Sprzedawcy podręczników szukają wyjścia

opublikowano: 13-11-2014, 00:00

PIK z NewConnect żyje ze sprzedaży podręczników, ale chce się przekwalifikować. Pomysł już ma.

Kurz z toczącej się w pierwszej połowie roku bitwy o kształt rynku podręczników już opadł, a wydawcy i sprzedawcy szkolnych książek mogą brać się za przegrupowywanie szyków. Po tym, jak rząd zdecydował się na wprowadzenie darmowych dla rodziców, przygotowywanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) podręczników dla pierwszaków, wydawcy edukacyjni alarmowali, że tylko w tym roku reforma uszczupli rynek o 70 mln zł. W 2017 r. — gdy z finansowanych przez państwo podręczników będą już korzystali wszyscy uczniowie klas jeden-trzy — pieniędzy będzie mniej o 230 mln zł. Jak jest w rzeczywistości?

ZMIANA STRATEGII:
ZMIANA STRATEGII:
Kierowany przez Pawła Żurowskiego PIK niemal wszystkie przychody i zyski realizuje w podręcznikowym szczycie w sierpniu i wrześniu. Spółka chce jednak zarabiać na innych rynkach.
Marek Wiśniewski

— Na pewno było gorzej niż rok wcześniej, ale nie gorzej, niż się spodziewaliśmy. Odpadły podręczniki dla pierwszaków, które generowały niespełna 10 proc. obrotów — ale akurat na nich mieliśmy najniższe marże, sięgające zaledwie 1,5 proc., więc na poziomie zysku cios nie jest zbyt silny — mówi Paweł Żurowski, prezes i główny akcjonariusz notowanej na NewConnect spółki PIK (ma 77,52 proc. akcji).

PIK, przynajmniej na razie, żyje wyłącznie z podręczników. Spółka, która w szczycie szkolnych zakupów otwiera tymczasowe punkty sprzedaży książek — w tym roku było ich 75, o 40 więcej niż rok wcześniej — w trzecim kwartale, zgodnie z opublikowanym w środę raportem,miała 11,56 mln zł przychodów. To o 113 proc. więcej niż rok wcześniej i 99,2 proc. wyniku sprzedażowego po trzech kwartałach. Czysty zysk spółki przez pierwszych dziewięć miesięcy roku sięgnął 0,6 mln zł i był o 14 proc. wyższy niż rok wcześniej. Czyżby więc na rynku podręczników, mimo rządowych zmian, żyło się lepiej?

— Na podręcznikach nadal można zarabiać, ale przestały być one przewidywalnym, stabilnym biznesem. W przyszłym roku odpadną nam przychody z książek dla drugoklasistów, a wciąż nie jest jasne, jak dokładnie będzie wyglądała sprzedaż książek dla pierwszych klas gimnazjum, gdzie od 2015 r. podręczniki dla uczniów mają kupować szkoły — mówi Paweł Żurowski.

Jeszcze we wrześniu spółka informowała akcjonariuszy o rozmowach z „konsorcjum wydawnictw”, które chciało kupić jej sieć sprzedaży. Do porozumienia jednak nie doszło, a w połowie października PIK ogłosił strategię. Zgodnie z nią, udział podręczników w obrotach spółki w przyszłym roku ma spaść do 40 proc., a w 2016 r. do zaledwie 15 proc. całego wyniku.

— Nie rezygnujemy całkowicie z podręczników. Dobrze zarabia się zwłaszcza na książkach używanych, które skupujemy za średnio 3,8 zł, a sprzedajemy za 17 zł — mówi Paweł Żurowski.

Nowym pomysłem na biznes jest uruchomienie od początku przyszłego roku sieci dużych sklepów z towarami używanymi (odzież, książki, elektronika, meble itp.), w której do 2018 r. ma być 100 placówek. Poza tym PIK chce otwierać w galeriach handlowych punkty-wyspy, świadczące usługi pośrednictwa finansowego, a także sieć biur doradczych dla przedsiębiorców. Skąd spółka, która przy okazji publikacji wyników kwartalnych odwołała prognozę finansową na 2014 r., weźmie na to wszystko pieniądze?

— Nie planujemy w tym momencie emisji akcji czy obligacji, powinniśmy samodzielnie sfinansować rozwój. W związku z uruchamianiem nowej sieci poniesiemy większe od planowanych koszty w ostatnim kwartale, co obniży nam wynik tego roku. Spodziewamy się jednak, że działające przez cały rok sklepy o powierzchni 100-300 mkw., w których będzie można sprzedać i kupić rzeczy używane — trochę jak w lombardzie, ale w supermarketowym standardzie — znacznie poprawią nasze przychody. Sprzedaż rzeczy używanych to duży i rosnący rynek, o czym świadczy rozwój internetowych serwisów ogłoszeniowych, takich jak OLX — mówi Paweł Żurowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane