Głównym wydarzeniem śledzonym w środę przez rynki była decyzja FOMC w sprawie stóp. Zaskoczenia nie było. Podwyżka miała oczekiwaną wielkość, z komunikatu zniknęło także określenie polityki jako akomodatywnej. Pierwszą reakcją rynku był wzrost cen akcji. Potem nastroje zaczęły się pogarszać, co zbiegło się w czasie z konferencją szefa Fed, Jerome Powella. Czy to jego wyjaśnienia spowodowały, że sesja zakończyła się spadkiem, trudno powiedzieć. Pojawiły się doniesienia, że część rynku uznała pozbycie się „akomodatywności” z komunikatu jako sygnał, że cykl podwyżek stóp zbliża się do końca. Wówczas zapewnienie szefa Fed, że zniknięcie określenia nie oznacza zmiany polityki mogło wywołać rozczarowanie.

Na zamknięciu spadki przeważały w 7 z 11 głównych segmentach S&P500. Najmocniej traciły spółki finansowe (-1,3 proc.), nieruchomości (-1,15 proc.) oraz użyteczności publicznej, materiałowe i energii (po -1,0 proc.). Najlepiej na tle rynku wyglądały segmenty dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych, ochrony zdrowia (po 0,2 proc.) i usług telekomunikacyjnych (0,4 proc.).
Na zamknięciu taniało 69 proc. spółek z S&P500. Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones staniało 23. Najmocniej spadały kursy spółek finansowych American Express (-1,7 proc.) i Goldman Sachs (-1,6 proc.) oraz giganta rynku materiałowego DowDuPont (-1,5 proc.). Najmocniej drożały akcje sieci aptek Walgreens Boots Alliance (1,1 proc.), koncernu medialno-rozrywkowego Walt Disney (1,6 proc.) i giganta IT IBM (1,85 proc.).