Spływajcie stąd!

Tamara Marczewska
opublikowano: 2005-08-25 00:00

Kajaki i rzeka to czysta przyjemność. Jeśli dołoży się jeszcze do tego szyny i mały wagonik, to już można mówić o biznesie.

Kiedy Tadeusz Panak po raz pierwszy zobaczył ośrodek w Budach Grabskich, od razu wiedział, że tu połączy miłość i pracę. Ale wcześniej była pasja do sportu. Przez siedemnaście lat Tadeusz Panak pocił się na rajdach rowerowych i przemakał na spływach kajakowych. I bardzo już nie chciał uczyć elektrotechniki w szkołach. Zapragnął pracować na swoim. Był rok 1996. Założył własną firmę i od Zakładów Transformatorów Radiowych Zatra wydzierżawił obskurny Ośrodek Wypoczynkowy Sosenka w Budach Grabskich.

Domki — podobnie jak dziś — nie były piękne. Urzekła go okolica: zagubiona wśród lasów Puszczy Bolimowskiej dzika rzeka Rawka idealnie nadawała się do uprawiania ulubionych przez Panaka sportów.

— Od razu wyobraziłem sobie na tej rzece kajaki — mówi.

Nie tylko dla bobrów

Zaczynał od kilku prostych łódek. Dziś w Sosence można wypożyczyć 40 różnych kajaków. Jedno- i dwuosobowych. Dla wprawnych kajakarzy — umiejących sobie radzić z nurtem rzeki, zwalonymi drzewami i wystającymi z wody ostrymi, obgryzionymi przez bobry pniami — są delikatne łódki z poliestru. Dla początkujących — polietylenowy Kiwi 2. Wytrzymuje uderzenia o przeszkody, daje oparcie plecom, jest bardziej komfortowy dla pływającego.

— Wiosła, kamizelki, cały osprzęt ma wyższy standard i przez to jest łatwiejszy w obsłudze — tłumaczy Tadeusz Panak.

Na prawdziwych amatorów przygody w bazie czekają kanadyjki. Siedzi się w nich bez oparcia, w rękach trzyma się tylko wiosło z jednym piórem. Mimo to chętnych nie brakuje.

— Niedawno był u nas pan, który nigdy wcześniej nie pływał. Miał kłopoty na starcie: ze trzy razy zanurkował. Ale opanował sztukę utrzymywania równowagi i popłynął — opowiada Tadeusz Panak.

Rzeka jest wymagająca. Wartki nurt, zakręty, przeszkody. Wyzwanie, jakim jest dla kajakarzy, to tajemnica sukcesu Sosenki w Budach Grabskich.

— Aktywna turystyka przeżywa rozkwit. Jest tania i pozwala naprawdę odpocząć — mówi Tadeusz Panak.

Pracownicy biur Warszawy i Łodzi w Budach Grabskich szukają zmęczenia, które pomoże im odreagować codzienne stresy.

Z prądem i pod prąd

Baza łódek jest na wysokiej skarpie.

— Po szynach, na metalowej lince, kajaki zjeżdżają do wody i wracają na górę. Jak na Gubałówce. I tak też nasz wyciąg nazywamy — śmieje się Elżbieta Panak, żona właściciela ośrodka.

Wyciąg to duże ułatwienie dla kajakarzy. Po kilkunastu kilometrach na rzece te kilkadziesiąt metrów pod górkę, z kajakiem na plecach, nie należało do przyjemnych.

— Naszych gości z kajakami wywozimy do Dolecka, Suliszewa i Kamionu w górze Rawki. Stamtąd spływają do ośrodka — opowiada Elżbieta Panak. — Płynących w dół rzeki odbieramy w Joachimowie, nad zalewem. Wytrawni kajakarze pływają aż do ujścia Rawki, do Bzury. Tych zabieramy z Kęszyc.

Sosenka to także raj dla rowerzystów. W Bolimowskim Parku Krajobrazowym są dla nich leśne ścieżki rowerowe. Inne atrakcje to obfitujące w grzyby lasy wokół ośrodka, stadniny koni i wiele zakątków nienaruszonej przyrody. W odległości godziny jazdy samochodem jest wiele ciekawych miejsc do zwiedzania: w pobliskim Bolimowie pracownia garncarska, pałace w Nieborowie i Radziejowicach, w Żelazowej Woli dom urodzenia Fryderyka Chopina, w Arkadii park romantyczno-sentymentalny, w Lipcach Reymontowskich Muzeum Władysława Reymonta. I piękny park dendrologiczny oraz alpinarium w Rogowie.

Standard dla wytrwałych

Sosenka przyjmuje chętnych na spływy kajakowe, rajdy rowerowe, wczasy rodzinne, zielone szkoły i szkolenia. Goście z pobliskich miast chętnie spędzają tu wszystkie ciepłe weekendy. Wielką atrakcją są zawsze ogniska i grille z kiełbaskami i piwem.

Dwadzieścia sosenkowych domków, w których może pomieścić się 75 osób, ma po 20-30 lat.

— To standard dla wytrwałych. Ale na dzień, dwa wystarcza — przyznaje Tadeusz Panak.

Panakowie jednak stopniowo podwyższają komfort ośrodka. W domkach montowane są ubikacje i umywalki. W najbliższych planach — modernizacja tarasu przy pawilonie kominkowym i zmiana ogrodzenia ośrodka.

— Na większe inwestycje przyjdzie czas, gdy Lasy Państwowe, właściciel gruntów, zadecydują o ich przyszłości — tłumaczy Panak.

Ośrodek w Budach Grabskich to rodzinny interes. Tadeusz jest jego sportową duszą, pilnuje też spraw urzędowych i technicznych. Elżbieta to serce Sosenki. Przyjmuje rezerwacje i dba o przyjezdnych. Dzięki ich pasji goście wciąż tu wracają.