Spór o kontyngent wyrobów z Ukrainy

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2004-06-01 00:00

Komisja Europejska zaproponowała kontyngent na import wyrobów stalowych z Ukrainy. Polskie firmy będą protestować.

Już dwa lata Komisja Europejska (KE) i Ukraina negocjują umowę handlową. Jednym z jej elementów jest import wyrobów stalowych do UE. W czerwcu ma dojść do porozumienia.

— Na ten miesiąc zaplanowano szczyt Unia-Ukraina. Jest spora szansa na consensus — mówi Mieczysław Nogaj, dyrektor departamentu instrumentów polityki handlowej w resorcie gospodarki.

Unia zaproponowała, by do końca tego roku pozwolić importerom na sprowadzenie z Ukrainy nieco ponad 500 tys. ton wyrobów stalowych. Kijów chce, by kontyngent sięgnął 1 mln ton. Mieczysław Nogaj uważa, że jest na to szansa, ale dopiero w przyszłym roku.

Polskie firmy, które sprowadzają z tego kraju prawie 400 tys. ton stali rocznie, nie narzekają na ledwo półmilionowy kontyngent. Bardzo jednak nie podoba im się planowany podział tej kwoty, zwłaszcza zbyt niski limit importu blach.

W 2003 r. polskie firmy kupiły na Ukrainie 84 tys. ton blachy w kręgach i 44,5 tys. ton pozostałych wyrobów stalowych płaskich. KE proponuje kontyngent odpowiednio 62 tys. ton i 66,6 tys. ton — twierdzą przedstawiciele Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS) w liście do unijnej organizacji Eurometal, zrzeszającej dystrybutorów.

— Dziś powinno rozstrzygnąć się, czy Eurometal zgodzi się wystąpić do KE w imieniu firm z Europy Środkowej i Wschodniej o zwiększenie limitów — mówi Andrzej Ciepiela, dyrektor PUDS.

Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, będzie interweniował w Brukseli za pośrednictwem Eurofferu, organizacji unijnych producentów.

Problem w tym, że zachodnie firmy należące do tych organizacji mają odmienne interesy niż polskie. Koncernom stalowym zależy, by Ukraina zniosła cła na eksport złomu. Wówczas kupią go tanio i łatwiej im będzie rozwinąć sprzedaż wyrobów stalowych na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej.