Spożywcy intensywnie się modernizowali tuż przed wejściem do UE i w pierwszych latach członkostwa. Jeżeli przemysł ma utrzymać wysoki poziom rozwoju technicznego i technologicznego, po 10-15 latach część maszyn należałoby zmodernizować lub wymienić.

Wśród spożywców najwięcej inwestują piekarze i wytwórcy makaronu — przynajmniej w zestawieniu z przychodami. Z raportu banku BGŻ wynika, że choć nominalnie najwięcej wydaje branża mięsna i mleczarska, to udział nakładów inwestycyjnych w przychodach jest prawie dwukrotnie wyższy u producentów wyrobów piekarskich i mącznych (patrz wykres).
— To branża bardzo kapitałochłonna. Wymaga ciągłych dużych inwestycji w park maszynowy. Konsumpcja makaronów i pieczywa spada. Producenci, żeby sobie z tym radzić, muszą oferować produkty innowacyjne, co wymusza wydatki. W rezultacie na rynku wciąż pojawiają się nowe rodzaje pieczywa i makaronów — rozwija się np. segment pieczywa mrożonego — mówi Marta Skrzypczyk z BGŻ. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach te dwie branże nadal będą przodować w inwestycjach.
— Większe wydatki inwestycyjne są wynikiem zmian, które zachodzą na rynku. Następuje koncentracja produkcji, więc powstają duże zakłady produkcyjne i potrzebny jest sprzęt wysokiej wydajności, który jest drogi. Rynek pieczywa wciąż jest jednak bardzo rozdrobniony, więc można przypuszczać, że branża dalej będzie inwestować. Inwestycje pobudzają też sieci handlowe, które intensywniepromują pieczywo dopiekane na miejscu. Sieci kilkuset placówek nie są zainteresowane współpracą z kilkudziesięcioma małymi dostawcami, ale z kilkoma większymi. Dlatego duże firmy inwestują jeszcze więcej. I o ile spożycie pieczywa w Polsce spada, o tyle segment pieczywa do dopiekania rozwija się bardzo dynamicznie — tłumaczy Michał Zajezierski, dyrektor zarządzający w firmie Nowakowski Sklepy, która prowadzi sieć piekarni Gorąco polecam. Nowakowski.
Z roku na rok cała branża spożywcza inwestuje jednak coraz mniej. W 2013 r. będzie jeszcze gorzej, bo na inwestycje (jak prognozuje BGŻ) przeznaczy 5-5,4 mld zł, wobec 5,6 mld zł przed rokiem. — Wyraźne zahamowanie inwestycji nastąpiło wraz z końcem unijnej perspektywy budżetowej. Zanim ruszą kolejne projekty, miną jeszcze dwa lata — twierdzi Marta Skrzypczyk.
— Udział funduszy unijnych w skali wszystkich spożywczych inwestycji nie był duży, więc samo uruchomienie nowej unijnej perspektywy budżetowej nie wystarczy, by znów je rozruszać. Unijne dotacje ułatwiają wprawdzie podjęcie decyzji inwestycyjnych, ale nie są ich głównym motorem. Wydatki napędzają natomiast korzystne prognozy dotyczące koniunktury gospodarczej — dodaje Robert Mroczek z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). W 2014 r. Marta Skrzypczyk spodziewa się lekkiego odbicia, ale większe wydatki pojawią się dopiero rok później.
— Przyczyni się do tego także konieczność wymiany parku maszynowego. Spożywcy intensywnie się modernizowali tuż przed wejściem do UE i w pierwszych latach członkostwa. Jeżeli przemysł ma utrzymać wysoki poziom rozwoju technicznego i technologicznego, po 10-15 latach część maszyn należałoby zmodernizować lub wymienić. Proces ten ruszy prawdopodobnie w latach 2016-17 — tłumaczy ekspert BGŻ. Zdaniem Roberta Mroczka, pod względem wielkości inwestycji nadal przodować powinny branża mięsna i mleczarska.
— Wprawdzie pierwsza narzeka na nadmiar mocy produkcyjnych, ale dotyczy on głównie ubojni, a nie przetwórstwa mięsa. Mocy brakuje natomiast naszym mleczarzom dzięki coraz wyższemu eksportowi. Uwolnienie kwot mlecznych będzie dodatkowym impulsem do rozwoju sprzedaży, a więc zwiększenia inwestycji — mówi ekspert IERiGŻ.