Giełdowy przekładaniec trwa w najlepsze. Indeksy testują dno trwającej już niemal rok bessy. W trwającej od kilku dni na tym kluczowym poziomie konsolidacji wczoraj przyszedł czas na spadek.
Zachowanie warszawskiego rynku wpisało się w schemat widoczny na niemal wszystkich giełdach. Po silnym odbiciu z poziomu marcowego dołka i niedawnej korekcie fali wzrostowej zaczęła dominować niepewność. Wyczerpał się optymizm po opanowaniu pożaru na amerykańskim rynku kredytowym, a już dały się odczuć skutki agresywnej polityki monetarnej prowadzonej przez Rezerwę Federalną. Inflacja wyraźnie przyspiesza, a droga ropa grozi spowolnieniem gospodarczym i obniżeniem rentowności spółek.
Już od rana nastroje w Europie psuło niskie zamknięcie amerykańskich indeksów, które spadły pod wpływem obaw właśnie o niekorzystne sprzężenie coraz wyższych cen i słabnącej koniunktury w gospodarce. Pierwsze transakcje zepchnęły WIG20 znowu pod poziom 2700 pkt. Na szczęście ten spadkowy impuls nie doczekał się kontynuacji, a o spadku zainteresowania handlem taniejącymi akcjami świadczyły znacznie mniejsze obroty. Szybko pojawiło się zniechęcenie i warszawskie indeksy na długie godziny uwięzły w wąskich kanałach, niemal nie zmieniając wartości.
Rynek przebudził się z letargu dopiero grubo po południu, gdy opublikowano krajowe dane makroekonomiczne, a kilka amerykańskich spółek ogłosiło wyniki. Niestety, żadna z tych informacji nie podziałała stymulująco na popyt. Krajowa produkcja przemysłowa rozczarowała, rosnąc w skali roku zaledwie o 2,3 proc., wobec spodziewanych 7,4 proc. Wiadomości z amerykańskich firm, m.in. banku Morgan Stanley i FedEx nie były pomyślne i ich akcje potaniały.
Słabe otwarcie na Wall Street dało stronie podażowej sygnał do ponownego ataku. Warszawskie indeksy znalazły się pod presją i niestety zakończyły dzień w pobliżu dziennych minimów. WIG20 wylądował tuż nad wyznaczonym w styczniu sesyjnym dołkiem tegorocznej koniunktury, a mWIG40 ustanowił niestety nowe roczne minimum zamknięcia. Obroty wyraźnie spadły do poziomu 1,18 mld zł. Trzykrotnie więcej spółek straciło na wartości, niż zyskało.
Włodzimierz Uniszewski