Spóźnialskie gazówki

Do opóźnionej o trzy lata inwestycji w Stalowej Woli dołączył właśnie Włocławek, opóźniony o ponad rok. Elektrownie gazowe nie powstają tak, jak kiedyś marzono.

Wydawało się, że poza Stalową Wolą, która jest synonimem nieudanej inwestycji w elektrownię gazową, inne takie projekty idą gładko. Tymczasem wczoraj o opóźnieniach poinformował PKN Orlen, który buduje gazówkę we Włocławku. Blok, który pierwotnie miał być gotowy z końcem 2015 r., ruszy dopiero w pierwszym kwartale 2017 r. — Mamy pełen obraz kwestii technicznych, które należy poprawić — mówi, cytowany w komunikacie, Marcin Wasilewski, dyrektor ds. Energetyki w PKN Orlen.

Spóźnialskie gazówki

Do opóźnionej o trzy lata inwestycji w Stalowej Woli dołączył właśnie Włocławek, opóźniony o ponad rok. Elektrownie gazowe nie powstają tak, jak kiedyś marzono.

Wydawało się, że poza Stalową Wolą, która jest synonimem nieudanej inwestycji w elektrownię gazową, inne takie projekty idą gładko. Tymczasem wczoraj o opóźnieniach poinformował PKN Orlen, który buduje gazówkę we Włocławku. Blok, który pierwotnie miał być gotowy z końcem 2015 r., ruszy dopiero w pierwszym kwartale 2017 r. — Mamy pełen obraz kwestii technicznych, które należy poprawić — mówi, cytowany w komunikacie, Marcin Wasilewski, dyrektor ds. Energetyki w PKN Orlen.

ROZWIĄZANIA NIE WIDAĆ: Wart 1,6 mld zł blok w Stalowej Woli jest symbolem nieudanej inwestycji. Opóźnienie sięgnie prawdopodobnie trzech lat. Szans na zyskowność na razie nie widać, dobrego rozwiązania — też.
ARC

Koszty dla wykonawców

Blok we Włocławku jest praktycznie gotowy i rozpoczął nawet produkcję, ale w połowie września stanie, by umożliwić przeprowadzenie napraw. Strony nie podają, co zaszwankowało. Orlen precyzuje jedynie, że naprawy należą do obowiązków wykonawców, a polski koncern nie poniesie przy nich żadnych dodatkowych kosztów. Za blok zapłaci 1,4 mld zł.

Konsorcjum budujące Włocławek składa się z GE i SNC Lavalin. Z ich strony słychaćjedynie, że dodatkowe koszty „będą”, ale o niesprecyzowanej skali. Opóźnienia włocławskiej inwestycji nie zmieniają jej perspektyw biznesowych, które rysują się nieźle. Blok będzie pracował na potrzeby rafinerii Orlenu, więc ma zapewniony zbyt na prąd i ciepło. To odróżnia Włocławek od Stalowej Woli, której opóźnienie sięga już trzech lat, a szans na zyskowność dziś nie widać. Władze gazowego PGNiG i energetycznego Tauronu, które wspólnie prowadzą tę inwestycję, chętnie obwiniają poprzedników o błędne decyzje, m.in. zamówienie bloku zbyt dużego w stosunku do potrzeb cieplnych miasta lub wybór wykonawcy, który zbankrutował. Co teraz z blokiem zrobią? Na razie budowa stoi, a rozmaite scenariusze ledwie się rysują.

Rynkowa pustynia

Problemy gazowych inwestycji sprowadzają na ziemię tych, którzy jeszcze sześć lat temu żyli wielkimi nadziejami. To wtedy polskie firmy zaczynały przygotowania do gigantycznych przetargów na nowe moce w energetyce, a ich wartość szacowano na 140 mld zł. Budowa elektrowni gazowych była wówczas najgorętszym tematem, bo gaz miał tanieć, a ceny uprawnień do emisji CO 2 — drożeć. Przed gazówkami, które emitują relatywnie mało zanieczyszczeń, perspektywy rysowały się świetne. Rzeczywistość okazała się trudna.

Poza Stalową Wolą i Włocławkiem w budowie jest dziś tylko jeden blok, w Płocku, też należący do Orlenu. Ma ruszyć na przełomie 2017 i 2018 r., a buduje go Siemens. — Inwestycja idzie zgodnie z planem — zapewnia Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes Orlenu ds. finansowych. Poza tym — pustynia. Trwa wprawdzie przetarg na budowę gazówki w Koninie, należącej do ZE PAK, ale po pierwsze — to mały blok (120 MW), a po drugie — inwestor nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji o uruchomieniu inwestycji. O kontrakt rywalizują tam GE, Siemens i Mitsubishi Hitachi. Unieważniony został natomiast wielki przetarg na warszawskim Żeraniu, gdzie PGNiG Termika zamierza postawić blok gazowy o mocy 420-490 MW. Ponowny przetarg ma zostać rozpisany „niezwłocznie”, ale wykonawcy patrzą na to sceptycznie. O kolejnej inwestycji gazowej myślał też Tauron. Nowy blok o mocy 413 MW miał stanąć w elektrowni Łagisza, ale projekt został wstrzymany. Zarząd Tauronu mierzy się z jego ekonomiką, analizuje też możliwość przeniesienia przyznanych Łagiszy darmowych uprawnień do emisji CO 2 na… Stalową Wolę.

W Europie mało budują

Z punktu widzenia wykonawców nieco lepiej wyglądają plany obejmujące inwestycje węglowe, choć i te plany są odległe. Krzysztof Tchórzewski, minister energii, oszacował ostatnio, że Polska potrzebuje 20-24 nowych bloków energetycznych, a wśród najbardziej prawdopodobnych projektów wymienia się Ostrołękę, przygotowaną przez Energę. W Europie Zachodniej elektrowni konwencjonalnych prawie się nie buduje, a istniejące tracą na wartości (francuski koncern Engie, dawny GDF Suez, spisał swoje aktywa konwencjonalne do „zera”).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane