Sporo tu do zrobienia i zarobienia

Izabela Tadra
opublikowano: 22-04-2008, 00:00

Od siedmiu lat wschód Polski rozwija się szybciej niż zachód. Ma szansę stać się nową ziemią obiecaną dla deweloperów komercyjnych.

Długa droga do przebycia, ale prowadzi w dobrym kierunku

Od siedmiu lat wschód Polski rozwija się szybciej niż zachód. Ma szansę stać się nową ziemią obiecaną dla deweloperów komercyjnych.

Od kilku miesięcy analitycy prognozują, że znaczenie centrum Polski dla deweloperów i inwestorów powoli spada. Nasycony rynek nieruchomości komercyjnych, brak gruntów i szokujący wzrost ich cen — wszystko to sprawia, że inwestorzy szukają nowych miejsc. A najbardziej opłaca się działać tam, gdzie sukces można osiągnąć jak najniższym kosztem.

Na wschód

— Przez dłuższy czas miasta ściany wschodniej były traktowane przez deweloperów z dużą rezerwą. Od pierwszych lat transformacji ustrojowej zarysował się podział na Polskę A i B. Ta druga, obejmującą tereny ściany wschodniej — z dużo słabszym zapleczem produkcyjnym — nie była zachęcająca dla inwestorów. Są też różnice w strukturze osadnictwa i w charakterze gospodarki. Zachód Polski jest bardziej zurbanizowany, a ludność wiejska w dużej części pracuje w miastach, zwiększając ich potencjał — mówi Andrzej Jarosz, menedżer w firmie Maryland, inwestującej w centra handlowe.

Ściana wschodnia ma zdecydowanie bardziej rolniczy charakter. Duże ośrodki miejskie to tylko Białystok, Lublin i Rzeszów. Pozostałe miasta są zdecydowanie mniejsze i słabsze ekonomicznie. Z kolei obszary wiejskie są luźniej niż na zachodzie kraju związane z miastami.

Jednak dzisiaj Lublin, Rzeszów, Białystok i ich okolice — do niedawna uznawane za „nekropolie inwestycji i rozwoju” — mają szansę stać się metropoliami wschodu kraju. Potencjał tych miast zaczyna przerastać oczekiwania inwestorów. Do tej pory postrzegane były głównie jako bezpieczne i rozwojowe lokalizacje dla nowych inwestycji magazynowych, logistycznych i przemysłowych. Wciąż jeszcze tanie grunty i mająca niedługo powstać siatka infrastruktury drogowej łącząca Niemcy z Ukrainą zaczyna jednak kusić również inwestorów deweloperki komercyjnej.

Unijny topór

Najbardziej obiecująco prezentuje się Lublin, choć w rankingach analityków często wyprzedza go Rzeszów. Mocnym punktem tego pierwszego jest stosunkowo młode i dość szybko (choć nie dorównuje tempu w największych miastach) bogacące się społeczeństwo.

— To biedna część kraju, ale bez największych problemów społecznych, systematycznie się rozwijająca i mająca pewne perspektywy na przyszłość — twierdzi Andrzej Jarosz.

Uważa, że najistotniejszymi czynnikami, zapewniającymi długofalowy rozwój tych rejonów, są: jakość infrastruktury i otoczenie biznesowe, a zwłaszcza polityka centralna i lokalna, ułatwiająca inwestowanie. Duża w tym zasługa unijnych dotacji.

— Można liczyć na budowę drogi ekspresowej z Warszawy do Lublina, a także wydłużenie autostrady A4 w stronę Rzeszowa i granicy z Ukrainą, choć stopień zaawansowania tych inwestycji nie napawa optymizmem. Jednak niezależnie od efektu powiązania drogowe Rzeszowa, Lublina i Białegostoku z resztą kraju i krajami Unii Europejskiej powinny się w pewnym stopniu poprawić. Zdecydowanie szybciej rezultaty może przynieść rozwój infrastruktury lotniczej. Jedynym portem lotniczym w tej części kraju jest rzeszowska Jasionka, od kilku lat konsekwentnie modernizowana — wymienia Andrzej Jarosz.

Na rolę, jaką w motywowaniu do działania samorządów odgrywają unijne dotacje, wskazuje również Jerzy Dobrowolski z firmy doradczej Cushman & Wakefield.

Konik szachowy

Ruchy inwestorów komercyjnych po szachownicy ściany wschodniej już dziś łatwo przewidzieć.

— Oni działają według utartego schematu. Najpierw wchodzą do metropolii i największych miast, a dopiero później do mniejszych, nawet tych liczących poniżej 100 tys. mieszkańców. Niedługo przyjdzie czas na inwestycje handlowe w Białej Podlaskiej, Przemyślu, Dębicy czy Ostrołęce. Na celowniku jednego z największych deweloperów już znalazł się Zamość — wskazuje Jerzy Dobrowolski.

Jego zdaniem, inwestowanie w centra handlowe w mniejszych miastach na wschodzie coraz bardziej się opłaca, bo ich mieszkańcy są coraz zamożniejsi. To wynik nie tylko świetnej i stabilnej sytuacji gospodarczej kraju, ale również zasługa emigracji zarobkowej wielu mieszkańców najbiedniejszych regionów. Ci, którzy dorobili się na Zachodzie, dziś wracają z pieniędzmi, aby je wydać.

— Na korzyść ściany wschodniej działa także dostępność wolnych terenów pod inwestycje, ich atrakcyjna cena i postawa władz samorządowych, które chcą podnieść atrakcyjność inwestycyjną tego obszaru i są skłonne do wielu kompromisów, aby pozyskać inwestora — mówi Jerzy Dobrowolski.

Powołuje się na przykład Białegostoku. W poprzedniej kadencji samorządowej miasto nie miało żadnego centrum handlowego, bo ekipa, która wtedy tam rządziła, przesądziła o przeniesieniu ich na obrzeża. Kolejna ekipa uchwałę zmieniła i w krótkim czasie powstały w Białymstoku aż cztery nowoczesne obiekty handlowe.

Ostrożny optymizm

— Jednym z istotniejszych argumentów, które zadecydowały o lokalizacji inwestycji Mayland w Rzeszowie, był niedoszacowany potencjał tego miasta. Boom inwestycji w centra handlowe w trzech największych miastach na wschodzie miał miejsce już parę lat temu. Obecnie zbieramy tego żniwo. Nie oznacza to, że wszystko w tych miastach zostało już zrobione, ale uwzględniając obiekty, które zostaną otwarte w najbliższych latach, można stwierdzić, że na wschodzie opóźnienie wobec innych miast Polski będzie szybko nadgonione — twierdzi Andrzej Jarosz.

Podkreśla jednak, że ściana wschodnia nie jest jednorodna. Różnice między gęsto zaludnionym Podkarpaciem, a „bezludnym” Podlasiem są olbrzymie. Dużo ostrożniejszy w prognozach jest z kolei Jerzy Dobrowolski.

— Dogonienie centrum i zachodu kraju zajmie ścianie wschodniej nie kilka, ale kilkadziesiąt lat. Różnica między tymi regionami jest taka, jak między rozwojem gospodarczym Polski i Niemiec. Obliczono, że gdyby rozwój Niemiec stanął w miejscu, a nasz postępował w obecnym tempie, to nadrobienie różnic zajęłoby nam 28 lat — kwituje Jerzy Dobrowolski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu