Spiegel: Berlin przeciwny planom UE ws. rynku energii

PAP
opublikowano: 24-11-2007, 15:35

Niemiecki rząd usztywnił swój sprzeciw wobec forsowanych przez Komisję Europejską planów liberalizacji unijnego rynku energetycznego - poinformował w najnowszym wydaniu niemiecki tygodnik "Der Spiegel".

Artykuł na ten temat "Spiegel" udostępnił wcześniej agencji dpa, która omówiła go w swoim sobotnim serwisie.

Według hamburskiego tygodnika, w liście do unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes i jej zajmującego się energetyką kolegi Andrisa Piebalgsa, sekretarz stanu w niemieckim ministerstwie gospodarki Joachim Wuermeling (CSU) zdecydowanie skrytykował postulat sprzedania przez koncerny energetyczne ich sieci przesyłowych.

Jak zaznaczył Wuermeling, twierdzenie, iż taka sprzedaż spowodowałaby spadek cen prądu, Komisja poparła najwyraźniej niewystarczającymi i błędnymi danymi liczbowymi. To samo dotyczy przedłożonej przez Komisję tak zwanej oceny skutków trzeciego "pakietu rynku wewnętrznego prądu i gazu".

Dokonana przez niemieckie placówki urzędowe, w tym Federalną Agencję Sieci (BNetzA), analiza tego dokumentu przyniosła "druzgocące efekty" - napisał Wuermeling. Wykryto bowiem "istotne luki badawcze, niedostatki przyjętej metody i błędy w jej zastosowaniu", a podlegający badaniom materiał został wybrany "jak się wydaje, częściowo w sposób arbitralny".

BNetzA nadzoruje przestrzeganie konkurencji w tak zwanych służbach sieciowych - które poza energetyką obejmują również telekomunikację, pocztę i kolejnictwo.

Jak zaznacza skierowany do unijnych komisarzy list, nie da się stwierdzić, że kraje, gdzie dokonano prawno-własnościowego rozdzielenia produkcji energii i jej przesyłania, wykazują niższe koszty prądu netto niż Niemcy. W niektórych z tych państw doszło nawet do szczególnie znacznego wzrostu cen.

Dla rządu Niemiec przedstawiona przez KE ocena skutków trzeciego pakietu nie jest w żadnym razie "odpowiednią podstawą" do tego, by obowiązkowo proponować wszystkim państwom UE rozdzielenie wytwarzania i przesyłania energii - podkreślił Wuermeling.

Autor listu ma oficjalny tytuł sekretarza europejskiego - jak w poszczególnych niemieckich resortach określa się urzędników, odpowiedzialnych za współpracę z odpowiednimi agendami UE. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane