Sponsorzy lekceważyli wyprawę wokół ziemi

Wiesław Niemociński
opublikowano: 2000-09-28 00:00

Sponsorzy lekceważyli wyprawę wokół ziemi

UPOKORZENIE: To przykre i upokarzające, że przygotowując rejs musiałem chodzić po prośbie — mówi kapitan Krzysztof Baranowski, który właśnie skończył rejs dookoła świata.

Kapitan Krzysztof Baranowski, który po raz drugi opłynął samotnie świat dookoła, miał ogromne trudności ze znalezieniem sponsorów.

Najwięcej pieniędzy podczas żeglarskiej wyprawy pochłania jacht. Nowa jednostka tej klasy co Lady B., na której Krzysztof Baranowski opłynął świat, kosztuje około 2 mln zł. Ponieważ kapitan nie zebrał takiej sumy, zdecydował się płynąć wypożyczoną jednostką. Żeglarz oszacował koszt wyprawy na 1 mln zł.

— Z propozycją sponsoringu występowałem do tylu firm, że z samych odmów można by złożyć grubą książkę. Przedstawiałem konkretną ofertę, ale nie udało mi się pozyskać strategicznego sponsora. Charakterystyczne było stanowisko wielkiej firmy ubezpieczeniowej, której prezes obiecał ubezpieczenie jachtu i sponsoring rejsu. Pokazywano mi, że środki na ten cel są zatwierdzone w budżecie. Po paru miesiącach uzgodnień na jedno ze spotkań przyszedł niski rangą urzędnik i wyraził niezadowolenie. Wkrótce dostałem faks, że z jakichś banalnych powodów firma wycofuje się i uzgodnienia siedmiu miesięcy negocjacji przestają się liczyć — opowiada Krzysztof Baranowski.

Podobne kłopoty miał żeglarz, gdy zwracał się z prośbą o wsparcie do miast w zamian za ich promocję jako macierzystego portu jachtu. Oferta złożona Gdyni została odrzucona. Również radni Ustki nie zgodzili się na wydanie 100 tys. zł z budżetu miasta. Sytuację wykorzystała Łeba, prawdopodobnie ze względu na rywalizację z Ustką. Ostatecznie rejs Krzysztofa Baranowskiego doszedł do skutku dzięki życzliwości i wsparciu finansowemu głównie takich firm jak: Sanitec Koło, Geberit, Wyższa Europejska Szkoła Prawa i Administracji w Warszawie, Zakład Ubezpieczeń i Reasekuracji Polonia oraz miasta Łeba.

— Kapitan Krzysztof Baranowski organizował dla naszych pracowników rejs na Pogorii. Mieliśmy okazję dobrze się poznać i zaprzyjaźnić. Spodobało nam się to co robi dla popularyzacji żeglarstwa, i dlatego postanowiliśmy wesprzeć finansowo ten rejs — mówi Marek Kukuryka, prezes zarządu Sanitec Koło.