Spółka PSE musi pożyczyć 17 mld zł

Agnieszka Berger
opublikowano: 2004-06-22 00:00

Resort gospodarki liczy, że szybko upora się z kontraktami długoterminowymi. Potrzeba „tylko” zgody Brukseli i... 16-17 mld zł.

Jest szansa, że po zaplanowanym na koniec tygodnia spotkaniu z przedstawicielem komisji europejskiej (KE) Polska będzie mogła skierować projekt ustawy o likwidacji energetycznych kontraktów długoterminowych (KDT) do formalnej notyfikacji w Brukseli. Takiego zdania jest Wojciech Tabiś, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego w Ministerstwie Gospodarki i Pracy (MGiP). Sceptycy oceniają, że na uzgodnienie poczekamy półtora roku. Resort jest innego zdania.

Pomoc czy wywłaszczenie

— Nieformalne uzgodnienia z KE trwają już od sierpnia ubiegłego roku. Mamy więc podstawy spodziewać się zakończenia formalnej procedury jeszcze w tym roku — twierdzi Wojciech Tabiś.

Resort nie rezygnuje z zamiaru przekonania komisji, że likwidacja KDT to wywłaszczenie, a nie pomoc publiczna. Ostateczne rozstrzygnięcie tej kwestii może mieć wpływ na termin zakończenia procedury oraz na to, czy odszkodowania dostaną wszyscy wytwórcy energii pozbawieni kontraktów. Gdyby zakwalifikowano projekt jako pomoc publiczną, producenci, którzy po likwidacji KDT nie znajdą się w trudnej sytuacji, mogą nie dostać rekompensat.

Jaka emisja obligacji

Od kwalifikacji ustawy (i zapisów o sposobie wyliczania odszkodowań) będzie teraz zależała łączna wysokość rekompensat. Według Wojciecha Tabisia, może ona sięgnąć 16-17 mld zł (jeszcze niedawno Jacek Piechota, wiceminister gospodarki, zapewniał, że nie przekroczy 15 mld zł).

Taką kwotę spółka celowa z grupy Polskich Sieci Energetycznych (to PSE podpisywały KDT) musi uzyskać z emisji obligacji na międzynarodowych rynkach finansowych.

— Oczywiście ostateczną wysokość emisji musimy uzgodnić z resortem finansów — podkreśla dyrektor.