STALEXPORT: DROGA A-4

Katarzyna Jaźwińska
02-02-2000, 00:00

STALEXPORT: DROGA A-4

Katowicka spółka testuje już punkty pobierania opłat

OSTATNIA SZANSA: Kolejne falstarty Stalexportu, którego prezesem jest Ryszard Harhala, są wystarczającym powodem, by spółce zabrać koncesję na autostradę A-4 (Kraków-Katowice). ABiEA uważa jednak, że przyniesie to więcej szkody niż korzyści. Z tego powodu da katowickiej spółce jeszcze jedną szansę. fot. Borys Skrzyński

Wczoraj katowicki Stalexport zaczął testować urządzenia poboru opłat na autostradzie A-4. Spółka, po licznych falstartach, deklaruje gotowość ich uruchomienia jeszcze w tym miesiącu. Teoretycznie kierowcy samochodów osobowych nie powinni zapłacić za przejazd tą drogą więcej niż 10 zł, a ciężarówek — 21 zł. Nieoficjalnie mówi się jednak o cenach o 7-8 zł wyższych.

Giełdowy Stalexport otrzymał koncesję na eksploatację autostrady A-4 Kraków-Katowice (61 km) 28 marca 1997 roku. Spółka obiecała wtedy, że przystosuje drogę do pobierania opłat do grudnia 1997 roku. Tak się nie stało. Terminy kilka razy przesuwano. Ostatecznie płatna autostrada miała wystartować w grudniu 1999 r. I znowu nic.

Jerzy Ożana, dyrektor biura zarządu ds. autostrad, deklaruje jednak, że w ciągu dwóch tygodni zostaną przetestowane urządzenia poboru opłat. Wczoraj zaczęto sprawdzać punkty w Brzęczykowicach. Lada dzień mają też być ustalone stawki za przejazd tą drogą.

Niepewna cena

Krzysztof Link, wiceprezes Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad, uważa, że właściciele samochodów osobowych nie powinni zapłacić za przejazd z Krakowa do Katowic więcej niż 10 zł. O takiej stawce mówi się już od kilkunastu miesięcy. Jeżdżący ciężarówkami mają zaś wydać na przejazd tą drogą 21 zł.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że Stalexport może zażądać od użytkowników aut osobowych nawet 17-18 zł. A na taką stawkę może nie zgodzić się ABiEA.

— Za kilka dni ustalimy stawki w porozumieniu z ABiEA — enigmatycznie wyjaśnia Jerzy Ożana.

Koncesjonariusze innych autostrad niechętnie wypowiadają się na temat wysokości stawek proponowanych przez katowicką spółkę. Zbigniew Wojciechowski, prezes Gdańskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, do którego należy koncesjonariusz A-1 — firma Gdańsk Transport Company, uważa, że trudno na razie oszacować optymalną cenę. Jego zdaniem, na początku powinna ona być niska, by zachęcić potencjalnych użytkowników do korzystania z autostrad.

A straty rosną

Deklarowana przez katowicką firmę rychła gotowość do uruchomienia punktów poboru opłat nie oznacza jednak wcale, że od razu trzeba będzie płacić za podróż z Katowic do Krakowa. Nie widać bowiem końca sporu toczącego się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Organ ten wstrzymał wywłaszczenie jednego z właścicieli działek i pozwolenie na budowę punktu poboru opłat w Balicach. Powód? Właściciel terenu (około 1000 mkw.) nie zgodził się na oferowane mu przez Skarb Państwa 70,7 tys. zł za grunt i domaga się 400 tys. zł.

Nieoficjalnie mówi się, że koncesjonariusz chętnie zapłaciłby tyle z własnej kasy. Nie może, bo nie jest stroną w sporze, a wywłaszczenie to sprawa między państwem a właścicielem.

Tymczasem szacując, że z Krakowa do Katowic jeździ dziennie 10 tys. samochodów osobowych, a od ich użytkowników Stalexport może zażądać co najmniej po 10 zł — spółka traci w ciągu doby co najmniej 100 tys. zł.

Przedstawiciele katowickiej firmy winą za sytuację obarczają marazm w NSA. Nadal nie wiadomo również, czy grunty na zbudowanej już autostradzie są przez ABiEA wykupione czy nie. Agencja do winy się nie przyznaje. Krzysztof Link uważa, że nic nie usprawiedliwia odwlekania przez Stalexport oddania drogi do płatnej eksploatacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / STALEXPORT: DROGA A-4