Sprzedawcy RTV polubili prowincję

MZAT
opublikowano: 2012-07-20 00:00

Sieć Neonet ma 400 sklepów i apetyt na więcej. Stawia na mniejsze ośrodki.

Sprzedawcy telewizorów i pralek w wakacje mogą nie znaleźć chwili na głębszy oddech. Branża oczekiwała rekordowych obrotów przy okazji cyfryzacji telewizji i piłkarskiego EURO 2012, a teraz liczy na większe zakupy również ze względu na olimpiadę. Badająca rynek firma PMR szacuje, że w tym roku sam segment RTV urośnie w Polsce o 8,8 proc., a wraz z AGD — o 4 proc. Handlujące RTV sieci zamierzają to wykorzystać i okopać się na rynku. Na ilość sklepów stawia Neonet — właśnie otworzył placówkę numer 400. Spółka chce zagarnąć jak największy fragment rynku w miastach do 200 tysięcy mieszkańców. Dało jej to pozycję numer trzy pod względem sprzedaży na polskim rynku.

— Do końca roku chcemy otworzyć blisko 50 nowych sklepów własnych. Największe sieci sprzedaży — kilka lat temu banki czy telekomy, a następnie także sieci handlowe z branży spożywczej, odzieżowej i kosmetycznej — zwiększają zasięg o coraz mniejsze miasta. W naszej branży oferta w małych miejscowościach nie może dziś odbiegać od tej w największych miastach, a jednocześnie powinna obejmować typowe dla lokalnych sklepów korzyści — mówi Maciej Idzikowski, wiceprezes Neonetu.

Sieć przekonuje, że dzięki dużo niższym kosztom najmu w małych miastach łatwiej konkurować cenowo z hipermarketami. Mniejsze są też koszty dostawy do klientów. Ostatnio Neonet zaczął przemeblowywać sklepy — w nowym formacie produkty mają być lepiej eksponowane i dostarczane w ciągu doby z magazynów na życzenie klientów. Ma to pomóc w uzyskaniu „trzycyfrowego” wzrostu przychodów.

— W dwudziestu flagowych sklepach wdrożyliśmy pilotażowo nowy format w pełnym zakresie, a do końca roku planujemy wprowadzenie nowych standardów w ponad połowie sklepów — mówi Maciej Idzikowski. Nic dziwnego, że na małe i średnie ośrodki stawiają też niektórzy konkurenci Neonetu, w tym Mix Electronics. Spółka prowadzi co prawda cztery elektroniczne hipermarkety Electro World, ale pod swoim szyldem nie pcha się do największych aglomeracji.

— Otworzymy w tym roku jeszcze około 20 sklepów. Planujemy na koniec 2012 r. mieć 200 sklepów własnych, prowadzonych na zasadach ajencyjnych, oraz 60 sklepów partnerskich, skupionych w programie Mix Partner. Otwieramy sklepy głównie w miastach do 100 tys. mieszkańców — mówi Krzysztof Sumara, dyrektor handlowy Mix Electronics.

Pomysł na elektroniczny biznes w mniejszych miastach nie jest nowy. Na początku poprzedniej dekady taką sieć tworzył Avans. Grupa popadła jednak w poważne tarapaty finansowe i pod koniec 2009 r. kilka tworzących ją spółek musiało ogłosić upadłość.