Sromotna porażka podaży na GPW

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-12-02 16:56

Rozwój dzisiejszych wydarzeń na GPW mógł wprawić w osłupienie nawet doświadczonych inwestorów. Po silnym spadku WIG20 na otwarciu sesji i przełamaniu przez niego poziomu 1650 pkt. nastąpiła zdecydowana riposta ze strony popytu, odwracając całkowicie sytuację.

Mimo, że z podnoszeniem indeksów w dalszej części handlu należało się liczyć, bo nie po to  odrabiały one z mozołem straty przez kilka kolejnych sesji, aby cały ten dorobek błyskawicznie oddać, to jednak dynamika i skala tego impulsu budziła podziw. Warszawscy gracze najwyraźniej nie przestraszyli się amerykańskich nastrojów na Wall Street i podobnie jak większość europejskich parkietów po prostu je zignorowali.

Już po 2 godzinach WIG20 wylądował nad kreską, a największy udział w tym zwrocie sytuacji miały PKO BP i PKN Orlen. Nadal też przyzwoicie zachowywał się KGHM i to mimo czwartej z rzędu zniżki ceny miedzi. Powoli wraca wiara inwestorów do lubińskiego kombinatu, który za cały 2008 r. przecież pokaże solidne zyski, a wyniki za IV kw. mimo dramatycznego spadku kwotowania miedzi muszą uwzględnić umocnienie się dolara w stosunku do złotego i zminimalizować straty, jeśli one rzeczywiście wystąpią. Wśród mniejszych firm intensywnie odreagowywały te, które w ostatnim okresie przyznały się lub były posądzane o kłopoty i ewentualne straty związane z opcjami walutowymi.  Kopex, Kolastyna, ale przede wszystkim Rafako zaliczały duże wzrosty i to przy sporym wolumenie.
W Europie też przewagę zaakcentowali kupujący akcje, którzy myślami wybiegali już do czwartku, kiedy decyzję co do poziomu stóp, będą podejmować najważniejsze banki centralne. EBC i Bank of England, w przeciwieństwie do amerykańskiej Rezerwy Federalnej, mają w tym zakresie jeszcze znacznie większe pole manewru i rynek wyraźnie dyskontuje zmniejszenie kosztów pieniądza o 50-75 pkt. bazowych.  Inwestorzy liczą też, że europejscy partnerzy uzgodnią w końcu kwoty i zakres bodźców fiskalnych wspomagających rozwój gospodarek.

 Prawdziwym jednak zaskoczeniem były wyniki za III kw. jakimi pochwalił się Tesco. Ten brytyjski detalista zanotował wzrost sprzedaży w poprzednim kwartale aż o 12 proc., a motorem tak dobrych rezultatów był rynek azjatycki. Tesco to kolejny przedstawiciel branży handlowej, który nie odczuwa recesji, a to sugeruje, że dekoniunktura łagodnie obchodzi się z producentami podstawowych dóbr i usług. Także więc, polskie firmy z tych sektorów, powinny zasłużyć na baczniejszą uwagę naszych graczy.
Dodatnie otwarcie na Wall Street wspomogło akcje popytu w końcówce notowań na warszawskim parkiecie. Ciężar  liderowania i utrzymania dynamiki wzrostów na GPW przejął bank Pekao,  któremu dzielnie sekundował PKN Orlen, zyskujący dzięki odreagowującej wczorajsze zniżki  ropie naftowej. Przy ich wsparciu WIG20 zakończył  sesję zwyżką o 1,84 proc., otwierając sobie drogę do dalszych wzrostów w następnych dniach. 

 Z mniejszych spółek  uwagę absorbuje zachowanie się akcji Enei, które systematycznie, choć przy niewielkich obrotach, wracają do formy. Jeszcze więcej zadowolenia mogą mieć akcjonariusze Mieszka. Ten producent słodyczy jest od ponad miesiąca w silnym trendzie wzrostowym i zyskał już ponad 60 proc. Wydaje się, że ze względu na tradycyjnie dobry okres jaki otwiera się przed tą branżą, jego marsz na północ nie został jeszcze zakończony.

Inwestorzy na Wall Street zrealizowali bardzo mocną korektę poprzednich wzrostów, więc ich zapał do przeceniania firm powinien się wypalać. W nadchodzących dniach poważnym zagrożeniem dla posiadaczy akcji mogą być raporty z amerykańskiego rynku pracy, ale tu oczekiwania i prognozy uwzględniają już ponury obraz. Pozostałe informacje powinny sprzyjać bykom, a polski obóz optymistów w nadchodzącym okresie może otrzymać wsparcie z zagranicznych giełd. Już dzisiaj pokazał on, że nie wpada w nadmierną panikę i szuka pretekstów do wybicia indeksów. Nie ma też większego sensu sugerowanie się obrotami na GPW. Były one niewielkie przy ostrych zjazdach, więc są mizerne przy podnoszeniu indeksów. Taka teraz już uroda rynku.