Spór o listonoszy

Rynek pocztowy: Gdzie dwóch się bije tam… traci klient. Usługi pocztowe drożeją. To efekty sporu, w którym żadna strona nie odpuszcza

Od stycznia 2013 r. obowiązuje nowe prawo pocztowe. Jednym z jego elementów jest obowiązek udostępnienia części infrastruktury pocztowej prywatnym operatorom przez operatora wyznaczonego (Poczta Polska — PP). Prywatni operatorzy skażą się, że de facto takiego dostępu nie ma. Poczta Polska odpowiada, że jest tak, jak stanowi prawo.

FOT. Bloomberg
Zobacz więcej

FOT. Bloomberg

A prawo stanowi…

Przepisy zobowiązują operatora wyznaczonego do udostępnienia: skrytek pocztowych, oddawczych skrzynek pocztowych będących własnością operatora wyznaczonego, bazy kodów pocztowych oraz bazy informacji o przeniesionych adresach. — Niestety, ustawodawcy zabrakło odwagi. Współdzielenie tych elementów infrastruktury ułatwia działalność prywatnym operatorom, ale nie są one kluczowe dla rynku — uważa Janusz Konopka, prezes spółki Speedmail. Przepisy nie obligują państwowego operatora do udostępnienia o wiele ważniejszych dla niezależnych operatorów elementów infrastruktury pocztowej, np. placówek i tzw. ostatniej mili.

— Ale mógłby je udostępnić z korzyścią dla wszystkich, również dla własnego interesu — przekonuje Janusz Konopka. Sytuacja jest poniekąd patowa. PP wywiązuje się z narzuconych przez prawo obowiązków, ale niechętnie podzieli się swoimi listonoszami i „know how”. Musi się zresztą liczyć z opinią licznych związków zawodowych, m.in. właśnie listonoszy, którzy na swoich stronach internetowych nie kryją niechęci wobec perspektywy „noszenia paczek konkurencji”. Rzecznik PP zapewnia jednak, że każda firma pocztowa w Polsce może już od ubiegłego roku korzystać z jej infrastruktury.

— Zgodnie z prawem pocztowym udostępniamy swoje skrzynki oddawcze, skrytki pocztowe w placówkach, a także bazę kodów adresowych. Firmom pocztowym przekazaliśmy cenniki i regulaminy zatwierdzone przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. W ubiegłym roku nikt nie był zainteresowany współpracą z nami w tym zakresie. Dopiero w styczniu 2014 r. Polska Grupa Pocztowa podpisała z nami umowę o dostępie do skrytek pocztowych, z czego się cieszymy, bo to dla nas dodatkowe źródło przychodów — opowiada Zbigniew Baranowski, rzecznik PP. Dodaje, że jego firma jest gotowa poszerzyć współpracę, choć nie obliguje do tego prawo pocztowe.

Kłody pod nogi

Według niezależnych operatorów dostęp do infrastruktury to jednak tylko teoria.

— Prawo pocztowe zagwarantowało operatorom niezależnym dostęp do wskazanych elementów infrastruktury od 1 stycznia 2013 r. Ale prace nad regulaminami i cennikami zakończyły się dopiero w listopadzie 2013 r. A więc ten dostęp pozostawał przez ponad 10 miesięcy jedynie teorią — mówi Rafał Zgorzelski, szef Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych. Przypomina też, że propozycję współpracy na komercyjnych zasadach (dostępu do tzw. ostatniej mili) InPost złożył Poczcie w listopadzie 2012 r.

— Poczta Polska do dziś się na to nie zdecydowała, tłumacząc to potrzebą „analizy możliwości logistycznych”. Jednocześnie komunikuje,że wygrała w 2013 r. niemal 2 tysiące przetargów o łącznej wartości 2,1 mld zł. Nie traktuje więc oferty InPostu poważnie, dyskryminuje jednego z potencjalnych klientów i zachowuje się niekonsekwentnie. Twierdzi, że obsługa dodatkowych np. 100 mln przesyłek InPost „wymaga analiz możliwości”, a przyjmuje ich od innych klientów znacznie więcej — mówi Rafał Zgorzelski.

Będzie drożej

W jego opinii, stosując zasadę konstruktywnej blokady dostępu np. do placówek pocztowych i służby doręczeń, PP świadomie rezygnuje z co najmniej kilkudziesięciu milionów złotych rocznie.

— To oznacza mniejsze dochody firmy, wyższe — w stosunku do spadku wolumenu — koszty utrzymania sieci, np. placówek pocztowych, w tym pogłębienie kosztów funkcjonowania już deficytowych placówek, np. na wsi. Do tego dochodzi potrzeba ograniczenia zatrudnienia — wylicza Rafał Zgorzelski.

Niezależni operatorzy przekonują też, że w dłuższym czasie wraz z kolejnymi utraconymi kontraktami na stopniowo liberalizującym się rynku pocztowym będzie się pogłębiał deficyt placówek i zwiększy się spadek zatrudnienia w Poczcie Polskiej. A to spowoduje wzrost cen usług powszechnych i potrzebę — czego nie można wykluczyć — uruchomienia funduszu kompensacyjnego i dofinansowania z budżetu państwa. Zapłaci za to podatnik.

Prywatni operatorzy stracą zainteresowanie siecią PP, gdy stworzą własne. A takie już powoli powstają. Trudności w dogadaniu się obu stron potęguje to, że w różnych sprawach toczy się przynajmniej kilka sądowych sporów, w których w jakiś sposób zaangażowana jest PP i któryś z operatorów. To sprawy przed sądami gospodarczymi i cywilnymi. A to nie sprzyja rozmowom o biznesie. A za brak ich współpracy płaci klient.

— Ceny usług powszechnych wzrosły kolejny rok z rzędu — przypomina Janusz Konopka.

Zgodnie z prawem pocztowym udostępniamy swoje skrzynki oddawcze, skrytki pocztowe w placówkach, a także bazę kodów adresowych.

Zbigniew Baranowski, rzecznik PP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Spór o listonoszy