SPECJALIŚCI ITS RUSZYLI W TEREN
Rynek stacji diagnostycznych zostanie uporządkowany
Od 21 października 1999 r. obowiązuje pakiet rozporządzeń ministra transportu, dotyczący zasad funkcjonowania stacji kontroli pojazdów. Być może dzięki nim, dotychczas nie rozpoznany, krajowy rynek diagnostyki zostanie uporządkowany. Dzieła tego mają dokonać specjalni przedstawiciele Instytutu Transportu Samochodowego. To oni w myśl nowych przepisów mają prawo do opiniowania stacji diagnostycznych.
7 września 1999 roku światło dzienne ujrzał pakiet trzech rozporządzeń Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej (MTiGM) wydanych na podstawie ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nowe przepisy weszły w życie 21 października, wszystkie dotyczą funkcjonowania krajowych stacji kontroli pojazdów. Zanosi się na to, że ten do tej pory enigmatyczny rynek w końcu zostanie uporządkowany.
Nowy porządek
Do 31 grudnia 1998 r. kontrola stacji diagnostycznych leżała w gestii inspektorów, zatrudnianych w urzędach wojewódzkich.
To oni decydowali o tym, czy dana placówka mogła funkcjonować. Od 1 stycznia tego roku, kiedy w życie weszła reforma samorządowa, czynności te pośrednio spadły na barki starostów. Jest to jednak tylko częściowe obciążenie. W myśl nowych rozporządzeń ministra transportu, ocenę stacji kontroli pojazdów pod względem technicznym przejmuje Instytut Transportu Samochodowego (ITS).
— Na rynku stacji diagnostycznych może się teraz wiele zmienić, Dotychczas nie było takiego narzędzia, które pozwalałoby na jego dokładną analizę — twierdzi Jerzy Folga, dyrektor Departamentu Transportu Samochodowego w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej.
Na zmiany w tym sektorze gospodarki wielu ludzi z branży motoryzacyjnej czeka już od lat. Nikt tak naprawdę nie potrafi odpowiedzieć np. na pytania, ile jest dokładnie stacji diagnostycznych w Polsce i jak są one wyposażone?
— Według naszych szacunków, w kraju jest około 3 tys. jednostek kontroli pojazdów. Ponad 80 proc. z nich to podmioty prywatne — informuje Czesław Łepkowski, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego.
— Dokładnych danych jeszcze nie mamy, dlatego, że nie wszyscy starostowie przysłali nam spisy stacji ze swojego powiatu —- dodaje Andrzej Damm, kierownik Zakładu Procesów Diagnostyczno--Obsługowych ITS.
Jego zdaniem, w ciągu najbliższych dwóch lat ITS będzie dysponował pełną bazą danych o polskich stacjach diagnostycznych. Każda z nich, żeby móc funkcjonować, będzie musiała bowiem przedstawić swoje pełne wyposażenie specjalnym terenowym przedstawicielom Instytutu Transportu Samochodowego.
Grupa specjalistów
Od końca października, zgodnie z nowym prawem, specjalni przedstawiciele ITS-u mają prawo do inspekcji każdego punktu kontroli pojazdów w Polsce. Dyrektor Folga nie chciałby, żeby wszędzie jeździli eksperci warszawscy. Jak mówi, przy całym zapleczu specjalistycznym potrzebna jest też orientacja w realiach rynku lokalnego.
— Dlatego na pewno do tych czynności wykorzystani zostaną byli inspektorzy urzędów wojewódzkich. Jest to konieczne, tym bardziej że w urzędach starosty ludzie odpowiedzialni za kontrolę stacji diagnostycznych niewiele na ten temat wiedzą. Pełnią poza tym jeszcze wiele innych funkcji, nie związanych zupełnie z diagnostyką pojazdów — tłumaczy.
— Mamy w tej chwili siedemnastu specjalistów z nowo powstałych województw i jedenastu w samym województwie mazowieckim, ich lista jeszcze nie została zamknięta. Są to wykwalifikowani eksperci, po części wywodzący się ze zlikwidowanych urzędów wojewódzkich — wyjaśnia Czesław Łepkowski.
Według Jerzego Folgi, fakt, iż na miejsce kontroli przyjedzie niezależny ekspert, bezpośrednio podlegający jednostce centralnej, zupełnie zmienia jej charakter.
W zasadzie to jego opinia na temat stanu konkretnej stacji odgrywa rolę pomocniczą dla starosty, który decyduje o tym, czy podmiot ten może działać dalej, czy nie. Może też zezwolić na jej funkcjonowanie wbrew decyzji ITS-u, ale wtedy naruszy obowiązujące przepisy.
Ostra selekcja
Jak twierdzi Andrzej Damm, działalność ITS w tym zakresie polega na znalezieniu wspólnego mianownika, równoznacznego z nowymi rozporządzeniami dotyczącymi stacji diagnostycznych. Każda stacja bez względu na to, w którym miejscu Polski funkcjonuje, musi odpowiadać wymogom ministra transportu. Chodzi tutaj o wyposażenie, parametry budowli i w dalszej perspektywie szkolenia diagnostów.
— Wydaliśmy już kilkadziesiąt opinii. Zdecydowana większość z nich dotyczy województwa mazowieckiego. Z tego około 10 proc. stacji zostało ocenionych negatywnie. Ale może być więcej —ostrzega Andrzej Damm.
— Mazowieckie stacje są z założenia bogatsze i lepiej wyposażone. Mimo to blisko 10 proc. nie spełnia podstawowych wymagań rozporządzenia. Dlatego, kiedy weźmiemy się za głęboką prowincję, to może być bardzo różnie — dodaje dyrektor Łepkowski.
Punkty kontrolne, pozbawione możliwości funkcjonowania, mogą się zastanawiać: co dalej?
— Trzeba się przede wszystkim wziąć do roboty i dostosować do wymogów rozporządzenia MTiGM — odpowiada Andrzej Damm.
FACHOWCY: Jak informuje Czesław Łepkowski, dyrektor Instytutu Transpotru Samochodowego, w grupie przedstawicieli ITS, którzy od niedawna kontrolują polskie stacje diagnostyczne, znajdują się wyłącznie wykwalifikowani specjaliści, posiadający wieloletnią praktykę w tej branży. fot. Borys Skrzyński
MIMO WSZYSTKO: Często w środowisku specjalistów uznajemy za dobre stacje, które nie spełniają do końca wymogów nowego rozporządzenia. Nie posiadają wszystkich elementów wyposażenia, jakie przewiduje minister transportu. To nie są opinie negatywne, to są opinie „tak, ale” i oczywiście dajemy takim placówkom czas na uzupełnienie wyposażenia — twierdzi Andrzej Damm, kierownik Zakładu Procesów Diagnostyczno-Obsługowych ITS. fot. Borys Skrzyński