Sport czeka, by wykorzystać go do promocji naszych miast

MAZ
10-12-2007, 00:00

Od starożytności ludzie najbardziej chcą chleba i igrzysk. Dzięki sportowi miasta mogą oferować jedno i drugie.

Od starożytności ludzie najbardziej chcą chleba i igrzysk. Dzięki sportowi miasta mogą oferować jedno i drugie.

Profesjonalna promocja miasta przez sport i rekreację przyciąga więcej inwestorów i turystów, daje więc zarobek. Z czym kojarzy się wielu ludziom Monachium? Z klubem piłkarskim Bayern. Dortmund — z Borussią, Los Angeles — z koszykarską drużyną Lakersów. A w Polsce?

— W większości włodarze miast nie zauważają, że sport to znakomity sposób na promocję w regionie, a nawet w kraju — mówi Michał Mango z agencji Rainer Communication, która wspólnie z redakcją branżowego miesięcznika „Brief” zorganizowała debatę poświeconą temu zagadnieniu.

Po prostu emocje

Dlaczego jest tak źle?

— Wynika to z lenistwa i nieświadomości urzędników. Nie rozumieją, że sport to najlepszy sposób promocji. Znakomity dowód to wielki wzrost zainteresowania naszym krajem po przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r. — zauważa Konrad Pudło, prezes ośrodka badań Pentagon Research.

Tradycyjne formy reklamy oddziałują na nas coraz słabiej. A zaletą sportu jest dostarczanie emocji. Pod takim hasłem w Austrii i Szwajcarii rozgrywane będą piłkarskie mistrzostwa Europy w 2008 r. Sponsorzy coraz częściej i chętniej te emocje wykorzystują. Miasta także powinny iść tą drogą.

Jednym z wyjątków jest Zakopane, które wykorzystuje popularność Adama Małysza i od kilku lat organizuje zawody w ramach narciarskiego Pucharu Świata.

— Wjeżdżając do Wielunia, widzimy tablicę z informacją, że stąd pochodzi siatkarz Mariusz Wlazły. Szczecin podkreśla, że tam mieszka i trenuje tyczkarka Monika Pyrek — wskazuje inne przykłady Konrad Pudło.

Nie ma co zwlekać

Dobrze byłoby, gdyby podobnych działań — nawet bardzo prostych — było coraz więcej i żeby wkomponowywały się w przemyślane, długofalowe strategie promocyjno-informacyjne miast. Znowu przykładem może być Szczecin.

— Razem z kilkoma innymi sportowcami z tego miasta brałem udział w akcji reklamowej pod hasłem: „Szczecin miastem mistrzów świata” — mówi Mateusz Sawrymowicz, mistrz świata w pływaniu, właśnie uznany za europejskiego pływaka roku.

Może im bliżej mistrzostw w 2012 r., tym więcej włodarzy miast zacznie nie tylko myśleć o promocji przez sport, lecz także wcielać pomysły w życie. Na razie wciąż z tym kiepsko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Sport czeka, by wykorzystać go do promocji naszych miast