Polskie firmy, marzące o podbiciu ukraińskiego rynku mają przed sobą poważne wyzwanie. Przeszkód w robieniu interesów nad Dnieprem jest bez liku. Przekonali się o tym niemal wszyscy, którzy spróbowali tam swoich sił. Wielkie plany miał m.in. Polimex Mostostal - na początku 2010 r. miał uruchomić potężną cynkownię. Skończy się na remoncie kupionej hali produkcyjnej.
Nie on jeden sparzył się na wyjściu za wschodnią granicę.
- Jednym z największych błędów, jakie popełniłem, jest inwestycja na Ukrainie. Źle oceniliśmy rynek. Nie byliśmy świadomi otoczenia biznesowego, w którym przyjdzie nam działać. I nie poprawia mi nastroju to, że w podobnej sytuacji jest większość inwestorów - mówi Leszek Czarnecki, właściciel Grupy Getin.
O tym, jak smakuje biznes na Ukrainie, jeszcze boleśniej przekonała się Organika -malborska firma z branży chemicznej. Na początku dekady otworzyła pod Lwowem fabrykę. Po pięciu latach działalności - kiedy inwestycja prawie zaczęła się zwracać - zakład został podpalony przez "nieznanych sprawców". Powód? Firma popadła w konflikt ze środowiskiem związanym z lokalnymi politykami, którzy z kolei powiązani byli z firmami konkurencyjnymi.
Przykłady można mnożyć.
Więcej o tym jak robi się interesy za naszą wschodnią granicą i jakie przeszkody czekają na odważnych we wtorkowym "Pulsie Biznesu".