Spółki nawozowe chwilowo odżyły

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-01-15 07:04

Oddech się im przyda, bo operacyjnie czeka je kolejny trudny rok. Sytuacja poprawi się dopiero w 2011 r.

Ostatnie dni były wreszcie udane dla posiadaczy akcji wszystkich giełdowych producentów nawozów sztucznych. Do niedawna najmniej powodów do narzekania mieli akcjonariusze Puław, bo kurs tej firmy systematycznie rośnie już od końca listopada, m.in. dzięki decyzji WZA o wysokiej dywidendzie (8,15 zł na papier) i perspektywie odwrócenia negatywnych tendencji w wynikach. Po długich spadkach dynamicznie odbiły też notowania Polic i Tarnowa.

Policom pomogły najpierw doniesienia związane z restrukturyzacją zadłużenia wobec PGNiG (podpisano już porozumienie), później kolejne decyzje, przybliżające firmę do otrzymania pomocy z Agencji Rozwoju Przemysłu (w poniedziałek WZA uchwaliło ustanowienie zastawów rejestrowych na aktywach, które będą zabezpieczeniem pożyczki), wreszcie — spekulacje o zainteresowaniu pomorską firmą ze strony Jana Kulczyka (doniesienia te szybko zdementowano). Na dodatek analitycy Citigroup podnieśli z "trzymaj" do "kupuj" rekomendację, pozostawiając dość wysoką cenę docelową — biorąc pod uwagę obecny kurs — czyli 6,80 zł. W Tarnowie pożywką do wzrostów stał się powrót nadziei na drugi etap prywatyzacji, co wiązałoby się z ogłoszeniem wezwania. Według "PB", chętni na akcje ZAT to koncern PCC i katarski fundusz National Qatar Industries Company.

Na razie na drugim planie pozostają natomiast doniesienia mające wpływ na przychody i zyskowność działalności operacyjnej firm. Tymczasem pojawiają się sygnały świadczące o poprawie sytuacji na rynkach, na których działają producenci nawozów. Wzrost popytu i cen w przededniu wiosennego, sezonowego szczytu zakupów ze strony rolników jest naturalny, dlatego informacje o wzroście wykorzystania mocy produkcyjnych nie powinny stanowić zaskoczenia. Niedawno mówił o tym przedstawiciel Puław, wskazując, że już w tym kwartale firma będzie produkować pełną parą. W Policach też szykują się do uruchomienia jednej z dwóch wyłączonych linii produkcyjnych, co zwiększyłoby wykorzystanie instalacji do blisko 90 proc.

Czy będzie to trwała poprawa — czas pokaże.

Więcej w piątkowym Pulsie Biznesu