Stalowe ptaki migrują do Alice Springs

Bloomberg
opublikowano: 06-11-2020, 15:15

W czasie pandemii niektóre samoloty pasażerskie stają się restauracjami, inne zamieniają w plan filmowy, a niektóre… czekają na lepsze czasy.

Kiedy w 2013 r. Tom Vincent, były analityk rynku obligacji Deutsche Banku, realizował swój pomysł stworzenia parkingu dla samolotów wycofanych przez linie lotnicze, nie mógł wiedzieć, że już za kilka lat będzie to jeden z najlepszych biznesów na świecie.

Asia Pacific Aircraft Storage (APAS) znajduje się w australijskim Alice Springs. Dlaczego wybrano to niewielkie miasto, znane głównie jako miejsce wypadowe dla turystów, chcących dotrzeć do słynnej czerwonej skały Uluru? Z powodu chłodnych nocy i suchego pustynnego powietrza. Stworzony kosztem około 4 mln USD parking to teraz jedno z najważniejszych miejsc dla branży lotniczej w regionie. Na razie stoi tam ponad 100 samolotów różnych linii, które nie mają kogo przewozić z powodu pandemii. Tom Vincent planuje już jednak czwartą rozbudowę obiektu, by zwiększyć jego pojemność do 300 maszyn.

– Jest szaleństwo. To niesamowicie trudny rok dla branży. Niektóre z tych samolotów wrócą do służby, miejmy nadzieję wcześniej niż później, ale cały czas będzie wiele maszyn wymagających przechowania – powiedział szef APAS o 2020 roku.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA) w ubiegłym miesiącu po raz kolejny obniżyło prognozę i oczekuje, że w tym roku pasażerski ruch lotniczy będzie aż o 66 proc. niższy niż rok wcześniej. Nasilenie pandemii jesienią i wprowadzone ograniczenia wskazują, że trudno oczekiwać szybkiej poprawy sytuacji. Dlatego APAS może się nie martwić o brak klientów. Firma musiała nawet zwiększyć zatrudnienie. Przechowywanie samolotów nie polega jedynie na ich ustawieniu w wybranym miejscu, zwłaszcza jeśli mają jeszcze wrócić do służby. Przygotowanie jednej maszyny zajmuje ekipie kilkunastu osób nawet pięć dni. W tym czasie spuszczają wszystkie płyny z silników, osuszają je, a następnie zasłaniają i zaklejają taśmą wszystkie szczeliny w samolocie, aby nie dostał się do nich piach i owady. Na jeden samolot zużywają 40-50 rolek taśmy. Tom Vincent nie ujawnił, jaki jest przeciętny koszt zabezpieczenia maszyny. Powiedział jedynie, że co dwa tygodnie jego firma musi sprowadzać paletę taśmy do oklejania samolotów o wartości około 36 tys. USD. Szczelne oklejenie samolotu to jednak nie koniec. Po zaparkowaniu go w docelowym miejscu konieczna jest jeszcze kontrola w okresach 7, 30 i 90 dni. W tym czasie wymieniane są pochłaniacze wilgoci w silnikach, obracane koła i konserwowany system hamulcowy.

Tom Vincent podkreśla, że przekazywanie przez załogi samolotów do przechowania jest często pełne emocji i przypomina oddawanie psa do hotelu dla zwierząt.

– Spotykam większość z nich, kiedy wysiadają z maszyn. Nie są pewni, kiedy znów zobaczą swój samolot. Zwykle robią pamiątkowe fotografie. Obiecujemy im, że będziemy się o niego troszczyć, dopóki po niego nie wrócą – dodał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane