Gazownia Warszawska chce być mózgiem tworzonej Mazowieckiej Spółki Dystrybucyjnej. Jej kapitał ma wynieść aż 1,2 mld zł, a intencją jej szefów jest powołanie firmy multimedialnej. Aby dopiąć celu, muszą szukać aliansów kapitałowych. Jednym z potencjalnych sojuszników jest Stoen.
PGNiG przygotowuje się do wyodrębnienia od 1 stycznia 6 spółek dystrybucyjnych. Mają być one zbliżone do dawnych okręgów gazowniczych, co umożliwi bazowanie na istniejącym już systemie oprogramowania i rozliczeń. Jedną z największych ma być Mazowiecka Spółka Dystrybucyjna (MSD).
W jej skład wejdzie obok Gazowni Warszawskiej (GW) także zakład gazowniczy w Łodzi i Białymstoku. Kapitał założycielski ma wynieść 1-1,2 mld zł. Zostanie on pokryty aportem w postaci majątku wyodrębnionego z PGNiG. Obecnie trwają konsultacje między resortami skarbu i finansów a PGNiG w sprawie zaniechania poboru podatku od części majątku, który został przez PGNiG nieodpłatnie otrzymany, a teraz ma zostać wniesiony do spółek dystrybucyjnych.
— Chodzi o sieć i przyłącza gazowe. Wartość tego majątku w skali całego kraju szacuje się na 800 mln zł. Jeżeli MF nie zgodzi się na umorzenie podatku, wówczas będzie on przez pięć lat nadal własnością PGNiG, a dystrybucja stanie się jego dzierżawcą, do czasu zakończenia karencji — mówi Michał Szubski, dyrektor Gazowni Warszawskiej i prezes organizator Mazowieckiej Spółki Dystrybucyjnej.
Mazowiecka Spółka Dystrybucyjna ma ogromny potencjał.
— Rocznie do sieci przyłączamy 10-15 tys. klientów. W ciągu 10-15 lat wraz z gospodarczym rozwojem regionu rozpocznie się jego gazyfikacja. To stworzy dla nas ogromne pole do działania — przyznaje Michał Szubski.
Zdaniem dyrektora GW, PGNiG powinno dążyć do zbudowania przedsiębiorstwa multimedialnego.
— Mogłoby to odbywać się w drodze konsolidacji z dostawcami prądu, ciepła, wody. Odbywałaby się ona na wielu płaszczyznach biznesowych, także przez powiązania kapitałowe. Mazowieckiej Spółce Dystrybucyjnej mogłoby być np. po drodze ze Stoenem lub innymi firmami z tego sektora — mówi jej prezes organizator.
Nowo powstała spółka dystrybucyjna w 2003 roku będzie mogła wydać na inwestycje przyłączeniowe 50 mln zł. To niewiele, bo w ubiegłym roku na ten cel sama GW wydała 40 mln zł.
Przed pierwszym stycznia zostaną zawarte umowy, dotyczące sprzedaży gazu i ceny jego zakupu między MSD a PGNiG.
Zarządzana przez Michała Szubskiego GW ma już oddzieloną działalność handlową (obrót gazem) od eksploatacyjnej. Taka organizacja ma usprawnić działalność firmy i przygotować ją do walki o klienta.
— Do końca lat 80. gaz był towarem deficytowym. Nie było więc motywacji do aktywnego budowania rynku jego sprzedaży. Mając obecnie zabezpieczone dostawy gazu, musimy skupić się na pozyskaniu nowych klientów i rynków zbytu — podkreśla Michał Szubski.
Tym bardziej że gazownictwo nie jest jedynym dostawcą energii.
— Trwa rywalizacja PGNiG, m.in. z branżą węglową, o dostawców ciepła. Musimy też przygotować się do stawienia czoła zachodniej konkurencji. Zagraniczne spółki już badają nasz rynek — ostrzega Michał Szubski.
W dłuższej perspektywie sytuacja polskiej branży gazowniczej ma się jednak poprawiać.
— To kwestia zwiększenia sprzedaży i racjonalizacji kosztów — zapewnia prezes MSD.
Już obecnie jednak cena gazu zbliża się do wartości krytycznej, po przekroczeniu której klienci przestaną być zainteresowani jego zakupem.
— Nie możemy tego momentu przegapić, bo natychmiast zaczniemy tracić odbiorców — uważa Michał Szubski.
GW zamierza wprowadzić też informatyczny system obsługi klienta CRM, który pozwoli spółce zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt milionów złotych.
— Prowadzimy także rozmowy z bankami i Pocztą Polską, aby usprawnić system obiegu pieniędzy między klientem a gazownią. Chcemy ten okres skrócić do minimum — mówi Michał Szubski.