Spowolnienie dopadło dostawców armatury

ANP
opublikowano: 2012-08-13 00:00

Firmy pokażą gorsze wyniki, niż oczekiwały. Po bardzo słabym półroczu liczą na odbicie.

Firmy specjalizujące się w armaturze sanitarnej i grzewczej wiedziały, że rok będzie ciężki. Okazało się, że jest znacznie trudniejszy. Teraz muszą zaciskać pasa i walczyć o marże.

— Kryzys dopadł sektor budowlany i nas, choć głównie działamy na rynku remontów. To efekt zaostrzania polityki kredytowej i mniejszej liczby oddawanych mieszkań — mówi Aneta Raczek, prezes giełdowego Ferro, którego głównym produktem są baterie sanitarne.

Przyznaje, że drugi kwartał był trudny i gorszy od oczekiwań. To będzie widoczne w spadku marż. Konrad Hernik, prezes giełdowej Armatury Kraków, nie ma wątpliwości, że to jeden z trudniejszych okresów w ostatnich latach. Słabnie siła nabywcza klientów.

— Wyniki za pierwsze półrocze są dalekie od naszych oczekiwań. Pomimo rosnącej sprzedaży osłabienie koniunktury powoduje, że popyt przesunął się na najtańsze i niżej marżowe produkty. Na rentowności niekorzystnie odbija się niestabilna sytuacja walutowa [spółka częściowo jest importerem — przyp. red.] — mówi Konrad Hernik.

Pełne dane za półrocze Ferro i Armatura opublikują pod koniec sierpnia. Choć nie spodziewają się wzrostu rynku, firmy liczą na poprawę marż.

— Sytuacja powinna poprawiać się już w tym półroczu, bo to najlepszy sezon sprzedażowy. Spodziewamy się, że w całym roku przychody będą nieznacznielepsze od ubiegłorocznych [wówczas 262,5 mln zł przychodów i 1,5 mln zł zysku netto — red.]. O wyniku finansowym trudno dziś więcej powiedzieć. Optymalizujemy produkcję i obniżamy wszelkie możliwe koszty w celu osiągnięcia poprawy rentowności — mówi Konrad Hernik.

— Dla branży najlepszy jest trzeci kwartał. Wprowadziliśmy nowe ceny, więc marża będzie się podnosić — zapewnia Aneta Raczek.

Ferro podniosło ceny produktów dopiero w lipcu. Armatura i Deante, polski producent baterii, zestawów natryskowych i paneli prysznicowych, zrobiły to wcześniej. — Odczuwamy wzrost kosztów, m.in. transportu oraz niestabilność kursów walut. To m.in. z tego względu od stycznia podnieśliśmy ceny na wszystkie produkty średnio o 8 proc. — mówi Wojciech Borkowski, dyrektor generalny Deante.

Zarówno Ferro, jak i Deante szukają nowych rynków.

— Już uniezależniliśmy się od Polski, która zapewnia połowę przychodów. Rynek czeski i słowacki są stabilne i mniej ucierpiały, mimo że też mają gorszy okres — mówi prezes Ferro.

— Mamy spółkę Deante Ukraina, która generuje 70 proc. eksportu. Jesteśmy w Rosji i Rumunii, zaczynamy sprzedaż baterii do Tunezji. Wejdziemy na Litwę — wylicza dyrektor Deante, w którym eksport stanowi 10 proc. w rocznych przychodach sięgających około 100 mln zł. Giełdowa Armatura Kraków postawiła na nową działalność, kupując za 4 mln zł majątek radomskiego Radimpu specjalizującego się w ceramice sanitarnej.

— Zaczynamy budować grupę asortymentową. W ceramice sanitarnej marże są dość wysokie, baza surowcowa nie podlega takim wahaniom jak np. w metalach kolorowych. Wzrostu w tym segmencie na razie nie będzie, więc trzeba będzie osłabić dotychczasowych udziałowców tego rynku — mówi Konrad Hernik.

Dziś numerem jeden rynku jest giełdowe Rovese. Prezes Armatury dodaje, że Radimp jest małym podmiotem, który nie radził sobie, bo nie miał dojścia do szerokiej sieci dystrybucji. Dotychczas sprzedaż firmy w najlepszych latach sięgała 11 mln zł. W 2011 r. Radimp miał 3,5 proc. krajowego rynku. W ciągu trzech-czterech lat (z pomocą Armatury) jego sprzedaż ma być zwielokrotniona i przekroczyć 10 proc. udziału w rynku.