Nikt już raczej nie ma wątpliwości, czy mamy rynek trendowy. Ponieważ nie polegamy wyłącznie na instytucjach krajowych, ale w głównej mierze na zagranicznym kapitale, co widać po RTS, BUX i PX, możemy być dobrej myśli. Oczywiście dotychczasowej dynamiki całego rynku nie da się utrzymać, ale pojedyncze pozycje, którymi rynek interesuje się w danej chwili powinny radzić sobie dobrze.
W ujęciu branżowym najbardziej ryzykownie prezentuje się subindeks WIG-banki. Indeks ten choć bardzo płynny i pokonał historyczny szczyt sprzed 2 lat, 22401 pkt, niesie ze sobą poważne zagrożenie wynikające ze spełnienia określonych proporcji czasowych. Okazuje się, że obecna fala wzrostowa trwa dokładnie tyle, ile trwała pomiędzy XI’00,a początkiem II’01, czyli 13 tygodni. Potem między II'01 a X'01 było 35 tygodni przerwy, w której indeks ten głównie spadał. Inne zagrożenie to skokowy wzrost wolumenu tygodniowego, typowy dla średnioterminowych punktów zwrotnych. Na pocieszenie można powiedzieć, że trwająca od 13 tygodni fala wydłużyła się względem swojej odpowiedniczki sprzed roku. Oznacza to tyle, że do spełnienia eliotowskiej proporcji 1,618 indeks ten powinien urosnąć do 2450 pkt. Może, ale nie musi, dlatego trzeba obserwować, w jakim stylu dokona się ruch powrotny do 22401 pkt i czy korekta zatrzyma się przy tym poziomie, czy rynek szybko cofnie się dużo niżej.
Najlepiej wyglądją obecnie WIG-info oraz WIG-telekom. Subindeks informatyczny zasygnalizował rozpoczęcie trzeciej fali wzrostowej w obrębie impuslu rozpoczętego z końcem września, naruszając wyraźnie szczyt fali I. Zakładając równość trwania fal I i III, co jest wariantem minimum, bo trójki mają tendencję do wydłużania, mamy przed sobą co najmniej 3 tygodnie dobrego rynku. W jeszcze wcześniejszej fazie znajduje się WIG-telekom, ale tu nie mamy żadnej pewności, czy mamy do czynienia z hossą, dopóki indeks ten nie osiągnie wartości większej niż 10896 pkt. z poprawką na 3-proc. filtr cenowy. To odpowiada wzrostowi o około 12 proc. i usytuowaniu górnej krawędzi tygodniowej wstęgi Bollingera, której naruszanie jest ostatnio standardem.
Mały komentarz należy się sytuacji jaka panuje w Elektrimie. Wątpliwości dotyczące współpracy zarządu z obozem inwestorów związanych z BRE zostały rozwiane. Nie współpracuje. Ja w każdym razie takie wątpliwości miałem. Znając polską rzeczywistość, strategia gry „na upadłość” grozi, że drobni akcjonariusze nie dostaną z masy upadłościowej nawet grosza. Dlatego trzymam kciuki za powodzenie koalicji BRE, pod warunkiem, że przedstawi sensowny plan działania i finansowania Elektrimu, a przy okazji lepiej niż w przypadku Optimusa zadba o pozostałych akcjonariuszy. Publiczna deklaracja ze strony koalicjantów jak plan naprawczy będzie przebiegać, skierowana do cichej części uczestników całego zamieszania, z pewnością pomogłaby uzyskać na WZA wymaganą dla proponowanych zmian większość.