Spada popyt na złoto, wzrasta podaż

Rafał Lerski, CFA
opublikowano: 23-02-2010, 15:54

Światowa Rada Złota (World Gold Council) opublikowała interesujący raport na temat kształtowania się popytu i podaży złota w 2009 roku. Średnia cena złota w 2009 roku (972 USD/oz) była o 12 proc. większa niż w 2008 roku. Ten wzrost kursu wywołał niemal identyczny w  skali spadek ogólnego popytu.

Zidentyfikowany przez Radę popyt (dane nie uwzględniają popytu generowanego przez światowe banki centralne) spadł w ubiegłym roku o 11% w stosunku do roku 2008. Taka sytuacja wskazuje na relatywnie wysoką cenową elastyczność popytu na złoto. Jednocześnie mieliśmy do czynienia ze wzrostem podaży żółtego kruszcu.

Ciekawa jest analiza struktury popytu. W reakcji na wzrost ceny najbardziej spadł popyt generowany przez przemysł jubilerski (spadek o 20%) oraz pozostałe gałęzie przemysłu wykorzystujące złoto (spadek o 16%), takie jak przemysł elektroniczny czy dentystyczny. Te dane sugerują, że popyt przemysłowy na złoto jest wysoce elastyczny i bardzo mocno reaguje na wzrosty cen. W 2009 roku stanowił on ponad 60% globalnego popytu na złoto. Spadek popytu przemysłowego był w ubiegłym roku częściowo rekompensowany przez popyt inwestycyjny. Szczególnie korzystny wpływ miała rosnąca popularność ETF’ów (Exchange Traded Fund) inwestujących bezpośrednio w ten szlachetny metal. ETF pozwalają inwestorom otworzyć ekspozycję na złoto bez konieczności nabywania i przechowywania metalu w formie fizycznej. Z powodu niskiej opłaty za zarządzanie i silnej korelacji z kursem złota zastępowały one w ostatnich latach w portfelach długoterminowych inwestorów fundusze inwestujące w akcje firm wydobywczych. W ETF’y inwestują nie tylko inwestorzy indywidualni. Jednostki kupują także instytucje oraz banki centralne. Gwałtowny przyrost popytu na te instrumenty w 2009 roku (wzrost o 85%) może jednak także sygnalizować duży popyt spekulacyjny, który pojawił się na fali obserwowanej w ubiegłym roku swoistej „mody” na inwestowanie w złoto.

tabela

Podwyższona opłacalność wydobycia i odzyskiwania złota spowodowała całkowity wzrost  podaży o 11%. Zwiększona podaż, opisany wyżej spadek popytu przemysłowego oraz umacnianie się dolara na światowych rynkach doprowadziły ostatnio do znacznej korekty cen złota. Na rekordowym poziomie kurs znalazła się w połowie grudnia ubiegłego roku notując ponad 1200 dolarów za uncję. Obecnie notowania oscylują już wokół poziomu 1100 dolarów. Światowa Rada Złota pozostaje jednak optymistyczna co do kierunków poruszania się cen złota (ale trzeba pamiętać, że zrzesza ona największych jego producentów), argumentując, że bez względu na dalszy rozwój sytuacji w globalnej gospodarce, inwestorzy nadal będą kupować drogocenny kruszec. Według Rady ewentualna druga fala kryzysu spowodować ma ucieczkę od ryzykownych aktywów właśnie w kierunku złota. Kontynuacja zaś ożywienia koniunktury wywoła obawy o wzrost presji inflacyjnej, co także skłonić ma inwestorów do zwiększonych zakupów tego metalu.

Przynajmniej jak na razie, trudno zaobserwować którykolwiek z tych scenariuszy. Druga fala kryzysu pojawia się do tej pory jedynie w prognozach wiecznie pesymistycznych ekonomistów. Mimo kontynuowania ożywienia w USA brak jest też wyraźnej presji inflacyjnej. Dochodzi do tego silne umacnianie się dolara oraz planowana sprzedaż niemal 200 ton złota przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Te czynniki nie sprzyjają ostatnio wzrostom rynkowych notowań. Abstrahując jednak od krótko- czy nawet średnioterminowych prognoz, warto przypomnieć, że długoterminowy, stosujący pasywną strategię inwestor powinien mimo wszystko poważnie rozważyć dodanie złota do swojego portfela. Głównie z powodu jego niskiej korelacji z innymi rodzajami aktywów.

Rafał Lerski, CFA
Licencjonowany doradca inwestycyjny, analityk Expandera

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Lerski, CFA

Polecane