Spokojnie, to tylko korekta

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-12-01 07:30

We wtorek złoty przestał tracić, ale do najważniejszych walut odrobił niewiele. Na koniec roku kurs euro powinien spaść poniżej 4 zł.

Złotemu nie pomogły wczoraj rewelacyjne dane o wzroście PKB w III kw. Natychmiast zareagowała na nie Anna Zielińska-Głębocka, członek Rady Polityki Pieniężnej. Stwierdziła, że warto rozważyć szybką podwyżkę stóp procentowych. Jeśli pojawią się podobne komentarze innych członków Rady, będzie to dobry sygnał dla złotego.


Większość ekonomistów uważa, że interwencje na rynku walutowym powinny mieć miejsce tylko w nadzwyczajnych sytuacjach — np. kiedy złoty staje się skrajnie niedowartościowany lub przewartościowany, lub kiedy zmiany mają wybitnie spekulacyjny charakter. To płynne kryteria. Analitycy nie mają wątpliwości, że sytuacja nie jest jeszcze na tyle niebezpieczna, by interwencja była konieczna.

Według mediany prognoz dwunastu ekonomistów, na koniec grudnia za euro trzeba będzie zapłacić 3,98 zł, za dolara 3,04 zł, a za franka 3,05 zł.

Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"