Specjalnie dla Europy

opublikowano: 05-11-2021, 13:20

Radykalnie zmieniony styl. Radykalnie zwiększone rozmiary. Do tego – pierwszy raz w historii – tryb terenowy. Właśnie wystartowała produkcja piątej generacji koreańskiego bestselera Kia Sportage.

W minioną środę w słowackich zakładach koncernu Kia rozpoczęto produkcję piątej generacji modelu Sportage. To już czwarta generacja tego modelu produkowana w tej fabryce i jednocześnie pierwsza w 28-letniej historii modelu zaprojektowana wyłącznie z myślą o Europie.

Europejskie centymetry

Inteligencja:
Inteligencja:
Sportage piątej generacji będzie wyposażony w zaawansowany system Stop-and-Go, który ma ograniczyć zużycie paliwa i emisję spalin. Będzie współpracował z asystentami jazdy i potrafił określić, czy i kiedy należy uruchomić system (np. auto zbliża się do skrzyżowania).
materiały prasowe

Słowackie zakłady Kii w Żylinie produkują Sportage od 2006 r. W tym czasie fabrykę opuściło ponad 2 mln egzemplarzy, które trafiły do klientów w Europie. Ten model jest jednym z najbardziej popularnych aut Kii na naszym kontynencie. Wyprzedza go tylko Ceed, ale ten występuje w aż czterech wersjach nadwozia. Sportage jest więc dla europejskiego wizerunku koreańskiego producenta bardzo istotny. Kia postanowiła to podkreślić podobnym projektowaniem. Nowy Sportage został bowiem zaprojektowany dwa razy. Raz dla klientów z Azji i USA, drugi raz z myślą o naszych europejskich gustach i pośladkach.

Na czym polegają różnice? Poza zmianami stylistycznymi (ponoć europejski Sportage ma być bardziej elegancki), różnicami w wyposażeniu i napędach (ale to nie nowość) model dla Europy jest mniejszy. A konkretnie krótszy. Nasi pobratymcy ze Stanów i rynków azjatyckich dostaną wersję siedmioosobową (i tylko taką), my pięcioosobową (jak w poprzednim nawiasie). Co poza tym? Agresywne i muskularne linie, drapieżne dodatki i nowoczesny, miejscami nieco kontrowersyjny dizajn. Przynajmniej na zdjęciach. Z informacji wynika także, że europejski Sportage jest znacznie większy od poprzedniej wersji. Definicja „sporo”? Nowy Sportage dla Europy ma 4515 mm długości, o 30 mm więcej niż w poprzedniej generacji. Większy (o 10 mm) jest też rozstaw osi. Wynosi teraz 2680 mm. Co ciekawe, mimo mocno ściętego tyłu bagażnik urósł. I to potężnie. Ma teraz aż 591 l pojemności. Aż, bo poprzednik miał o 100 l mniej.

Wnętrze? Jak to teraz bywa – cyfrowe. Potężny zakrzywiony ekran o wysokiej rozdzielczości łączy zestaw wirtualnych wskaźników przed kierowcą z wyświetlaczem systemu multimedialnego. Obydwa mają po 12,3 cala. Niżej dotykowy panel sterowania klimatyzacją. I to na razie tyle. O tym, jak to działa, opowiem, kiedy pierwsze wyprodukowane sztuki trafią do Polski. Z ciekawostek: po raz pierwszy Sportage oferuje terenowy tryb jazdy, który automatycznie dostosowuje ustawienia kilku podzespołów, by zapewnić lepszą trakcję na śniegu, błocie czy piasku. Na odpowiedź na pytanie „jak to działa” przyjdzie poczekać.

Mocna jak hybryda

Moc hybrydy:
Moc hybrydy:
Najmocniejszy napędem w nowej Kii Sportage będzie hybryda plug-in. Łączna moc systemowa to aż 265 KM – najwięcej w historii tego modelu.
materiały prasowe

Co trafi pod maski europejskich Sportage’ów? Prawie wyłącznie hybrydy. Tylko bazowa benzyna (1,6 l, 150 KM) nie otrzyma wsparcia silnika elektrycznego. Miękką hybrydę z instalacją 48 V przewidziano do benzynowego 1.6 T-GDI o mocy 150 KM i 180 KM. Będzie też 230-konna klasyczna hybryda (1.6 T-GDI/180 KM i silnik elektryczny o mocy 44,2 kW) oraz plug-in (start produkcji tej wersji zaplanowano na luty 2022 r.). Warto czekać? Samochód dostanie silnik benzynowy 1.6 T-GDi/180 KM oraz elektryczny o mocy 66,9 kW. Układ hybrydowy wyhoduje 265 KM i uczyni z Sportage’a najmocniejsze wcielenie w historii tego modelu. Bateria o pojemności 13,8 kWh ma zapewnić możliwość przejechania na prądzie 40-50 km.

Od początku sprzedaży będzie też dostępny silnik Diesla z układem miękkiej hybrydy. Pojemność 1,6 l i dwa warianty mocy 115 KM lub 136 KM. Dla wybranych wersji będzie oczywiście dostępny napęd na obie osie.

Odporni na kryzys

Nowa Kia Sportage jest – jak na czasy przystało – wypchana asystentami. To nie jest, rzecz jasna, rynkowy wyjątek. Systemy Rear-View Monitor (RVM) i Surround View Monitor (SVM) w czasie rzeczywistym wyświetlają obraz najbliższego otoczenia auta. Pakiet Advanced Driver Assistance System (ADAS) pomaga uniknąć kolizji. Asystent jazdy na autostradzie (HDA) utrzymuje ustaloną odległość od poprzedzającego samochodu i pomaga ustawić auto na środku pasa ruchu. Potrafi również dostosować prędkość auta do lokalnego ograniczenia prędkości. Aktywny tempomat (NSCC) w czasie korzysta z danych nawigacji dzięki temu wie, kiedy np. zwolnić przed zakrętem. Sportage potrafi (tak jak Sorento) samodzielnie wjechać do garażu i z niego wyjechać. Zmianę pasa ruchu ułatwi także zestaw kamer w bocznych lusterkach – po włączeniu kierunkowskazu widok zza auta jest wyświetlany na zestawie wskaźników.

Monitorowanie martwego pola, pomoc przy parkowaniu równoległym i wiele innych. To dobrze? I tak, i nie. Tak, bo bez niektórych z tych systemów nowy Sportage nie przebiłby się na rynku, a bez innych nie mógłby być sprzedawany. Nie, bo trwa kryzys półprzewodnikowy, który zatrzymuje produkcję i niebotycznie wydłuża terminy dostaw nowych aut. Ale Kia ma na to patent, dlatego składa obietnice. Nieważne, ile półprzewodników potrzebują te systemy, i nieważne, ile tych systemów jest, na zamówioną w słowackiej fabryce Kię Sportage poczekacie cztery miesiące. To doskonały wynik. Zważywszy że obecnie średni czas oczekiwania na samochód wynosi dziewięć miesięcy, a w przypadku niektórych modeli… nawet 18!

Jak Kia unika problemów z podzespołami, czyli tych, które znacznie ograniczyły lub wręcz zatrzymały produkcję u konkurencji? Koncern, do którego należy wraz z Hyundaiem, sam sobie czipy produkuje. Ma też odlewnie stali. To znacznie ułatwia działanie. I nie jest to czcze gadanie. Widać to w liczbach. Kia (zresztą Hyundai też) jeszcze nigdy nie były tak wysoko w polskich statystykach rejestracji nowych aut. Przez 10 miesięcy tego roku Polacy zarejestrowali ponad 28 tys. Kii – prawie 45 proc. więcej niż rok temu. Do trzeciego Volkswagena brakuje jej niespełna tysiąca aut. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku Kia wskoczy na podium. Ograniczony niską dostępnością aut Volkswagen zalicza ostre spadki. Tylko w październiku zarejestrowano 1,9 tys. Volkswagenów, a to aż o 50 proc. mniej niż rok wcześniej. Kia zarejestrowała w tym czasie prawie 2,8 tys. aut – o 32 proc. więcej niż rok temu. Nie jest to zasługa nagłego wybuchu miłości do koreańskiej motoryzacji, lecz dostępności aut.

W przypadku Sportage są jednak dwie niewiadome. Pierwszą jest polski cennik – zostanie opublikowany jeszcze w listopadzie. Drugą jest praktyka. Na test przyjdzie poczekać. Mam nadzieję, że nie dłużej niż cztery miesiące. Trzymam za słowo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane