Indeksy największych giełd są już tak wysoko, a rentowności obligacji tak nisko, że kapitał w poszukiwaniu względnej stabilności i regularnego dochodu z większą siłą napływać będzie do spółek dywidendowych. To scenariusz, który piszą niektórzy eksperci, podkreślając, że zysk, który trafia raz na kwartał lub raz na rok do kieszeni akcjonariuszy, należy traktować jako premię w czasie hossy i pocieszenie w czasie bessy. Ci, którzy chcieliby skorzystać z potencjału tzw. dojnych krów, mogą do 28 grudnia zapisywać się na — oferowaną przez BGŻ Optima — strukturyzowaną lokatę dywidendową,powiązaną z indeksem iSTOXX Europe Next Dividend Low Risk 50 (koszyk 50 spółek z 18 krajów europejskich). Zysk ze struktury obliczany będzie na podstawie czterech obserwacji poziomu indeksu (z 27 czerwca 2016 r., 27 grudnia 2016 r., 27 czerwca 2017 r. oraz 27 grudnia 2017 r.). Średnia arytmetyczna z tych sesji zostanie odniesiona do wartości początkowej indeksu (z 30 grudnia), a otrzymany w ten sposób wynik będzie przemnożony przez współczynnik partycypacji w wysokości 60 proc. W ten sposób klient otrzyma ostateczną stopę zwrotu z inwestycji, która nie może być jednak wyższa niż 15 proc. W negatywnym scenariuszu, a więc kiedy stopa zwrotu z indeksu będzie ujemna, klient otrzyma zwrot 100 proc. zainwestowanego kapitału. Minimalna kwota inwestycji to 4 tys. zł. Horyzont inwestycyjny lokaty dywidendowej to 24 miesiące.

15 proc. Taki jest maksymalny zysk z dwuletniej lokaty w BGŻ Optima.
Jak zostać rentierem
Lokata w BGŻ Optima to jedna z wielu możliwości czerpania zysku ze spółek dywidendowych. W styczniu BPH TFI zaoferuje nowy fundusz akcji dywidendowych, który — w przeciwieństwie do większości produktów konkurencji — będzie regularnie wypłacał klientom dochód w wysokości od 4 do 7 proc. rocznie. — Jest ogromny popyt na stały strumień dochodów, osiaganych przez np. fundusze dywidendowe, co jest pochodną starzenia się społeczeństwa. Będzie to rozwiązanie quasi- -rentierskie, charakteryzujące się mniejszą zmiennością, a więc niższym ryzykiem. Na celowniku znajdą się nie tylko polskie spółki, ale też tzw. dojne krowy notowane w różnych częściach Europy — mówi Marcin Bednarek, wiceprezes BPH TFI.
W portfelu będzie miejsce na maksymalnie 30 spółek, dobieranych według ściśle określonych kryteriów. Firma musi regularnie dzielić się zyskiem z akcjonariuszami, zwiększać stopę dywidendy, wykazywać zdolność osiągania stóp zwrotu powyżej średniej rynkowej i działać na perspektywicznych rynkach. Fundusz nie będzie posiadał benchmarku. Minimalny próg wejścia wyniesie 1 tys. zł, a opłata za zarządzanie nie przekroczy 3,5 proc.
Sprawdzona strategia
Kilka funduszy już inwestuje w spółki dywidendowe od lat. Wśród nich jest np. UniAkcje Dywidendowy, który poszukuje okazji na europejskich rynkach wschodzących. W tym roku nie idzie mu jednak najlepiej, bo stracił 6,5 proc., ale już w skali dwóch lat zyskuje prawie 14 proc. Wyjątkowo dobrze radzi sobie natomiast PZU Akcji Dywidendowych, który na europejskich giełdach krajów wschodzących zarobił od stycznia prawie 20 proc. Altus Dywidendowy inwestuje zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych, a jego celem jest wypracowanie 10-procentowej stopy zwrotu rocznie, bez względu na otoczenie. Do celu już mu niewiele brakuje, bo od stycznia zyskał 9,2 proc. Fundusze akcji dywidendowych znajdziemy też w ofercie PKO TFI, KBC TFI, NN Investment Partners, Altus TFI i Aviva Investors. Innym sposobem na czerpanie zysków ze spółek dywidendowych są też ETF, których celem jest wierne odzwierciedlenie danego indeksu giełdowego. © Ⓟ