Sprawa Cussonsa, czyli sytuacja wyjątkowa
Wczoraj wydrukowaliśmy publikację zatytułowaną „Sprostowanie do artykułu ÇCussons może się wycofaćČ...” nadesłaną przez p. Barrie Hignetta, prezesa zarządów Cussons Polska oraz spółki Uroda. Zamieściliśmy pełną treść tekstu przesłanego nam jako sprostowanie. Zrobiliśmy tak, by wykazać, że spore fragmenty tekstu nie są sprostowaniem w rozumieniu prawa prasowego, według którego winno ono być „rzeczowe i odnoszące się do faktów”.
NIE JEST więc z pewnością sprostowaniem informacja, że ktoś przeczytał artykuł z zaskoczeniem oraz jaka była skala tego zaskoczenia. Podobnie niczego nie prostuje zawiadomienie, że dzwoniły telefony budzące wielki niepokój. Opisując dzieje niedoszłej do skutku rozmowy z dziennikarzem, prezes Cussonsa nie jest dostatecznie precyzyjny. W naszym artykule w ogóle nie znajdowało się zdanie „przedstawiciele Cussonsa odwołali w tej sprawie spotkanie z prasą”. Napisaliśmy natomiast, że — mimo wcześniejszej zgody — odmówili oni rozmowy z dziennikarzem ,,Pulsu BiznesuŐŐ. Nie jest też prawdą, że dziennikarz (był on jeden, choć w piśmie konsekwentnie używa się liczby mnogiej) zwracał się o wywiad, który jest samodzielnym gatunkiem dziennikarskim. Nasz autor prosił jedynie o udzielenie informacji. Pozwalamy sobie przypomnieć, że udzielanie prasie informacji jest w Polsce prawnym obowiązkiem, także osób prawnych prowadzących działalność gospodarczą. Nawiasem mówiąc — jeżeli „polityka Grupy Cussons” stanowi inaczej, to warto zastanowić się nad jej zmianą.
UJMUJĄC rzecz syntetycznie: gdy powstawał nasz tekst, firma Cussons miała zapewnioną możliwość przedstawienia swojego stanowiska i świadomie z tego zrezygnowała. I to jest najważniejsze w całej sprawie. Dziennikarz i redakcja byli bowiem pozbawieni jakiejkolwiek możliwości zweryfikowania posiadanych informacji przez tego, kogo one dotyczyły.
CECHĄ ,,Pulsu Biznesu” jest przedstawianie informacji w sposób przystępny i zrozumiały. Informacje o zamierzeniach Cussonsa pochodzą z nieoficjalnych źródeł. W naszym tekście nie twierdziliśmy, że koncern składał komukolwiek formalną ofertę, rodzącą zobowiązania w myśl prawa. Nasi rozmówcy i informatorzy twierdzili, że Cussons badał możliwość zmniejszenia rozmiarów swojej aktywności w Polsce. I o tym, kolokwialnym językiem, informowaliśmy.
INFORMACJE do tekstu zbierane były od połowy kwietnia. Rozmawialiśmy wielokrotnie z konkurencją, firmami handlowymi, a także z firmami badającymi rynek chemii kosmetycznej. Z tych rozmów wyłonił się obraz sprawy taki, jaki zawarty został w opisie. Dziennikarz „Pulsu Biznesu” przeprowadził następnie kilka telefonicznych rozmów z panią Beatą Kaczmarczyk, zajmującą się PR spółek Cussons Polska i Uroda, w celu uzyskania konkretnych informacji. W faksie z 23 kwietnia zapewniła że za kilka dni zostanie poinformowany o terminie spotkania z p. Peterem Dunnem, wiceprezesem spółki. Jednak po pisemnym przedstawieniu zagadnień, jakie chcielibyśmy poruszyć, pani Kaczmarczyk, bez podania przyczyny, poinformowała nas, że spotkanie się nie odbędzie. Dzisiaj wiemy, że polityką Grupy Cussons jest udzielanie prasie informacji „wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach”. Pozostaje do oceny, czy nie jest wyjątkową sytuacją los pracowników (99 osób straciło pracę), malejący udział w rynku oraz ponad 16 mln zł straty brutto w 1998 roku.
UŚCIŚLAMY TEŻ, dla porządku, że publikacja o firmie Cussons ukazała się w ,,Pulsie BiznesuŐŐ w numerze 196, a nie — jak napisał szef spółki — w 185.