SPEDYTORZY LICZĄ NA BOOM
Wysokość magazynu powinna zależeć od szybkości obrotu towarem
RÓŻNICA: Robert Moritz, szef firmy Hellmann Moritz, zauważa, że w Europie Zachodniej zdecydowanie więcej przedsiębiorstw niż w Polsce decyduje się na zlecenie zarządzania magazynami wyspecjalizowanym firmom. fot. Grzegorz Kawecki
Niewiele firm zdecydowało się na rezygnację z zarządzania magazynami i skorzystanie z usług wyspecjalizowanych spedytorów. Ale liczby mówią same za siebie: w Europie taki sposób działania jest bardzo popularny. Jeśli spedytorzy przekonają do swych usług firmy handlowe, mają szansę sporo zarobić.
Zlecanie firmom transportowym i spedycyjnym kompleksowego rozwiązywania niemal wszystkich problemów związanych z logistyką nie jest jeszcze w naszym kraju popularne. Firmy handlowe wolą same zarządzać magazynami. Są jednak duże i znane koncerny, które z tego zrezygnowały. Tak postępuje np. Philips, w przypadku produktów elektroniki użytkowej.
— Jest to normalna na całym świecie polityka koncernu. W Polsce również działamy w ten sposób od samego początku i nie zamierzamy od tego odchodzić. Zdaliśmy się na firmy wyspecjalizowane, które dobrze znają polski rynek. Angażowanie się w tego typu działalność byłoby wejściem na obszar, w którym nie mamy doświadczenia — wyjaśnia Sławomir Dąbrowski, kierownik ds. planowania i logistyki w Philips Polska.
Koncern współpracuje m.in. z firmą Hellmann Moritz.
Mały udział
— 95 proc. rynku usług magazynowych znajduje się w rękach producentów, importerów — ocenia Robert Moritz, szef Hellmann Moritz.
Trudno już teraz przesądzać, jak będą kształtować się te proporcje w przyszłości.
— W Europie Zachodniej wygląda to różnie. Są kraje, w których tradycyjnie w dużym stopniu korzysta się z usług spedytorów, i takie, w których przedsiębiorcy działają na własną rękę. Na przykład w Niemczech około 30 proc. usług magazynowych jest wykonywanych przez zewnętrzne firmy transportowe i spedycyjne, natomiast we Włoszech tylko 10 proc. — informuje Robert Moritz.
Jedno jest pewne: w Polsce ten udział będzie się zwiększał.
— W sposobie działania firm obserwuję pewne fazy i mody. Na początku przedsiębiorstwa zlecają takie usługi. Potem, gdy ich obroty rosną, zaczynają same się tym zajmować. Osiągają jednak pewną stabilizację, następuje spadek obrotów i znów zwracają się do wyspecjalizowanych firm. Takie przejście oznacza zamianę części kosztów stałych na zmienne, obniża zatrudnienie, polepsza sytuację firmy w oczach inwestorów, banków. Poza tym łatwiej kontrolować jakość, niż dbać o nią samemu — twierdzi Robert Moritz.
Optymalna wysokość
Zbyt niski obiekt może stwarzać kłopoty. Wysokość magazynu powinna być uzależniona od tego, jak szybki jest przepływ składowanego w nim towaru. Duża wysokość oznacza zwiększenie czasu dostępu do produktów.
— Składujemy towary na wysokości 8 m. Wózek widłowy podnosi ładunek na wysokość 6,5 m i jest to optymalne dla magazynu, w którym szybko obraca się składowanymi artykułami. W naszym przypadku średni czas postoju towaru w magazynie wynosi około dwóch tygodni — opowiada Robert Moritz.
Dodaje on, że ułożenie palety na wysokości 12 metrów trwa cztery razy dłużej niż na wysokości 6 metrów.
Jacek Pochłopień