Spółki defensywne nie zawsze obronią

Jerzy Kasprzak Ipopema Asset Management
opublikowano: 26-02-2013, 00:00

SPECJALNIE DLA „PB”

Ważnym elementem w warsztacie każdego inwestora giełdowego są spółki defensywne. Tym mianem inwestorzy określają grupę spółek, które w ich odczuciu są mniej ryzykowne niż indeks szerokiego rynku. Są to przede wszystkim spółki z sektora telekomunikacyjnego i energetycznego, a także wszystkie te, których przychody pochodzą ze stabilnych źródeł, a wyniki finansowe są mało podatne na zmianę koniunktury gospodarczej. Kursy ich akcji są bardziej stabilne niż główny indeks giełdowy oraz z reguły dają atrakcyjną i powtarzalną stopę dywidendy. Są one chętnie wykorzystywane przez inwestorów, którzy obawiają się spadków na rynkach akcji, a jednocześnie ze względu na ograniczenia w polityce inwestycyjnej są zmuszeni do utrzymywania określonej alokacji w akcje bądź zapewnienia określonego poziomu dochodów dywidendowych z portfela.

Niestety, jeśli prześledzimy wykresy indeksów WIG Telekomunikacja i WIG Energetyka od początku roku, zauważymy, że oba przyniosły inwestorom spore straty (odpowiednio -38,8 i -13 proc.), które słabo korespondują z ich defensywnym charakterem. W tym samym czasie indeks WIG spadł tylko o 3,2 proc.

Skąd taka słabość spółek defensywnych? Zadziałały tu czynniki o charakterze indywidualnym i branżowym. W przypadku spółek telekomunikacyjnych była to informacja z Telekomunikacji Polskiej o proponowanym obniżeniu dywidendy za 2012 r. i narastającej presji konkurencyjnej w branży, która powoduje szybsze niż zakładane spadki przychodów. Jeśli chodzi zaś o spółki energetyczne, ich słabość jest spowodowana spadającymi cenami energii oraz informacją o odpisach w PGE w IV kwartale.

Czynniki, które należy wziąć pod uwagę przy selekcji spółek do portfela, to: korelacja przychodów przedsiębiorstwa z podstawowymi miarami gospodarczymi, np. PKB, produkcja przemysłowa itp.; aktualny i prognozowany poziom rentowności oraz jego trwałość i stabilność; aktualne i prognozowane trendy panujące w danej branży; rodzaje ryzyka związane z emitentem: prawne, regulacyjne, rynkowe; struktura akcjonariatu;

uzależnienie prowadzonej działalności od wybranych dostawców lub/i klientów; bariery wejścia na rynek, na którym działa przedsiębiorstwo; konkurencyjność i jakość oferowanych produktów bądź usług; innowacyjność; kompetencje, uczciwość oraz pracowitość kadry zarządzającej; zdolność do generowania środków pieniężnych zabezpieczających wypłatę dywidendy.

W przypadku dwóch przykładów podanych powyżej (sektor telekomunikacyjny i energetyczny) inwestorzy zignorowali pogarszającą się od dłuższego czasu sytuację branżową, a przy selekcji spółek kierowali się bieżącym poziomem rentowności biznesu i atrakcyjną historyczną stopą dywidendy. Jednocześnie niedoszacowali oni wpływu pogarszającej się sytuacji branżowej na przyszłą zdolność do generowania wolnych środków pieniężnych, które mogą być przeznaczone na inwestycje i wypłaty dywidendy dla akcjonariuszy. Zdarzyło się to mimo że ceny energii można śledzić m.in. na Towarowej Giełdzie Energii, a usługi oferowane przez spółki telekomunikacyjne z tygodnia na tydzień oferują coraz większe możliwości za mniejsze pieniądze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Kasprzak Ipopema Asset Management

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu