Rada Ministrów przyjęła właśnie projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw. Wśród licznych zmian, jakie wprowadza nowela, znajduje się rozbudowana regulacja dotycząca przesyłania tzw. spamu („informacji niezamówionych”).
Zasadność przeciwdziałania rozsyłaniu niezamówionych informacji, zwłaszcza przy użyciu środków komunikacji elektronicznej, nie powinna nikogo dziwić, jak zwykle jednak przy tego typu inicjatywach diabeł tkwi w szczegółach. W projektowanej regulacji tkwi on już w samej definicji „informacji niezamówionych”.
Zgodnie z nowelą „informacją niezamówioną” miałaby być informacja, mająca w szczególności charakter ideologiczny, polityczny, rozrywkowy, charytatywny lub informacja handlowa w rozumieniu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, przesłana do oznaczonego odbiorcy lub grupy odbiorców za pomocą środków komunikacji elektronicznej lub z wykorzystaniem automatycznych systemów wywołujących, wizjofonu, telefaksu, telefonu lub podobnego środka bezpośredniego porozumiewania się na odległość, na otrzymanie której odbiorca uprzednio nie wyraził zgody, w szczególności przez udostępnienie w tym celu identyfikującego go adresu elektronicznego lub innych danych umożliwiających bezpośrednie komunikowanie się na odległość.
Definicja ta znacząco rozszerza katalog przekazów „niezamówionych”. Zabronione ma być zatem nie tylko rozsyłanie „niezamówionej informacji handlowej”, tak jak ma to miejsce na gruncie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, ale również przesyłanie informacji o charakterze ideologicznym, politycznym, rozrywkowym lub charytatywnym.
We wcześniejszej wersji projektu katalog ten obejmował również „informacje o charakterze komercyjnym”, jednak słusznie zrezygnowano z tego nie do końca precyzyjnego pojęcia, odsyłając do znanego już i utrwalonego terminu „informacji handlowej”. Zabieg ten nie rozwiązuje jednak wszystkich wątpliwości. Definicja zawiera sformułowanie „w szczególności”, co znaczy, że za spam w rozumieniu projektowanych przepisów może być uznana jakakolwiek informacja (treść) o dowolnym charakterze.
Jeśli intencją projektodawcy jest objęcie możliwie szerokiej grupy przekazów, być może lepszym
rozwiązaniem byłoby odwołanie się w definicji do określonych dóbr, które miałyby być chronione, niż wskazywanie na charakter (np. rozrywkowy) informacji (jakie informacje są „rozrywkowe”, a jakie już nie).
Wśród innych niedociągnięć analizowanej definicji można wskazać na odwołanie się w niej do pojęcia odbiorcy, które nie zostało jednakże zdefiniowane. Pojęcie to występuje co prawda na gruncie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (art. 10), jednak omawiana nowela ten właśnie przepis ma uchylić.
Brak w noweli definicji lub choćby odpowiednich odesłań do innych aktów w kontekście znaczeń innych terminów, takich jak środki komunikacji elektronicznej czy automatyczne systemy wywołujące. Problemy pojawić się mogą również ze wskazaniem „podobnych” środków porozumiewania się na odległość, a także tych środków, które umożliwiają porozumiewanie się „bezpośrednie”.
W tak dalece nieokreślonych, a nawet rozmytych ramach stosowanie proponowanej regulacji antyspamowej może być znacznie utrudnione.
Bogdan Fischer
radca prawny, partner, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy
