej Wandzel.

— Nie pamiętam dokładnie okoliczności. Rzeczywiście spotkałem się z panem Mikoszem w sprawie Mostostalu, ale było to spotkanie czysto biznesowe. Nie było w tym nic złego — mówi Rafał Abratański.

Ostrowski nie pamięta, czy dzwonił do IDM w sprawie wizyty Mikosza w KNF.

— Nawet jeśli tak było, to nie byłoby w tym nic złego. Jeżeli pan Mikosz stawia zarzuty jako strona, to chyba normalne, że prosimy o wyjaśnienia drugą stronę — mówi Ostrowski.

Do Andrzeja Mikosza nie udało nam się dodzwonić.

Z dobrym dostępem

Błąd naprawiono aneksem. Sovereign twierdzi jednak we wniosku do KNF, że już w listopadzie 2006 r. Adam Konopka, ówczesny prezes Mostostalu i członek rady nadzorczej IDM, groził, że dalsze angażowanie się Sovereign w sprawę wierzytelności Mostostalu może spowodować reperkusje ze strony KNF, „do którego IDM ma szczególnie dobry dostęp”.

— Mówiłem o możliwości skierowania sprawy do prokuratury, a nie groziłem KNF. Nigdy nie twierdziłem, że IDM ma przełożenie na nadzór — mówi Adam Konopka.

Sovereign twierdzi, że zawiadomił przewodniczącego KNF o groźbach. Zaraz potem KNF wezwała Andreasa Madeja do złożenia wyjaśnień, ale nie w tej sprawie, tylko w sprawie inwestycji giełdowych z grudnia 2005 r. i podejrzenia wykorzystania przez niego informacji poufnych przy zakupie akcji Hoopa.

Nie przesądzamy, czy Sovereign Capital ma rację, zarzucając urzędnikom KNF brak bezstronności. W najbliższym czasie przeanalizujemy zarówno prospekt, uwagi KNF, jak i postępowanie urzędników wobec spółki.

Historia konfliktu

Sierpień 2006

Sovereign Capital jako doradca wierzycieli MostostaluZabrze angażuje się w sprawę wyjaśnienia zatajenia istotnych informacji w prospekcie Mostostalu, którego doradcą jest IDM. W sprawie interweniują prawnicy, łącznie z Andrzejem Mikoszem (na zdjęciu), byłym ministrem skarbu. Prospekt zostaje uzupełniony aneksem, a były minister po spotkaniu z Rafałem Abratańskim, wiceprezesem IDM, wycofuje się ze sprawy.

21-22 listopada ’06

Według Sovereign, Adam Konopka, członek zarządu Mostostalu i jednocześnie członek rady nadzorczej IDM, ostrzega Andreasa Madeja, że dalsza pomoc Sovereign wierzycielom Mostostalu zakończy się problemami dla Sovereign, w szczególności z nadzorcą, do którego rzekomo „IDM ma dobry dostęp”

23 listopada 2006

Sovereign informuje Stanisława Kluzę, przewodniczącego KNF, o groźbach i powoływaniu się na wpływy w instytucjach finansowych.

11 grudnia 2006

KNF (na podstawie decyzji z 6 grudnia 2006 r.) wzywa Sovereign do złożenia wyjaśnień, ale nie w sprawie gróźb i powoływania się na wpływy, tylko transakcji Andreasa Madeja z grudnia 2005 r. Podejrzewano wykorzystanie informacji poufnych przy zakupie akcji Hoopa. Sprawa do dziś nie jest wyjaśniona.

Czerwiec 2007

Sovereign składa prospekt emisyjny do KNF. Prospekt jest zatwierdzany przez cztery miesiące, ale w końcu dochodzi do emisji, która kończy się sukcesem.

12 listopada 2007

Sovereign ma zadebiutować na GPW. Debiut zostaje jednak wstrzymany, a później KNF wszczyna postępowanie, które ma wyjaśnić, czy w prospekcie spółka zaprezentowała rzetelne informacje. Postępowanie trwa.

28 listopada 2007

Sovereign składa skargę do KNF na urzędników z Jarosławem Ostrowskim (na zdjęciu), szefem departamentu emitentów, na czele. Żąda wyjaśnień i pyta, czy urzędnicy komisji są związani lub pobierają wynagrodzenia od IDM.

Bojowy maluch

Sovereign Capital jest firmą doradczo-inwestycyjną. Zajmuje się konsultingiem w dziedzinie finansów korporacyjnych oraz inwestowaniem w niedowartościowane aktywa, wymagające restrukturyzacji. Przykładami takich projektów był udział spółki w restrukturyzacji kaliskiej Helleny, poznańskiego Pekabeksu z branży budowlanej czy ostatnio podejmowane próby zaangażowania się w kulejącą, giełdową Toorę. Giełdowa emisja Sovereign Capital była niewielka i wyniosła 6 mln zł. Akcje zostały sprzedane 161 inwestorom bez problemu. Redukcja zapisów wyniosła ponad 90 proc. Spółka jednak dotąd nie jest notowana na parkiecie.

Za dziewięć miesięcy tego roku zysk netto Sovereign Capital wyniósł ponad 5 mln zł. To daje wykonanie całorocznej prognozy na poziomie 77 proc. Dla porównania, w analogicznym okresie 2006 r. grupa zanotowała stratę wynoszącą 52 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu