Sprzedaż aut dostawczych spadła o prawie 33 proc.
Po ośmiu miesiącach krajowe przedsiębiorstwa kupiły 14,8 tys. sztuk aut dostawczych — o 32,9 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. To konsekwencja słabnącej kondycji małych i średnich przedsiębiorstw — twierdzą analitycy i przedsiębiorcy.
Zwalniająca polska gospodarka odbija swoje piętno również na sprzedaży samochodów dostawczych. Z raportu firmy Samar, monitorującej polski rynek motoryzacyjny, wynika, że po ośmiu miesiącach tego roku do rąk klientów trafiło zaledwie 14,8 tys. pojazdów — o 32,9 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Mały ma się gorzej
Na radykalną poprawę na razie nie ma co liczyć, chociaż — jak zwykle w ostatnich miesiącach roku — firmy uciekając od podatków zwiększą nieco zakupy.
— Według naszych szacunków, na koniec roku rynek wchłonie najwyżej 25 tys. samochodów dostawczych. Tymczasem w 2000 r. nabywców znalazło 33 tys. aut dostawczych — twierdzi Andrzej Gemra, szef produktu samochodów użytkowych w Renault Polska.
Wojciech Drzewiecki, szef Samaru, podkreśla, że obniżenie tempa wzrostu gospodarczego w kraju uderzyło najbardziej w małe i średnie przedsiębiorstwa.
— Ograniczanie produkcji, spowodowane malejącym popytem, zmusza wiele firm do ograniczania wydatków, a tym samym wpływa na zmniejszenie zainteresowania nowymi samochodami — mówi Wojciech Drzewiecki.
Na Śląsku najczarniej
Andrzej Gemra zwraca uwagę, że ta sytuacja najjaskrawiej widoczna jest na Śląsku.
— Wiele osób zwalnianych w ubiegłych latach z kopalni otrzymało duże odprawy. Niektórzy zainwestowali w stworzenie małych firm i zakup aut. Teraz jednak w wyniku schłodzenia gospodarki nie mają warunków do dalszego rozwoju i wymiany taboru. Dobija ich ponadto wysoki koszt leasingu, drogie paliwo czy koszty napraw — dodaje Andrzej Gemra.
Zdaniem analityków i producentów, ważnym czynnikiem wpływającym na pogarszające się wyniki sprzedaży nowych aut dostawczych jest słaba kondycja firm powiązanych z koncernem Daewoo.
— Brak ostatecznych decyzji dotyczących przyszłości koncernu negatywnie wpływa na decyzje klientów, którzy obawiają się problemów z serwisem samochodów. W związku z tym zwracają się ku ofercie importerów lub w ogóle rezygnują z zakupów — twierdzi Wojciech Drzewiecki.