Środa w PB: wkrótce wyrok Elektrim vs Deutsche Telekom

opublikowano: 2003-02-19 08:27

Deutsche Telekom nie uda się pewnie przekonać Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu, że kondycja Elektrimu jest tak zła, że DT powinien wykupić udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej. Uznanie legalności przejęcia kontroli nad PTC przez polski holding to jednak zupełnie inna kwestia. Obie sporne sprawy mają się rozstrzygnąć wkrótce.

Jeszcze w tym tygodniu Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu powinien zakończyć rozprawę w sprawie drugiego pozwu, jaki złożył przeciwko Elektrimowi niemiecki partner holdingu w Polskiej Telefonii Cyfrowej — Deutsche Telekom. Nie ma się czym martwić. Wyrok, który pojawi się pewnie zaraz po rozprawie, powinien być korzystny dla Elektrimu.

— Nie wyobrażam sobie innej decyzji jak tylko korzystnej dla Elektrimu. Kondycja finansowa spółki absolutnie nie jest zagrożona — mówi osoba związana z holdingiem i toczącym się postępowaniem.

Sam Elektrim milczy, zasłaniając się zakazem udzielania jakichkolwiek informacji na temat toczącego się postępowania.

Deutsche Telekom chciał wykorzystać kłopoty finansowe, w jakich rok temu znalazł się holding. Kłopoty ze spłatą około 2 mld zł długu wobec obligatariuszy były na tyle poważne, że spółce groziła upadłość. Spółka chciała się bronić, składając do sądu wniosek o wszczęcie postępowania układowego. Obligatariusze odpowiedzieli wnioskiem o upadłość (spór ostatecznie rozwiązano polubownie).

DT w takiej sytuacji uznał jednak, że finansowa wiarygodność Elektrimu jest mizerna, a więc spółka naruszyła postanowienia umowy wspólników Polskiej Telefonii Cyfrowej. Oficjalne potwierdzenie tego stanu rzeczy dawałoby niemieckiej stronie możliwość przymusowego wykupu akcji PTC od Elektrimu. Przynajmniej teoretycznie. Poza jednym udziałem bezpośrednio do polskiego holdingu nie należy więcej papierów PTC. Wszystkie zostały przeniesione do Elektrimu Telekomunikacji. Po kilku transakcjach z Vivendi holding stracił nad ET kontrolę. To też kwestionuje DT i w tej sprawie toczy się najważniejsza gra.

— W tej sprawie wygrana Elektrimu nie jest już tak pewna. Szanse ma zarówno jedna, jak i druga spółka. W czasie postępowania szala przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę — mówi nasz rozmówca.

W 1999 r. akcjonariat PTC był bardzo rozdrobniony. Wiadomo było, że na przejęcie kontroli chrapkę mają dwie spółki -— Elektrim i DT. Rozpoczęły się negocjacje z pozostałymi partnerami. Elektrim dość szybko porozumiał się z grupą podmiotów, do której należało prawie 16 proc. udziałów (w jej skład wchodził m.in. Kulczyk Holding i BRE Bank). Elektrim za ponad 2 mld zł odkupił udziały i przejął kontrolę nad operatorem. Pozostałe walory później trafiły do DT. Z takiego obrotu sprawy Niemcy nie byli jednak zadowoleni. Do wiedeńskiego Trybunału Arbitrażowego trafił pozew, w którym spółka Deutsche Telekom domagała się uznania transakcji Elektrimu za nieważną. DT samodzielnie chciał skorzystać z prawa pierwokupu części papierów. Rozpoczęły się przesłuchania. Elektrim argumentował, że to DT naruszył prawo, skupując udziały w PTC przez podstawioną spółkę. W połowie ubiegłego roku sprawa formalnie się zakończyła. Do ostatecznego końca brakuje tylko wyroku trybunału. Ma być on znany już wkrótce, niewykluczone, że jeszcze w lutym.

Specjaliści uważają, że Trybunał Arbitrażowy ma dwie możliwości — oddalić pozew DT lub zasądzić na jego rzecz odszkodowanie. Jego wysokość zostanie ustalona w odrębnym postępowaniu.

— Nie ma możliwości odkręcenia wszystkich transakcji. Jedyną, co nie znaczy, że mało istotną, karą dla Elektrimu może być odszkodowanie — mówi jeden z prawników.

Elektrim — zawierając kolejne transakcje sprzedaży francuskiemu koncernowi medialnemu Vivendi udziałów ET — zagwarantował sobie pomoc po ewentualnej przegranej przed wiedeńskim trybunałem. Francuzi zobowiązali się do zapłacenia pierwszych 100 mln USD (około 400 mln zł) odszkodowania na rzecz DT.

Więcej w środowym "Pulsie Biznesu".

Zapraszamy do lektury!