Spis powszechny w USA poprawi nastroje

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2010-03-30 00:00

Konstytucja Stanów Zjednoczonych zobowiązuje Kongres do przeprowadzenia spisu powszechnego co 10 lat. Spis ma za zadanie nie tylko policzyć mieszkańców USA, ale także decyduje o przydziale funduszy i liczbie reprezentantów we władzach federalnych lokalnych społeczności. Rok 2010 to właśnie okres kolejnego takiego spisu.

Co ma to wspólnego z rynkami finansowymi? Wbrew pozorom bardzo wiele. Organizacja takiego spisu nie jest łatwą operacją. Każde gospodarstwo domowe dostaje formularz, który następnie należy odesłać. Jeśli formularz nie zostanie odesłany, amerykański rząd (nie może pozwolić sobie na utratę takiej informacji), wyśle zatem osobę (tzw. census taker), która osobiście zapuka do drzwi każdego marudera. W kraju z liczbą mieszkańców przekraczającą 300 milionów to oznacza konieczność stworzenia prawdziwej armii ankieterów!

Tu dochodzimy do sedna sprawy. W minionym miesiącu w amerykańskiej gospodarce ubyło 36 tys. miejsc pracy. Słabsze dane argumentowano trudnymi warunkami pogodowymi w lutym. W związku z tym część firm miała przesunąć nowe zatrudnienia na marzec. W marcu rynek oczekuje 180 tys. nowych miejsc pracy. W tej liczbie mieszczą się jednak tymczasowo zatrudnieni przez amerykańską administrację. Po publikacji danych nie będzie jednak wiadomo, w jakim stopniu większe zatrudnienie to efekt tymczasowego naboru na potrzeby spisu, w jakim efekt anomalii pogodowych, a w jakim rezultat faktycznych zmian uwarunkowań ekonomicznych. To stwarza szerokie pole do interpretacji i różnorakich reakcji rynku. Warto o tym pamiętać w przypadku publikacji, która wpływa nie tylko na notowania dolara i ceny akcji, ale praktycznie na wszystko, włączając w to polskiego złotego, pszenicę konsumpcyjną czy obligacje komunalne.

Jakby tego było mało, publikacja przewidziana jest tradycyjnie na pierwszy piątek miesiąca, mimo iż jest to Wielki Piątek — dzień wolny od pracy w większości krajów Europy Zachodniej i Kanadzie. W USA Wielki Piątek dniem wolnym nie jest, ale główne rynki regulowane będą zamknięte. Niższa płynność rynku może dodatkowo wzmocnić reakcję na dane.