LONDYN (Reuters) - W poniedziałek po południu na europejskich giełdach nadal notowano zniżki. Od spadków zaczęły się także sesje w USA. Inwestorzy po obu stronach Atlantyku obawiali się o stan światowej gospodarki.
Do godziny 16.10 indeks Eurotop 300 spadł o 2,0 procent, a indeks blue- chipów Euro Stoxx stracił 2,15 procent Oba indeksy obniżyły się do poziomów nieznacznie powyżej tych z końca 1998 roku.
Menedżerowie zarządzający funduszami ostrzegają jednak, że indeksy w Europie mogą spaść do poziomów z końca 1998 roku, kiedy to panikę wywołała dewaluacja rosyjskiego rubla i upadek funduszu LTCM.
"Istnieje obawa, czy odbicie gospodarki amerykańskiej rzeczywiście nastapi. Musimy widzieć pewność wśród inwestorów i więcej oznak ożywienia w sektorze wytwórczym, które mogą napływać tylko z firm" - powiedział Gary Dugan z JP Morgan Fleming Investment Management.
"Na razie nie ma paniki, ale zaczynam być coraz bardziej uważny w moich inwestycjach" - dodał.
Amerykański indeks Nasdaq spadł w międzyczasie o 0,8 procent, a indeks Dow Jones zniżkował o 0,5 procent.
Rynek oczekuje na piątkowe dane o amerykańskich cenach producenckich, sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i popycie konsumenckim.
Inwestorzy czekają jednak na wiadomości z przedsiębiorstw i ich przygotowań do październikowego ogłoszenia wyników za trzeci kwartał.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))