Indeksy co prawda spadały przez cały dzień, ale bez oznak paniki, czy wielkiego parcia na pozbywanie się akcji za wszelką cenę. Nastroje powoli się tonują i trudno mówić o jakiejś nerwowej wyprzedaży.
Na finiszu DJ IA tracił 1,50 proc. Wskaźnik S&P500 zniżkował o 1,80 proc. zaś Nasdaq Composite spadał o 2,41 proc.
Podobnie jak miało to miejsce w piątek, spadki znów napędzane były przede wszystkim przez spółki finansowe, w tym banki. Dostawało się także koncernom surowcowo-paliwowo-energetycznym, które cierpiały m.in. z powodu ponownej przeceny ropy.
W kalendarzu makro, w poniedziałek znalazł się tylko odczyt dotyczący wskaźnika PMI dla sektora usług. W wyliczeniu na czerwiec nie uległ on zmianie pozostając na poziomie 51,3 pkt. choć mediana prognoz ekonomistów zakładała wynik rzędu 52 pkt.
W prestiżowej średniej Dow Jones IA, grupującej największe amerykańskie blue chipy motorem spadków były przeceniane chwilami o ponad 4 proc. walory American Express oraz Dupont.
Silne zniżki stały się też udziałem przedstawicieli branży bankowej z Bank of America, JP Morgan Chase i Goldman Sachs na czele.
