Sprawca brexitu roztoczył perspektywy dla Europy

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-05-28 18:14

Wykluczony jest powrót Wielkiej Brytanii do opuszczonej raz na zawsze unijnej rzeki, ale żadne inne państwo UE nie pójdzie w jej ślady.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Polska nie jest krajem rad w klasycznym wschodnim stylu — chociaż gdy zliczy się wszystkie samorządowe, nadzorcze etc., to wcale nie jest ich mniej niż w dawnym ustroju — ale na pewno krainą najróżniejszych forów, kongresów i konferencji. Ta dochodowa branża kwitnie w epoce pocovidowego renesansu. Poza eventami największymi, tradycyjnymi i znanymi — w Katowicach, Karpaczu, Poznaniu, Sopocie, Toruniu, znowu w Krynicy-Zdroju etc. — dosłownie w każdym tygodniu gdzieś odbywają się jakieś debaty. Po wielu latach przerwy do grona organizatorów od 2025 r. powrócili Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, zachowując dawną nazwę Polski Kongres Gospodarczy (PKG) odróżniającą ich jednodniowy event w Warszawie od trzydniowego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Tegoroczna edycja odrodzonego PKG w salach konferencyjnych Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli przebiegała 28 maja pod hasłem wiodącym „Czas przewagi”. Odbywające się jednocześnie różnorodne panele miały dać zbiorową odpowiedź na strategiczne pytanie stojące obecnie przed naszą gospodarką: jak Polska może utrzymywać konkurencyjność wobec wyczerpywania się dotychczasowego modelu rozwoju.

Samo pytanie nie jest oczywiście oryginalne, od dawna stawia je sobie również cała Unia Europejska (UE). Dość oryginalny był natomiast sprowadzony na komercyjny wykład inauguracyjny PKG zagraniczny gość — David Cameron. Konserwatywny premier Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej z lat 2010-2016 zapisał się w historii wyprowadzeniem swojego państwa z Unii Europejskiej jako pierwszego w jej dziejach. Formalnie nastąpiło to oczywiście znacznie później, dopiero w styczniu 2020 r., ponieważ bardzo skomplikowany proces rozwodowy potrwał aż 3,5 roku. Ale to przeforsowane przez rząd Davida Camerona 23 czerwca 2016 r. referendum zdecydowało o brexicie. Najciekawsze, że sam inicjator głośno opowiadał się za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE i na podstawie sondaży zakładał taką większość w powszechnym głosowaniu, zaś jego celem było rozbrojenie miny zakładanej przez uniożerców pod wodzą Nigela Farage’a. 24 czerwca o świcie okazało się jednak, że to akurat David Cameron sam wyciągnął zawleczkę — granat brexitu wymknął mu się z ręki i eksplodował. W poczuciu klęski natychmiast zrezygnował z premierostwa i przewodzenia Partii Konserwatywnej, a niedługo potem z mandatu w Izbie Gmin. Pozostał jednak zwierzęciem politycznym — jako członek Izby Lordów w 2023 r. powrócił na pół roku do nieudacznego rządu Rishiego Sunaka jako szef MSZ.

Po dekadzie od nieszczęsnego referendum David Cameron stara się już o nim nie pamiętać. Podczas jego wystąpienia sala była nabita uczestnikami PKG. Taki gość ze świata zawsze przyciąga słuchaczy. Oczywiście nikt nie oczekiwał, że sprawca brexitu będzie na przykład… przepraszał za stworzenie formalnych przeszkód w relacjach polsko-brytyjskich zarówno gospodarczych, jak też społecznych. Odnosząc się do obecnych stosunków brytyjsko-unijnych, David Cameron postawił tezę, że absolutnie wykluczony jest powrót Wielkiej Brytanii do opuszczonej raz na zawsze unijnej rzeki. Kwestią otwartą staje się natomiast takie układanie stosunków, aby kordon graniczny okazywał się jak najmniej uciążliwy. Notabene w ramach NATO nadal bardzo ściśle współdziałamy, co potwierdziło choćby podpisanie 27 maja dwustronnego traktatu wzmacniającego wspólną obronność.

googletag.cmd.push(function() { googletag.display("div-gpt-ad-article-02"); });

googletag.cmd.push(function() { googletag.display("div-gpt-ad-article-02"); });

googletag.cmd.push(function() { googletag.display("div-gpt-ad-article-02"); });

googletag.cmd.push(function() { googletag.display("div-gpt-ad-article-02"); });

googletag.cmd.push(function() { googletag.display("div-gpt-ad-article-02"); });

googletag.cmd.push(function() { googletag.display("div-gpt-ad-article-02"); });

Drugim wątkiem z korzeniami brexitowymi była teza gościa, że kolejnych wystąpień państw z UE nie przewiduje. Przypomniał, że Zjednoczone Królestwo było zawsze konserwatywne i tradycyjnie inne od Europy kontynentalnej choćby z powodu geograficznego położenia. To fakt, procedura brytyjskiego przystępowania do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej — co było znacznie prostsze niż do UE — potrwała znacznie dłużej niż potem brexitowa, zaś sfinalizowała się od 1973 r. z dużymi oporami społecznymi.

Nie zajmując obecnie żadnego decyzyjnego stanowiska, David Cameron miał komfort wypowiedzi. Zdefiniował największe europejskie błędy i bolączki, chodziło mu oczywiście o UE. Wspólnota zderza się z barierami, które sama na siebie nakłada, podczas gdy USA uciekają jej gospodarczo, nie mówiąc już o Azji. Kurtuazyjnie wskazał Polskę jako wyjątkowy wzór do naśladowania, ale jego słowa o reszcie kontynentu miały wydźwięk ostrzegawczy. W każdym razie nasze stawianie na siłę militarną to w ocenie gościa PKG ogromna wartość dla całego NATO ze względu na wielkość i położenie Polski. Oczywiście uznał, że Europa nie może myśleć o bezpieczeństwie w oderwaniu od konkurencyjnej gospodarki. Świat po okresie względnej stabilizacji stał się bardziej niebezpieczny, a państwa muszą budować silniejsze sojusze i inwestować w odporność. Europa zaś musi przede wszystkim odzyskać apetyt na wzrost, bo na razie zachowuje się jakby chciała tylko trwać.