Nadal bez przełomu — tak najkrócej można określić perspektywy sprzedaży samochodów ciężarowych w Polsce. Jednak po trzech kwartałach spadek zmniejszył się z 19 do 15,7 proc.
Do końca września firmy kupiły 4274 nowe samochody ciężarowe o masie przekraczającej 6 ton. Spadek sprzedaży w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wyniósł zatem 15,66 proc. Schłodzona polska gospodarka uniemożliwia poprawę kondycji branży. Jednak gdy uwzględni się wyniki z poprzednich miesięcy, sytuacja nie jest już tak tragiczna. Jeszcze pod koniec lipca spadek wynosił 21 proc., a po ośmiu miesiącach — 19 proc.
Producenci i importerzy widzą ten segment motoryzacyjnego rynku jednak w ciemnych barwach.
— To klasyczna stagnacja. Spowolnienie rozwoju gospodarczego przekłada się na spadek usług transportowych i przysparza przewoźnikom, czyli naszym klientom, sporych problemów finansowych. Najbardziej dotkliwa jest dla nich niepewność związana z nową ustawą o transporcie drogowym. Brak odpowiednich rozporządzeń powoduje, że firmy transportowe nadal nie wiedzą, ile od nowego roku będą musiały zapłacić za licencję na przewozy — mówi Piotr Ziemnicki, dyrektor ds. sprzedaży Volvo Polska, Samochody Ciężarowe.
Również zdaniem Marka Zawistowskiego, szefa działu marketingu Renault Trucks, mimo tradycyjnego jesiennego ożywienia sprzedaży, zdecydowanego przełomu nadal nie widać.
— W przyszłym roku lepiej nie będzie — prognozuje Marek Zawistowski.
W największym na tym rynku segmencie pojazdów powyżej 16 ton do klientów trafiły 2342 pojazdy, co oznacza spadek o 14,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2000 r. Liderem nadal jest Volvo, które sprzedało 604 auta wobec 538, które trafiły do klientów do końca września ubiegłego roku. Szwedzi coraz bardziej dystansują rywali. Drugi w rankingu DAF sprzedał 384 auta, czyli o 77 sztuk mniej niż rok wcześniej. Na trzecie miejsce spadła Scania, która rok temu przewodziła stawce. Na koniec września jej sprzedaż wyniosła 327 i była mniejsza od ubiegłorocznej o 230 aut.
Nadal trwa dramat polskiego producenta z Jelcza. Firma znalazła nabywców zaledwie na 60 pojazdów, co oznacza 58,6-proc. spadek.