Spadną ceny polis rolniczych

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-08-13 00:00

Ubezpieczyciele zacierają ręce. Rolnicy dostaną większe dopłaty do polis. Do grona objętych ochroną dojdą sadownicy.

Ruszający za kilkanaście dni jesienny sezon ubezpieczenia upraw będzie ostatnim, w którym obowiązuje krytykowana ustawa o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt hodowlanych. W końcu resort rolnictwa przygotował projekt jej zmiany. Dzięki niej ceny polis rolnych spadną, co może spowodować, że kupi je więcej rolników. Obowiązujący system ubezpieczeń rolnych przewiduje, że jeśli cena polisy nie przekracza 5 proc. wartości objętych ochroną upraw, rolnik dostaje dopłatę z budżetu państwa wysokości 50 proc. ceny polisy. Zgodnie z propozycją resortu rolnictwa od przyszłego roku wysokość dopłat zostanie zwiększona do 65 proc.

None
None

— Zaproponowane przez resort finansów zmiany idą w dobrym kierunku. Zwiększą zainteresowanie ubezpieczaniem upraw, co może wpłynąć na wzrost składki — ocenia Konrad Rojewski z Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU).

Podkreśla, że choć pogoda w tym i poprzednim roku oszczędziła ubezpieczycieli, branża cały czas pamięta koszmar sprzed dwóch lat. Kumulacja wiosennych przymrozków, wiosennych burz z gradem i letnich susz spowodowała wówczas rozległe szkody w uprawach. Łączna wartość wypłaconych odszkodowań przekroczyła 700 mln zł. Przychody ze sprzedaży polis były o połowę niższe. W efekcie ubezpieczyciele podnieśli ceny. Jedna z firm (HDI) wycofała się z ich sprzedaży, a rolnicy zaczęli domagać się zmian w ubezpieczeniach upraw. Wcześniejsze pomysły resortu rolnictwa blokowało Ministerstwo Finansów, które nie chciało słyszeć o zwiększaniu wydatków z budżetu. Do ostatniej MF podchodzi także chłodno, ale — jak twierdzą nasi rozmówcy — już jej nie torpeduje.

Ubezpieczyciele liczą także na sadowników. W obecnym systemie ta grupa rolników nie ma szans na dopłaty do polis z uwagi na wysokie ceny ubezpieczenia. Nowela, przygotowana przez resort rolnictwa, przewiduje, że budżetowym dofinansowaniem objęte zostaną wszystkie polisy bez względu na cenę. Owoce to olbrzymi rynek, który do tej pory nie był zagospodarowany przez branżę ubezpieczeniową. W ubiegłym roku na ponad 400 tys. ha upraw polisy mieli właściciele zaledwie 11 tys. ha.

— Spodziewamy się większego zainteresowania sadowników i producentów warzyw. Ryzyko w produkcji owoców jest na tyle wysokie, że stawki za polisy muszą być do niego dostosowane. Dzięki nowym mechanizmom producenci jabłek, gruszek i innych owoców do znacznej części składki będą mogli otrzymać dopłatę — mówi Andrzej Janc, dyrektor biura ubezpieczeń rolnych w poznańskiej Concordii. Zdzisław Woźniak, wiceprezes Polskiego Związku Ogrodnictwa, nie wykazuje jednak nadmiernego entuzjazmu. Według niego, brak budżetowych dopłat nie jest jedynym powodem braku zainteresowania sadowników. Ważna jest także wycena szkód, a z tej producenci owoców nie są zadowoleni.

— Od stycznia rozmawiamy z PIU na temat nowej metodologii, która pozwoli na realną ocenę szkód w uprawach — twierdzi Zdzisław Woźniak.

Ominięta rafa

Niewiele brakowało, by reforma zaszkodziła rolnikom. We wstępnych propozycjach ministerstwa znalazł się zapis, który włączał odpowiedzialność ubezpieczycieli za szkodę w momencie, kiedy jej wartość przekroczy 30 proc. produkcji rolnej gospodarstwa. Obecnie jest to 10 proc. Taki zapis doprowadziłby do upadku ubezpieczeń upraw, bo znacząca część rolników zostałaby pozbawiona szansy na odszkodowanie.