Spokojnie z tym wzrostem

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2002-09-09 00:00

Stabilizacja gospodarcza i polityczna jest fundamentem wzrostu, nie zaś wymuszanie koniunktury — zgodzili się prawie wszyscy uczestnicy sesji ministrów finansów Polski, Litwy i Białorusi. Wyjątkiem był Grzegorz Kołodko, który pokazał, że na temat szybkiego wzrostu ma własne zdanie.

Ostatnia sesja plenarna krynickiego Forum poświęcona była kierunkom polityki gospodarczej, dającej nadzieję powrotu na ścieżkę szybkiego wzrostu. Uczestniczyli w niej szefowie resortów finansów z Polski, Litwy i Białorusi oraz Władimir Mau, rektor Akademii Gospodarki Narodowej przy rządzie Rosji.

— Tak naprawdę nikt nie wie, jaki jest złoty środek na wzrost gospodarczy. Wiemy natomiast, że są pewne warunki konieczne, bez spełnienia których powrót na ścieżkę trwałego wzrostu nie jest możliwy. Z naszych doświadczeń i rozważań wynika, że fundamentem jest stabilizacja polityczna i gospodarcza — twierdzi Władimir Mau, jeden z najwybitniejszych ekonomistów rosyjskich.

Grzegorz Kołodko, wicepremier i szef resortu finansów, powtarzał w Krynicy Zdroju swoje recepty.

— Szybki powrót na ścieżkę dynamicznego wzrostu jest dla mnie w tej chwili kwestią priorytetową — deklaruje polski minister finansów.

Rosyjski ekonomista podkreślał jednak wady takiego rozumowania.

— Spadek tempa wzrostu jest postrachem rządów. W Rosji mówi się nawet: lepiej stać (z rosyjskiego być za — red.) za szybkim wzrostem niż siedzieć za wolny. I politycy za wszelką cenę starają się stymulować gospodarkę, to zaś tylko powoduje narastanie problemów instytucjonalnych — ostrzega Władimir Mau.

Litwa, jedna z najbardziej dynamicznych gospodarek regionu, ma swoją receptę.

— Proste stymulowanie popytu jest działaniem krótkookresowym. Nam zależy na trwałym wzroście. Dlatego zacieśniamy politykę fiskalną, wprowadzamy restrykcyjne zasady zarządzania długiem publicznym i obniżamy podatki — wylicza Dalia Grybauskaite, minister finansów Litwy.

Zarówno ona, jak i rosyjski ekonomista zgodzili się, że kraje transformujące gospodarki potrzebują jak najprostszych form instytucjonalnych i systemowych, by nie prowadzić do nadmiernej biurokratyzacji i formalizacji ekonomii.