Środowisko znakowe wraca do łask
Słabnące tempo wzrostu gospodarczego sprawia, że przedsiębiorstwa szukają oszczędności, również w sferze infrastruktury teleinformatycznej. W efekcie do łask wraca środowisko tekstowe oraz inne rozwiązania pozwalające na ograniczenie kosztów informatyzacji.
Wydajność i funkcjonalność działającego w danym przedsiębiorstwie rozwiązania wspomagającego zarządzanie w pewnym momencie mogą się stać niewystarczające. W takiej sytuacji zarządzający stają przed koniecznością zakupu nowego, bardziej dostosowanego do potrzeb, rozwiązania informatycznego. Najczęściej decyzja taka wiąże się z koniecznością przekazania całkiem sporych kwot, nie tylko na zakup nowego oprogramowania, ale i wymianę dużej części infrastruktury IT. Oferowane przez dostawców systemy dedykowane są bowiem przede wszystkim do pracy w środowisku graficznym, które — oprócz tego, że jest efektowne — ma spore wymagania sprzętowe.
Serwer przede wszystkim
Wdrożenie nowego rozwiązania informatycznego nie musi jednak zawsze pociągać za sobą wydatków na nowe komputery, urządzenia sieciowe i systemy operacyjne. Wydatki te można bowiem znacznie ograniczyć, m.in. poprzez realizację rozwiązań pracujących pod kontrolą systemu Linux bądź w technologii terminalowej. W obu przypadkach przedsiębiorstwo może zaoszczędzić na sprzęcie.
— Dzięki technologii terminalowej przeżywamy obecnie renesans naszego pakietu dla małych firm o nazwie Teta_C. Już kilkunastu klientów zdecydowało się na wdrożenie tego rozwiązania i co ciekawe spora ich część to przedsiębiorstwa, które wcześniej nie korzystały ze starszej, pracującej w architekturze punkt-punkt, wersji tego pakietu — mówi Witold Kilijański, dyrektor ds. strategii biznesowej w firmie Teta.
Jego zdaniem, zainteresowanie terminalową wersją Tety_C wynika z tego, że jest to rozwiązanie sprawdzone, o małych wymaganiach sprzętowych i znacznie większej stabilności, w porównaniu do Tety_C, pracującej w architekturze punkt-punkt.
Linux strategiczny
Obecnie wielu producentów oprogramowania dla przedsiębiorstw ma już w swojej ofercie rozwiązania pracujące na bazie systemu Linux, jednak dla większości z nich nie są one priorytetem.
— W naszej sprzedaży królują rozwiązania dla Windows, choć od roku 2000 obserwujemy rosnące zainteresowanie klientów, szczególnie większych firm międzynarodowych, tekstowymi rozwiązaniami linuxowymi. Obecnie stanowią one około 10 proc. naszej sprzedaży — informuje Marek Massalski, specjalista ds. marketingu w firmie MacroSoft.
Są jednak domy software’owe, od wielu lat specjalizujące się w rozwiązaniach dla Linuxa.
— Decyzję o powiązaniu naszej strategii biznesowej z Linuxem podjęliśmy już w 1995 roku. Uznaliśmy wtedy, że Linux, jako środowisko spokrewnione z Unixem, czyli otwarte, stabilne i bezpieczne, ma tę nad nim przewagę, że rozwija się znacznie bardziej dynamicznie. Nie bez znaczenia była również cena systemu, a raczej jej brak — mówi Paweł Perz, wiceprezes firmy HS Partner Pro-Test.
Tekstowo szybciej
Tryb znakowy, jaki przeważa w instalacjach linuxowych i terminalowych, jest szczególnie pożądany na stanowiskach, gdzie wielokrotnie powtarza się podobne czynności (np. wystawianie faktur, rachunków). Szefom wielu firm odpowiada również to, że na terminalach pracownicy nie mogą instalować np. gier komputerowych.
— Badania prowadzone przez jednego z naszych klientów dowiodły, że praca na terminalu pracującym w trybie tekstowym jest od 10 do 100 proc. wydajniejsza w porównaniu z trybem graficznym. Dla wielu przedsiębiorstw różnice te nie są aż tak bardzo istotne, jednak spora część naszych klientów widzi w nich element przewagi konkurencyjnej — mówi Marek Massalski.
Karol Wieczorek