SPADŁA SPRZEDAŻ URZĄDZEŃ FISKALNYCH
Polscy producenci chcą eksportować swoje wyroby
Rok 1999 był pierwszym, w którym spadła sprzedaż urządzeń fiskalnych. Do załamania rynku doszło rok wcześniej niż prognozowano. Zdaniem wielu przedstawicieli branży, spadek sprzedaży jest wynikiem braku kontroli nad przestrzeganiem prawa i fikcyjnymi reorganizacjami prowadzonymi w niektórych firmach.
W latach 1996-98 liczba urządzeń fiskalnych sprzedawanych na polskim rynku rosła o około 50 procent rocznie. Choć wolniej, to jednak wzrastały również przychody producentów i dystrybutorów tego typu sprzętu. Rok 1999 przyniósł załamanie tej tendencji.
Instytut Rynku Elektronicznego szacował, że nabywców znajdzie 300 tys. kas i drukarek fiskalnych. Tak się jednak nie stało. Z szacunków Instytutu Rynku Elektronicznego wynika, że w roku 1999 sprzedano o blisko 4 procent mniej urządzeń fiskalnych niż w roku 1998. Jeszcze większy był spadek obrotów. Wyniósł on około 20 proc. Instytut ocenił wartość rynku w roku 1999 na 154 mln USD. Rok wcześniej do kas producentów i dystrybutorów wpłynęło o 37 mln USD więcej. Ponieważ liczba sprzedanych urządzeń spadła nieznacznie, przedstawiciele branży twierdzą, że jest to wynikiem niedostatecznej kontroli nad przestrzeganiem przepisów prawa podatkowego.
— Nie ma skutecznego mechanizmu kontroli obrotów podmiotów gospodarczych, więc wielu przedsiębiorców nie dopełnia obowiązku zakupu urządzeń fiskalnych. Pojawiło się też zjawisko fikcyjnych reorganizacji. Niektórzy biznesmeni co rok-dwa zakładają nowe firmy, które od poprzednich różnią się tylko nazwą — twierdzi Jerzy Biernat, prezes Elzabu.
Przedstawiciele branży twierdzą przy tym, że spadek wartości rynku był do przewidzenia i wszyscy o tym wiedzieli. Urządzenia fiskalne muszą bowiem kupować coraz mniejsze przedsiębiorstwa, a im firma mniejsza, tym prostszy i tańszy sprzęt wybiera. Poza tym ceny na urządzenia tego typu relatywnie spadają.
— Kasa fiskalna, która kosztuje obecnie 1200 zł netto ma mniejsze rozmiary i lepsze parametry techniczne od tej, która kilka lat temu kosztowała 5 tys. zł — przypomina Jerzy Migduła, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w firmie Optimus IC.
Nadzieja na przyszłość
Producenci urządzeń wskazują też na nie wykorzystane dotychczas nisze rynkowe, które mogą ponownie nakręcić koniunkturę.
— Wciąż istnieje wiele firm i instytucji, na które nie został nałożony obowiązek wykorzystywania urządzeń fiskalnych. Należą do nich Poczta Polska, TP SA oraz osoby rozliczające się z fiskusem na zasadach karty podatkowej — przypomina Jerzy Biernat.
Przedstawiciele branży liczą ponadto, że niebawem zaczną zarabiać na odnowie urządzeń kupowanych w początkowym okresie fiskalizacji. Na razie trudno jednak określić jak to wpłynie na rynek.
— Przepisy wymagają, żeby pamięć kasy wystarczyła na 5 lat, przy założeniu, że po każdym dniu roboczym jest robiony raport dzienny. Praktycznie więc urządzenie ma działać przez sześć lat. Oznacza to, że wymiana sprzętu zakupionego na początku fiskalizacji dopiero się rozpoczyna i na razie trudno przewidzieć jej wpływ na rynek — wyjaśnia Jerzy Migduła.
Zdaniem analityków rynku elektroniki, możliwości produkcyjne krajowych wytwórców są jednak tak duże, że nawet zwiększenie popytu związane z wymianą urządzeń nie zapewni im pełnego wykorzystania linii montażowych. Krajowi producenci rozbudowywali swoje zakłady bowiem nie tylko w okresie szybkiego wzrostu popytu, ale korzystali także z preferencyjnych rozwiązań prawnych. Możliwości odliczeń podatkowych przy zakupie sprzętu wyprodukowanego w Polsce były bowiem większe niż w przypadku maszyn importowanych.
Nowe rynki
Aby ratować się przed dalszym spadkiem produkcji i przychodów, krajowi wytwórcy podjęli więc próby eksportu. Na razie nie osiągnął on jednak znaczących rozmiarów.
— Podpisaliśmy pewne kontrakty eksportowe, z którymi wiążemy duże nadzieje. Na razie nie mogę jednak ujawnić szczegółów. Dotychczas eksport nie przekraczał 5 proc. naszych obrotów — zapewnia Edward Ratyński, prezes Posnetu.
Reprezentant Elzabu podał podobne wielkości eksportu, a przedstawiciel Optimus IC w ogóle nie chciał rozmawiać na ten temat.
Krajowe firmy wystawiały się na targach w Niemczech i liczą na tamtejszych kupców. Na razie ich wyroby trafiają jednak wyłącznie do Europy Wschodniej: na Węgry, Ukrainę, Łotwę, Litwę, Białoruś do Czech i Chorwacji. Prawie niedostępne są za to dla nich lokowane w Polsce supermarkety należące do zachodnich sieci handlowych. Polscy producenci właściwie nie mają szans na zainstalowanie w nich pełnych systemów fiskalnych obejmujących, oprócz kas czy drukarek, także czytniki kodów kreskowych, wagi metkujące, multipleksery oraz komputery zarządzające. Obce sieci handlowe zamawiają bowiem te rozwiązania u tych samych dostawców co na Zachodzie. Zdarza się przy tym, że ci ostatni kupują u polskich producentów kasy fiskalne wchodzące w skład tych systemów.
DRZWI DO SUPERMARKETÓW: Nasze kasy fiskalne trafiły do wielu supermarketów. Zostaliśmy bowiem poddostawcą firmy Wincor Nixdorf, dostarczającej do tych placówek pełne systemy fiskalne — chwali się Edward Ratyński, prezes Posnetu. fot. Grzegorz Kawecki
NIE TYLKO KASY: Chcąc sobie poradzić z problemem spadku sprzedaży, rozszerzyliśmy gamę produktów o wagi elektroniczne i urządzenia do sprawdzania cen — informuje Jerzy Biernat, prezes Elzabu. fot. ARC