Sprzedaż mieszkań kuleje

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2024-07-09 20:00

Popyt na własne cztery kąty wciąż przegrywa z podażą. Skutki mogą być bolesne dla całego rynku.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

-ile mieszkań sprzedali w czerwcu deweloperzy

-jaki był popyt na nieruchomości z drugiej ręki

-w jaki sposób zmiany w liczbie kontraktacji mogą się to przełożyć na kondycję rynku

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W czerwcu 2024 r. deweloperzy sprzedali w siedmiu największych miastach 3,2 tys. mieszkań – podaje Otodom Analytics. To o 6 proc. więcej niż w maju, ale aż o ponad 30 proc. mniej niż rok wcześniej.

Słabsze notowania

Zdaniem Marcina Krasonia, eksperta rynku mieszkaniowego w Otodom Analytics, drgnięcie w czerwcowych wynikach wynikało ze wzmożonej aktywności marketingowej deweloperów i ich większej skłonności do negocjacji.

- Nie czekając na nowy program wsparcia kredytobiorców, deweloperzy zintensyfikowali działania prosprzedażowe. Pojawiło się więcej dni otwartych, część firm wprowadziła dodatkowe promocje lub zwiększyła wydatki marketingowe. Sukcesy tych aktywności widać w wynikach sprzedażowych w czerwcu. Na razie jednak trudno jednoznacznie określić, czy to jednorazowy skok, czy też początek odwrócenia trendu spadkowego obserwowanego od trzech miesięcy – mówi Marcin Krasoń.

Także Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl, zwraca uwagę, że zaostrzająca się konkurencja zmusiła niektóre firmy do obniżek, np. w postaci kilkuprocentowych rabatów czy gratisów typu komórka lokatorska lub miejsce w garażu.

- Na razie dotyczy to głównie mniej popularnych lokalizacji i ostatnich lokali w zakończonych inwestycjach. Niektóre firmy proponują też system odroczonej płatności, który polega na tym, że nabywca może wpłacić 80 proc. lub nawet 90 proc. ceny mieszkania dopiero przy jego odbiorze. Dla tego, kto korzysta z kredytu, oznacza to realną korzyść. Nie musi bowiem uruchamiać całej kwoty kredytu w momencie zakupu i płacić od całości odsetek. Deweloperzy zdają sobie sprawę, że wielu potencjalnych nabywców wstrzymuje się z decyzją zakupową ze względu na wysokie oprocentowanie kredytów hipotecznych - mówi Marek Wielgo.

Wciśnięty hamulec

O boomie zakupowym nie ma mowy także na rynku wtórnym. Z danych serwisu Nieruchomosci-online.pl wynika, że w całym II kw. 2024 r. zainteresowanie ofertami spadło o jedną czwartą w porównaniu do I kw.

- Liczba kontaktów, jakie osoby poszukujące nawiązywały z ogłoszeniodawcami, od początku roku spada. Jest to bardziej widoczne w przypadku mieszkań większych niż kawalerki. Na własnej skórze odczuło to prawie 50 proc. agentów, którzy wzięli udział w naszym badaniu nastrojów. W przypadku mieszkań jednopokojowych, mniejszy ruch w biurach zauważyło 32 proc. pośredników. Przesadą byłoby mówienie o załamaniu popytu, ale na pewno doszło do mocniejszego wciśnięcia pedału hamulca przez poszukujących. Dostępność kredytów cały czas jest ograniczona, ceny mieszkań w najpopularniejszych metrażach pozostają wysokie, do tego doszło jeszcze zamieszanie wokół programu Kredyt na start. Wielu kupujących było zdezorientowanych, bo kolejny raz przekładane jest jego uruchomienie, tym razem na początek 2025 r. Mogło być więc tak, że część osób postanowiła wstrzymać się z poszukiwaniami w oczekiwaniu na ostateczną decyzję polityków – mówi Rafał Bieńkowski, ekspert portalu Nieruchomosci-online.pl.

Naczynia połączone

Jak tłumaczy Michał Kubicki, prezes spółki Omega Asset Management i ekspert komitetu ds. nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej, spadające zainteresowanie mieszkaniami może przynieść korektę cen już pod koniec wakacji.

- Wielu deweloperów już przewidziało taki scenariusz i hamuje z rozpoczynaniem nowych inwestycji, wyprzedając aktualnie realizowane. Przyniosło to już dramatyczny spadek zamówień dla firm generalnego wykonawstwa w branży mieszkaniowej, co może się bardzo negatywnie odbić na kondycji mniejszych spółek budowlanych. Efekty, w postaci wniosków restrukturyzacyjnych i upadłościowych, zobaczymy pewnie jeszcze w bieżącym roku, a w dużej skali, w 2025 r. – uważa Michał Kubicki.

Możesz zainteresować się również: