Średnie spółki kontynuują hossę, giganci odpoczywają

Artur Szymański
29-12-2005, 00:00

Środa na warszawskiej giełdzie przyniosła spadek głównych indeksów i minimalny wzrost obrotów. Mimo to aktywność inwestorów nadal należy uznawać za bardzo niewielką, co z kolei uniemożliwia na razie postawienie tezy o początku głębszej korekty. Ta jednak wisi w powietrzu. Sygnałem zapowiadającym jej rychłe nadejście jest rozciągnięcie dodatniej bazy na rynku terminowym.

Otwarcie środowych notowań na GPW wypadło niemal na poziomie zamknięcia z poprzedniego dnia. Szybko się jednak okazało, że fundusze nie będą na siłę windować indeksów, w chwili gdy nastroje na Zachodzie nieco się pogorszyły. W południe WIG20 oddał około połowy wtorkowego dorobku. Na głębszy spadek inwestorzy nie mogli się zgodzić. Nie było więc problemów z obroną rynku, bo nie pozostało po prostu śladu po agresywnej zdeterminowanej w działaniu podaży.

Po południu indeksy giełd zachodnich wyszły na plus, ale węgierski BUX nie powielił tego ruchu. WIG20 też nie. Zamiast wzrostu mieliśmy stabilizację. Zamknięcie zastało indeks największych spółek na 0,6-proc. minusie. Tyle samo stracił wskaźnik koniunktury szerokiego rynku WIG. Świetnej passy nie przerwał natomiast MIDWIG. Indeks spółek średniej kapitalizacji poprawił szczyt hossy siódmy raz z kolei, tym razem o 0,3 proc. Nowy rekord to 2200,43 pkt.

Nie jest to wprawdzie jeszcze przejaw ślepej euforii inwestorów, kupujących wszystko. Widać jednak, że nastroje na rynku poprawiają się coraz szybciej. Wiadomo nie od dziś, że hossę kończą wzrosty kursów akcji małych spółek. Dlatego wzrost MIDWIG, gdy słabły WIG i WIG20 stanowi sygnał ostrzegawczy dla stabilnych inwestorów. Nadmierny optymizm graczy na rynku kontraktów też nie wróży niczego dobrego posiadaczom akcji. Przypomnijmy, że kolejnym tegorocznym falom hossy towarzyszyła zawsze ujemna baza sięgająca około 30-40 pkt. Obecnie mamy do czynienia z podobną bazą, tyle że dodatnią. Teoretycznie można więc traktować to jako sygnał nadciągającej korekty. Stawia to pod dużym znakiem zapytania możliwość wystąpienia tzw. efektu stycznia. W styczniu 2005 r. mieliśmy do czynienia z defektem, choć apetyty na kontynuację hossy były duże.

Najlepiej z gigantów radził sobie wczoraj KGHM, ponownie poprawiając historyczny szczyt o 2,2 proc. Cena miedzi w Londynie o 11,5 USD przekroczyła barierę 4,5 tys. USD za tonę. Z kolei najsłabiej wypadły Pekao i Bank BPH z około 1,8-proc. spadkami notowań. Fuzja obu banków zawisła na włosku po tym, jak MSP zażądało wyjścia z Banku BPH włoskiej grupy Unicredito, która po fuzji z niemieckim HVB posiada ponad 71 proc. akcji banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Średnie spółki kontynuują hossę, giganci odpoczywają