Spółki PKP będą mogły bankrutować

opublikowano: 13-11-2012, 00:00

Państwo zdejmie parasol ochronny, który chroni Cargo, Intercity i Przewozy Regionalne.

Resort transportu przygotował projekt założeń do nowelizacji ustawy o PKP oraz prawa upadłościowego. Dotychczas obie ustawy chronią PKP oraz Cargo, Intercity i Przewozy Regionalne przed bankructwem.

„Istniejące w Polsce uregulowania (…) stanowią w ocenie Komisji Europejskiej nieograniczoną pomoc państwa, która jest niezgodna z przepisami dotyczącymi pomocy publicznej i narusza zasady konkurencji” — czytamy w uzasadnieniu projektu.

Dlatego też resort postanowił wyłączyć PKP Cargo, Intercity oraz Przewozy Regionalne spod upadłościowej ochrony. — Nareszcie na rynku przewozowym zostaną wprowadzone rynkowe zasady — ocenia Michał Beim, ekspert z Instytutu Sobieskiego.

Cargo jest spokojne. Sytuacja spółki jest tak dobra, że upadłość jej nie grozi. Już ma ponad 200 mln zł zysku — o 10 proc. więcej, niż pierwotnie planowała. W gorszej sytuacji są Przewozy Regionalne, które z powodu konieczności zamknięcia biznesu na Śląsku podwoją w tym roku stratę do 100 mln zł. Jak miecz

Damoklesa wisi nad nimi 400 mln zł zobowiązań wobec PKP PLK. Intercity będą mieć w tym roku pod kreską 20 mln zł. Obie pasażerskie spółki nie komentują założeń nowych ustaw. Czy zmiany prawne mogą być dla nich groźne?

— PKP Intercity mają nierozwiązaną sprawę finansowania szybkich pociągów Pendolino. Projekt analizuje Komisja Europejska i dopóki nie podejmie decyzji, spółka będzie znajdować się w trudnej sytuacji. Z Przewozami Regionalnymi sprawa jest bardziej skomplikowana, bo dyskusja o zdjęciu upadłościowej ochrony zbiega się z dyskusją o dalszych losach tej spółki

— mówi Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Poseł przypomina, że niedawno na konwencie marszałków Sławomir Nowak, minister transportu, namawiał samorządy do podziału spółki i budowy regionalnych grup przewozowych, deklarując wsparcie z Funduszu Kolejowego i Brukseli na inwestycje taborowe. Samorządowcy nie mówią „nie”.

— Jednak jeśli mamy wdrożyć proponowane przez ministra rozwiązania, muszą one mieć charakter systemowy. Nie wystarczy obietnica, że przez dwa — trzy lata samorządy będą dostawać pieniądze na tabor, ale należy także uregulować kwestię dostępu do infrastruktury — mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Chodzi nie tylko o tory. Samorządom zależy także na przejmowaniu zakładów naprawczych, by mieć możliwość samodzielnego serwisowania wagonów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu